Castle Triathlon – 20 lat ścigania w Malborku

Borówno – Bydgoszcz
going KONA 2022
Pokaż wszystkie

Malbork, to zawody na które zostałem zaproszony przez organizatorów, oraz zawody, na które dostałem konkretne zadania od trenera. Po pierwsze, w odróżnieniu od Borówna robiliśmy je z pełnego obciążenia, po drugie miałem poćwiczyć nowy sprzęt i nowe zadania w trakcie. Wynik czasowy średni, choć zadania zrealizowane. Pierwszym jakie dostałem to opływanie nowej pianki Huub. Model VARMAN jest znacznie cieńszy na górze i ma śmieszne, ale ułatwiające zakładanie panele na nogach, przez co dupa bardziej się unosi. Pływana do tej pory raz (w basenie), bo jednak jeziora są już zbyt chłodne. Drugi raz (właśnie w Nogacie) wcale cieplej nie było, ale przepłynięcie właściwie samodzielnie całego odcinka pływackiego w 31’10 jest zupełnie przyzwoite, choć nie rewelacyjne. Pouczony przez Maćka Żywka skłaniam się jednak do zakupienia drugiej – startowej pary okularków. Warstwa antifog dłużej się na nich utrzyma i nie będę nerwowo szukał wody w butelce, żeby okularki przemyć, jeśli (tak jak tutaj) na 15’ przed startem do wody już wchodzić nie można.

Varman pełną gębą. Przegląd dentystyczny w gratisie ;)

Na rowerze zadanie polegało na pojechanie znacznie mocniej (290-300w) niż na dotychczasowych wyścigach (275-280). Nawet (jak to powiedział Tomek), jeśli potem nie będzie z czego pobiec. Akurat tutaj wybrałem wariant pośredni, czyli jechałem w okolicach 300w (ekran na BOLT „moc z 30s”), co przy pobieraniu wody z punktów odżywczych, nawrotach etc. dawało średnią z odcinka w okolicach 292. I było to wymagające tempo. Czułem zasadniczą różnicę w pracy pomiędzy tym startem a poprzednimi zawodami. Dało mi to średnią 40km/h, ale powodowało jednocześnie, ze musiałem się mocno zapierać o kierownicę, przez co rzadziej wchodziłem w shrug. Różnica pomiędzy 40km/h (tutaj, przy 292w) a 39,8 (Borówno, przy 275w) jest niewielka przy znaaaacznym zwiększeniu wysiłku. Wiadomo, inne profile trasy, inna jakość asfaltu, ale na mój nos, nie opłacało się (wynikowo, nie treningowo) cisnąć tak mocno. Lepiej bardziej pilnować pozycji. Oklejenie siodełka zadziałało rewelacyjnie. W porównaniu do poprzednich zawodów nie miałem żadnych problemów ze zsuwaniem się z adamo. Na trasę rowerową przygotowałem sobie 2 bidony litrowe isocarb 2:1, bo chciałem też przećwiczyć nalewanie isotonica przez dość gruby dziubek bidonu do „torpedy” na kierownicy. W końcu w Barcelonie będzie znacznie cieplej, więc zabranie bidonu 1litrowego do uzupełnienia znanym sobie i świetnym isotonikiem jest racjonalne. Z zabranych na rower batonów competition oraz herbatników zjadłem zaledwie 70%. Temperatura jednak robi swoje. Już kminie gdzie poprzyklejać na ramę 3 batony, ale chyba wezmę je już na pływanie do stroju rowerowego, pod piankę.

Na część biegową schodziłem w dość dobrym stanie i ponieważ głowa była lekko zwolniona z przejmowania się („nawet jeśli potem nie będzie z czego pobiec”) chciałem pobiec średnio po 3:45/km. Pod rowerowym miałem strój retro, w tym przerobioną koszulkę NB elite. W T2 przełożyłem do niej 6 żeli one hand (po 3 do 2 kieszonek na piersi). Wiadomo, ze tryb automatycznego przełączania się między rowerem i biegiem zadziałał, ale jak zwykle na biegu RIVAL długo łapał GPS, więc po przebiegnięciu kładki na Nogacie włączyłem LAP i już widziałem dobre tempo odcinka. Ponieważ kibice powiedzieli mi, ze jest 4 z niewielką stratą do dwóch zawodników przede mną, postanowiłem spróbować pobiec po 3:40/km do końca pierwszej pętli. Potem ten cel przesunął się na pętlę 2, a na pętli 3 (zegarek ciągle pokazywał średnie tempo 3:40/km) postanowiłem pobiec tak do mety. Jakież było moje rozczarowanie kiedy zamiast zobaczyć lepszy wynik części biegowej niż w Borównie, zobaczyłem, że wskazania zegarka vs. wskazania mat STS timing rozjeżdżają się zasadniczo. No cóż. Nauka dla mnie, żeby jednak kontrolować tempo nie tylko za pomocą GPS, ale również czasami odcinków. Wystarczyło kliknąć lapa po pierwszym okrążeniu i widziałbym, czy tempo się utrzymuje, czy jest wolniejsze. Bo, to że dyszałem tak samo, to mogą potwierdzić wszyscy, obok których przebiegałem 😊

ostatnie 8km, średnia 3:43 jak w mordę strzelił (z zegarka)

a maty pokazują coś zupełnie innego...

Nie pociesza mnie pierwszy czas biegu wśród wszystkich startujących. Na szczęście w Barcelonie start będzie na miejsce, a nie na czas.

Na części biegowej rewelacyjnie spisały się kieszonki na piersi, w które wkładałem podawane mi butelki z wodą i z których wyjmowałem żele.

Buteleczka w staniku! Polecam!

Odnośnie konkurentów. Bardzo, naprawdę bardzo miło jest być wspieranym nie tylko przez kibiców, ale i przez zawodników biegnących razem ze mną. Szanuję, że macie ochotę krzyknąć dziadkowi słowa zachęty, a „robienie miejsca” na zakrętach to już w ogóle „czapki z głów”.

II miejsce OPEN, wygrana w swojej kategorii wiekowej i czas sub 4h10’ pokazują mi, że jesteśmy na dobrej drodze w planie po slota na MŚ KONA 2022. Jeszcze trochę dotrenować i powinno być dobrze.

Teraz o samej imprezie. 20 lat tri w Malborku! Marcin Waniewski a z czasem ekipa Labosport robią naprawdę zacną robotę. Mógłbym narzekać na temperaturę wody, na jakość biegania po zamkowych kamulcach, na asfalt i konieczność przejeżdżania przez tory (zresztą tamże w zeszłym roku złapałem kapcia). Jednak to wszystko to klimat tej imprezy. Ciasteczka na punktach odżywczych. Kabanosy na biegu, butelki wody (pełne) do polewania się. Burmistrz obsługujący na punkcie odżywczym i wolontariusze, którzy krzyczą „wujek ciśnij”. Czy czegoś trzeba więcej? Mnie nie. Polecam każdemu i liczę, że jeśli mi się odmieni, to wystartuję na 30 zawodach 😊

 

1 Komentarz

  1. Adam pisze:

    Ale ten czas szybko leci