daleko mi do PRO…
Pokaż wszystkie

Zafundowałem sobie wczoraj zgon na bieganiu. Ponieważ jest roztrenowanie, to wiadomo, ze bieganie było godzinne i to w tempie „bez zegarka”. Ale przed bieganiem upociłem się jak pies zakopywaniem 50 metra kabla. I potem, zupełnie bez głowy, tak na „usyfieniu” poszedłem na to bieganie. Po 30’ złapałem dokładnie to samo odczucie, które poznałem doskonale z Barcelony, Roth, Gdańska. Odwodnienie. Dobiegłem, ale miałem dobre 30’ na zastanawianie się jak odpowiedzieć Padawance, która zapytała mnie rano o kwestię związaną z piciem na rowerze.

„Pytanie techniczne bo zaczęłam to kminić w Barcelonie… Jaka jest optymalna taktyka na napoje na rowerze? Ile wieść bidonów? Bo swoich napojów na cała trasę i tak nie wezmę i trzeba i tak te ich iso w którym momencie zacząć pić… I pytanie na ile obciążenie bidonami robi i czy bardziej opłaca się zatowarować i nie zwalniać na wszystkich bufetach czy jednak brać za każdym razem po jednej butelce?”

Jak to w sMentoringu. Podzielę się swoim doświadczeniem, a może ktoś będzie miał inaczej i natchnie mnie i Padawankę do innej – odmiennej strategii. Tak jak Kuba Czaja w omawianiu z Jackiem Nowakowskim moich barcelońskich błędów…

Według mnie jest kilka aspektów tematu częstotliwości picia na rowerze, a co za tym idzie ilości picia zabieranego. Są jednak 3 podstawowe zasady, których się trzymam szykując strategię na wyścig, czy nawet na długi rower.

  1. Staram się pic „na raz” więcej niż 100-150 ml (coś tam chodzi o to, ze jak jest za dużo na raz to idzie od razu w siku. Oczywiście piszę o piciu w trakcie wysiłku, a nie po 😊 Wtedy wlatuje wszystko we wszelkich ilościach.
  2. Im cieplej jest tym mniej nasycony izo, im zimniej, tym słodszy
  3. Staram się popijać regularnie. W ogóle nie wsłuchuję się w organizm. A czy będzie to co 10/15 czy 20’ to zależy od kilku czynników poniżej.
  4. Temperatura – czyli im cieplej tym częściej popijasz
  5. Strefy zrzutu – jak jest długa – o tym potem
  6. Aerodynamika – czy ci zależy na aero czy nie (waga, opór na bidonach za siodłem) etc.

W moim mniemaniu kwestia temperaturowa nie idzie w parze z aerodynamiką.  Jeśli jest mega gorąco, ważniejsze dla mnie jest zabezpieczenie picia na początkowej części trasy niż aero. W związku z tym biorę raczej zwykły bidon na ramę niż taki, którego holder nie „przyjmie” standardowej butelki. Po historii z Gdańska i Barcelony, kiedy to włożona pobrana z punktu butelka na ramę była tak wygięta, właściwie łopotała, nie dbam o te marginal gains. Ważne, że ona tam jest i , ze można z niej dolać. Jeśli jest MEGA, naprawdę mega gorąco brałbym jeden bidon na ramę, jeden (podstawowy na kierownicy) i jeden za siodłem (mimo, że na co dzień z tym tylnym nie jeżdżę). Przy standardowym rozłożeniu częstotliwości stref (co 30km), tylko 2 bidony mogą nie wystarczyć. Ten z tylu zawsze będzie jakimś zapasem. Po co zapas? Bo czasami strefy są tak krótkie, ze nie da rady wyrzucić bidona, wziąć, nalać do tego na kierze i wyrzucić. W takim wypadku można wsadzić w puste miejsce za siodłem i dojechać z nim do następnej strefy zrzutu.

Popijanie regularne zdarza mi się szczególnie jak pić się nie chce. Czyli szczególnie w dni chłodne. Wtedy rzeczywiście trzeba się zmuszać, żeby nie zapomnieć o piciu. Dlatego często na treningach trenażerowych montuję bidon na kierze i odtwarzam czynności takie jak na zawodach. Fajnie pokazał mi to Janisz podczas fittingu. Na „blue screen” widać było, ile oporu generuje się wyciągając butelkę z koszyków i jak również to warto ćwiczyć. Im krócej przecież tym lepiej. Także ćwiczę. No, ale ćwiczę przede wszystkim popijanie.

Co do tego ile brać i co brać ze stref? Wiec po Barcelonie, nie będę już brał lokalnego iso. Jacek Nowakowski gadał z Kubą Czają, który twierdzi, ze w takich sytuacjach bierze się wodę i popija żele. Dla mnie lesson learned – brać też żele na rower, nie tylko batony.

Myślę, że na długi dystansie NIE DA RADY nie brać z ich punktów. Na ćwiartce udawało mi się bez problemu. Na połówce miałem swoje iso, a brałem wodę i dolewałem do bidonu na kierownicy, albo jeden bidon iso (więcej nie wepchnąłem i tak).

Ale zanim cokolwiek zdecydujesz wszystko przećwicz. Na zawodach, na treningach, na trenażerze. GDZIE SIĘ DA

1 Komentarz

  1. Mucha pisze:

    Jeny, ile to się wszystkiego trzeba natrenować pod tego całego 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *