Baltazar, na stadionie się biega, nie zwiedza…

Nie zgadzam się, znaczy gorszy
weryfikacja jej mać
Pokaż wszystkie

Dzisiaj w nocy umarł Trener Zbigniew Ludwichowski. Mój Trener. Trener, który mimo, że zajechał mnie jako juniora młodszego i przez to skończyłem karierę w II roku juniora, który nauczył mnie wszystkiego co podchodzi pod definicję sportu, ambicji, walki o wynik. Panie Trenerze bardzo będzie mi Pana brakowało.

Nie mieliśmy ostatnio ani zbyt wielu bezpośrednich kontaktów, ani Trener nie był blisko mojego trenowania. Jednak za każdym razem jak pokazywałem się na stadionie AZS w Kortowie, to skubaniec wiedział o moich ostatnich osiągnięciach. Zważmy jednak proporcje. Trener raczej z pobłażaniem wyrażał się o moim 2:29 w maratonie, choć szanował, że jako emeryt jeszcze mi się chce 😊

Jeśli miałbym dzisiaj opisać moją relację z Trenerem to przypominam sobie 2 takie historie.

„Chcesz biegać szybko, musisz trenować szybko”.

Jestem II rocznikiem juniora młodszego. Jesteśmy na obozie w Poznaniu. Szykuję się do Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży w Pile. Na początku tego roku trener wpada na pomysł, że średniaka ze mnie to raczej nie będzie (ani ta budowa, ani prędkości) i ze moje grube jak u konia pociągowego nogi mogą dać radę na przeszkodach. Docelowym dystansem jest 2000m z przeszkodami. Całą zimę ćwiczę na płotkach, rozciągam biodra, biegam podskakując jak rączy konik przez złamane gałęzie, a czasami dostaję zadania biegania na prostej i przeskakiwania pomiędzy rozłożonymi na ziemi patykami. Czy trener był specjalistą od biegów przez przeszkody? Nie. Czy komuś to przeszkadzało? Nie 😊. Trening składał się z 6km biegu ciągłego z prędkością 3:10-3:20 na km. Jego specyfiką było to, że biegać miałem z młodzieżowcami. Oni normalnie. Dla mnie Trener rozstawił plotki na 2 torze. Kumacie? Mieliśmy biegać ciągły, a na za każdym razem na wysokości na której zwykle podczas biegu rozstawione są przeszkody, miałem zbiegać na tor 2, robić „hyc” i wracać z powrotem do grupy. Na moje: „Trenerze, ale jak to tak?”, usłyszałem: „chcesz biegać szybko, musisz trenować szybko”… Na Spartakiadzie zdobyłem brązowy medal z wynikiem 6’01”

 „Samo się nie zrobi, nie jesteście sprinterami, którzy wystarczy, ze dwa razy noga machnąć”

Pamiętam jeden z moich pierwszych wyjazdów na obóz do Szklarskiej Poręby. Zima, ciężka, dużo śniegu. Trafiam do grupy z zawodnikami o 3-4 lata starszymi ode mnie. Zadanie na przedpołudniowy trening: wycieczka biegowa. Trasa: Szklarska – Szrenica -Śnieżne Kotły – Schronisko pod Łomniczką – Szklarska. Raptem 16km (tyle wiem dzisiaj). Wtedy -półdniowa mordęga. Dobiegamy (!) do Schroniska pod Kamieńczykiem i koledzy mówią: starczy. Więcej w górę nie biegniemy. Pobiegamy sobie te 2h tutaj po płaskim. Po co się tam pchać. Oczywiście robię potulnie to z nimi, oczywiście Trener nas przyłapuje i oczywiście mamy na obiedzie gadkę umoralniającą, której zdania cytuję powyżej. Czym się to kończy? Na następną wycieczkę biegową idziemy z zadaniem, że mamy przynieść pieczątki na rękach z każdego schroniska. Co robią chłopcy? Mówią: „młody – lecisz na górę, robisz pieczątki, my mamy jajko – jakoś odbijemy”. No i poleciałem sam 😊 Opowiedziałem tę historię Trenerowi w 2008r, kiedy jako zwleczony z kanapy, upasiony jak świnia, zmartwychwstały były sportowiec, przyszedłem z prośbą o rozpisanie mi planu na złamanie 3h w maratonie. Wtedy, mniej więcej po pół roku wspólnego trenowania powiedziałem: „Trenerze, trzeba mieć prawie 40 lat, żeby sobie uświadomić, ze nie ma sensu oszukiwać swojego Trenera, bo samo się to nie zrobi”.

 Trener nas wychowywał. Niektórych do takiego stopnia, że teraz zachowują się 1:1 jak on. Jak pierwszy raz po latach, spotkałem mojego przyjaciela Piotrka Rostkowskiego (obecnie trener Marcina Lewandowskiego i Adama Kszczota) to moja pierwsza myśl: kurde przecież to kopia Ludwichowskiego. I mimo, ze Piotrek JUŻ ma lepsze wyniki jako trener niż „Byniek”, to ciągle widzę w jego planach te jednostki treningowe, których doświadczałem jako zawodnik.

Trenerze do zobaczenia. Wiem, że prędzej czy później znowu usłyszę od Pana: „Baltazar, na stadionie się biega a nie zwiedza”…

Bardzo mi smutno. Bardzo

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *