2021 retro
MKON jak pijesz?
Pokaż wszystkie

Proszę nie traktować tego felietonu w sposób prześmiewczy, na zasadzie ja OK, Wy nie ok. Z perspektywy gościa zaczynającego swoją przygodę z tri w 2007 każdego z opisanych poniżej punktów jakoś tam dotknąłem. Been there done that. A dzisiaj? Dzisiaj wyłącznie wzbudzają mój wewnętrzny rechot 😉

PRO nie jestem i nie będę, ale fotki mam jak pro ;) (by maratomania)

Przyglądając się zawodnikom jakich mijam na ścieżkach biegowych czy rowerowych, w hotelach przed zawodami czy na basenie potrafię na podstawie kilku prostych obserwacji zidentyfikować czy mam do czynienia z prawdziwym PRO czy amatorem takim jak ja.

Poniżej lista 10 identyfikatorów i prosty teścik. Jeśli robisz co najmniej 8-10 z nich – jesteś prawdziwym PRO. Identyfikacja 5-8 czyni cię zwykłym pro. 3 do 5 oznaczają, ze jesteś to jesteś zwykłym amator. 0-3 oznaczają, ze jesteś amatorem jeb@nym 😊

Nigdy nie będę pro, bo nie biegam w słuchawkach nausznych, które potrafią całkowicie zagłuszać to co na zewnątrz. Koncentracja na muzyce, podcastach, 100% focus na szukaniu pomocy w realizacji treningu. Szczególnie uznaję wartość takich potrafiących ważyć do 200g słuchawek jeśli ten sam PRO kupuje NIKE za 1500zł po to, żeby ważyły one 200g mniej niż zwykłe buty. Tych gram na czubku głowy już nie zauważa…

Nigdy nie będę pro, bo biegnąć w tych słuchawkach nie prowadzę rozmów telefonicznych. Za każdym razem jak przebiegam obok takiego człowieka to zastnawiam się jakim trzeba być szczęściarzem, mając dwa oddzielne zestawy płuc do oddychania. Jeden do zasysania i wydmuchiwania powietrza niezbędnego do biegu, drugi do prowadzenia rozmowy. No ale nie każdy ma tyle szczęścia do genetyki.

Nigdy nie będę pro, bo mój zegarek mną nie rządzi. Nie każe mi dokręcać 50’ treningu do pełnych km (bo jak to wygląda potem na stravie). Nie pozwala mi pobiec pełnego okrążenia na stadionie, uparcie twierdząc, ze 400m skończyło się wcześniej niż „krata”. Nie analizuje czy dobrze spałem czy też nie. I ile z tego dobrego spania to był sen głęboki. Wreszcie nie będę PRO, bo na basenie nie mówi mi jakimi stylami pływałem i żeby mi się nie wydawało, że pływałem innymi i ile tak naprawdę tych km zrobiłem.

Nigdy nie będę pro, bo nie mam odpowiednich perfum na trening. No bo jak to tak niepoperfumowanym wyjść biegać. Swoją drogą podobną manierę zauważam na aerobiku wodnym kobiet. Tylko wtedy ten zapach jakoś inaczej po wodzie się roznosi

Nigdy nie będę pro, bo dzień przed zawodami nie chodzę po całym mieście z bidonem, z którego ciągle popijam. Tę jedną jedyną właściwą mieszankę. Bo samą wodę to nie. I koniecznie właśnie z bidonu.

Odnośnie jeszcze lansowania się po mieście przed zawodami, nie będę pro, bo nie odstraszam moich potencjalnych rywali koszulką z zawodów, w których startowałem. Im bardziej prestiżowe zawody, tym odstraszanie większe.

W temacie ubioru, nie będę pro, bo nie zakładam na siebie wszystkiego co można na start. A, ze są to rzeczy drogie, to szkoda mi ich potem wyrzucić jak jest mi za gorąco. Prosi przecież startują we wszystkim co mają najlepszym

Nie będę również pro, bo wszystko co najlepsze nie zakładam również na trening rowerowy. Luźna jazda? Zawsze w kasku aero i z dyskiem. A, że jeżdżę na 2km pętli w parku – to tym bardziej. Dzięki temu ćwiczę ciasne branie zakrętów w zestawie startowym.

Prosi jeżdżą w grupach na rowerach czasowych. Koniecznie w pozycji aero. Może to takie przygotowanie do jazdy np. w IM Barcelona. Nie wiem. To jest właśnie ta brawura i odwaga, bez której pro nie będę.

Nie będę pro, bo z tylnej kieszeni obcisłej koszulki rowerowej nie gra mi głośnik na bluetooth z głośną muzyką, która regularnie jest przerywana komunikatem z zegarka/licznika w jakim tempie przejechałem ostatni km i ile już przejechałem, z jaką prędkością średnią i średnim tętnem. Ponieważ pro inspirują innych swoimi treningami.

 

1 Komentarz

  1. Mucha pisze:

    1. nie biegam w kapciach za 1500 zeta/ nie biegam w słuchawkach nausznych, wagę trzeba ciąć gdzie indziej ;] jeśli już to malutkie mp3 i słuchawki
    w uszy.
    2. nie prowadzę rozmów telefonicznych biegając, bo nie wyobrażam sobie dźwigać jeszcze do tego telefon, jak klucze muszę brać ze sobą to już się czuję niekomfortowo
    3. Jeśli chodzi o zegarek to 50/50, mam wklepany trening żeby trzymał mnie w ryzach, ale jak trzeba to po prostu skracam trening, a już na pewno nie dobiegam do pełnych kilometrów, ZAKOŃCZ i tyle.
    4. ZERO perfum na trening , poważnie ktoś się chlapie pachnidłem przed wyjściem na trening ? najlepszy zapach dla sportowca to zapach zmęczenia 😀
    Jeśli chodzi o baseniarzy wyperfumowanych to też podziwiam, mnie osobiście wkurwia jak muszę pływać w tych smrodach.
    5. Bidon do popijania ? tylko na treningu rower/basen, no i na zawodach do roweru. Nie ma to jak butla z wodą ;]
    6. Koszulka z prestiżowych zawodów ? NIE, dziękuję. chodzę w takich łachach, żeby inni zastanawiali się czy na pewno jestem zawodnikiem ;]
    7. Zakładam tylko to co potrzebne, a już na pewno nie drogie ciuchy, bo takich nie mam ;D
    8. Luźna jazda na rowerku tylko w normalnym kasku, dobrze wentylowanym i bez dysku.
    9. W grupie na czasówce nie jeździłem, ewentualnie 2, 3 osoby, ale było tego ze dwie trzy jazdy w sezonie.
    10. Żadnego GŁOŚNIKA na rowerze, najwyżej banan lub żel w tylnej kieszeni.
    W Y N I K:
    jeśli ponaginałbym swoje wersje do Twoich opisów, to powiedzmy 3 !! jeb@ny amator

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *