going KONA 2022
daleko mi do PRO…
Pokaż wszystkie

Wczorajsza blacha kruszonki kończy 2 tygodniowy ciąg cukrowych szaleństw. Mimo, że mogłem sobie pozwolić absolutnie na wszystko, to jednak „głowa” już nie ta. Albo, jak to ostrzegał Maciej Żywek, który jest źródłem mojej inspiracji do #cukierdetox, nic nie smakuje już tak jak dawniej.

kruszonka na rower? Proszę bardzo ;)

Ostatnie 2 tygodnie to przede wszystkim odpoczynek od rutyny treningowej. Coraz ciężej mi zbierać się do treningu do IM. Ciągle uwielbiam się męczyć, ciągle cieszy mnie KAŻDY trening, każda złamana bariera. Ale pojawia się diabeł, który mówi: „samo bieganie jest mniej obciążające czasowo, a tak samo trudne”. Ale jak się powiedziało A w 2010, to w 2022 trzeba powiedzieć B. A właściwie M, m jak mistrzostwo. Zamknę pewien rozdział i jadę dalej. Projekt MKON się zmienia, ale nie zmieniam się ja.

Zanim spotkam się z Tomkiem i porozmawiamy o planach na 2022 to krótkie podsumowanie 2021. Roku, który tradycyjnie miał dwie odsłony. Wiosenną – biegową i budowaną na tej formie triathlonową. Poniżej kilka rzeczy, które są moimi odkryciami, kilka sukcesów i kilka rozczarowań.

Nowy Argon.

Cudo. Nie ma co się oszukiwać, jeden z największych prezentów jaki dostałem w życiu. Jeden z 6 rowerów, które wyprodukowano dla grupy ASTANA do jazdy indywidualnej na czas. Pomalowany przez Sklep Wertykal na potrzeby MKON’a i sfitowany przez Krystyna i dofitowany przez Janisza. Przepiękny. Przeszybki. Przewygodny. Czy lepszy niż poprzedni? Oczywiście, że nie. Uważam Argon 119+ TRI za najlepszy rower jaki miałem. Ten po prostu jest boczną gałęzią w rozwoju tej marki. Rzeczy, które uznaję za dobre rozwiązanie to podniesienie pałąków, wyrzucenie zza siodełka bidonów oraz wciśnięcie pod siodełko pompki oraz zapasowej dętki. Rzeczy, które uznaję za rozczarowanie to tarcze i wszystko to co z nimi związane. Zdecydowanie większy kibel przy zdejmowaniu kół (dłużej to trwa), konieczność pamiętania o blokadach wkładanych między okładziny hamulców, konieczność używania imbusa do zdejmowania kół i to wkurzający od czasu do czasu odgłos obcierania tarcz. Nie rekompensuje tego jakość hamowania. No chyba, że wybiera się trasy trudne technicznie, lub górzyste. Ale tak, to kupiłbym argona bez tarcz (jeśli takowe będą jeszcze produkowane, bo czasami wyboru nie mamy). Do ostatniego „rowerowego” odkrycia byłem trochę zmuszony. Argon czasowy nie ma oryginalnego kejsu na ramie, więc Wertykal przyczepił mi zwykłą torebkę, która okazała się wyśmienitym wyborem. Jest strasznie pojemna. Na IM Barcelona włożyłem do niej wszystkie batony i herbatniki, w ilości większej niż możliwość ich przejedzenia. Zamykana całkowicie, nie powoduje ich moczenia, a co za tym idzie rozmiękania przy nalewaniu iso do bidonu na kierownicy, czy polewaniu się wodą.

Herbatniki jako uzupełnienie batonów COMPETITION

Pisząc o objawieniach, to 100g herbatniki Jutrzenki, są jednym z ważniejszych. Na obozie wiosennym w 2020 dostałem wyraźny nakaz od Tomka spożywania 300kcal na godzinę wysiłku. Baton COMPETITION, których używam na zawodach jako podstawowe źródło węglowodanów (smakują i sprawdzone) ma 100kcal. Więc sporo ich idzie. Herbatniki, które odkryłem na jednym z treningów, kiedy to batonów z domu zapomniałem, są świetnym uzupełnieniem. Dla mnie były też trochę oszustwem w #cukierdetox, miały więc, poza kaloryczną, rolę umilacza – prawiesłodycza. A jak się zorientowałem, że jutrzenka produkuje ich dwa rodzaje (paczka 50g i 100g), i że te drugie, w paczce mają 450kcal… to już w ogóle popłynąłem. 2 batony competition i paczka herbatników (+ iso) załatwiały mi 3h trening rowerowy. Na 5h roweru zabierałem batony i 2 paczki (i wszystko to wchodziło w kejs na ramie). Boję się tylko, że herbatników tych nie będzie można wziąć na Hawaje.

Procedury covidowe na zawodach

Jestem wielkim zwolennikiem online, który oczywiście identyfikuje również ograniczenia związane z pracą zdalną. Relacje, interakcje, te sprawy. Jednak dla dyscypliny, COVID zrobił dużo… dobrego. Za każdym razem jak nie muszę stawiać się na odprawie, którą mogę wysłuchać online (jedna wizyta w biurze zawodów mniej) – cieszę się. Tak samo cieszę się jak startuję i (LABO był prekursorem – BRAWO) nie muszę iść do biura zawodów, tylko cały mój pakiet czeka na mnie w T1. Wygoda lvl master! Butelki na trasie biegowej, zamiast kubków. No petarda! Można wziąć, polewać się skolko ugodno. Ilość plastiku podobna, choć wyobrażam sobie, że koszty dla orgów trochę większe. Mam nadzieję, że to wszystko zostanie już z nami na zawsze.

Jak mówimy o odkryciach, to teraz dwa słowa o rozczarowaniach. Swoich lub sobą – jak kto woli 😉

Bieganie po rowerze

Rok 2021 to rok, w którym zrobiłem samodzielny, zimowy trening do wiosennego maratonu. Podczas tego treningu złamałem 51’ (w samotnym biegu – sprawdzianie) na 15km oraz 2:30 podczas Dębno Maraton. Właściwie każde wybieganie biegałem (bez kontroli tempa i wysiłku) w okolicach 4:20-4:30/km. Każdy z długim biegów po rowerze, w słynnych Kowalskich weekendach treningu IM, biegałem (na wieeeelkim luzie) w okolicach 4’/km. I co? I gówno. To co zwykle. Choć bieganie podczas Borówna (3:42/km średnia) można zaliczyć do przyzwoitych, to już Malbork, Gdańsk, a przede wszystkim Barcelona, to wielkie rozczarowanie. Dlatego ostatni rok triathlonowania w tym 15 letnim makro cyklu to zmiana koncepcji. Nie będzie wiosennego maratonu. Mimo, że start A dopiero w październiku (czyli za rok), to szykuję się na solidną zimową dawkę bike + run, do której Tomek namawia mnie już od dłuższego czasu. Jeśli nie wychodzi „my way”, to czas zaufać trenerowi. Czy będę się przebierał? Na dzisiaj TAK, chociaż jak patrzę na czasy biegu to Olsztyn (biegłem w retro) i Borówno (biegłem w stroju Trinergy) nie dają klarownej rekomendacji 😊Komfort biegu jaki miałem w Barcelonie był duży. Ale na „dole”, bo na górze już gorzej. W IM, jakościowe bieganie po rowerze, daje przewagę. I tak jak na Hawajach w 2017, tak samo w Barcelonie dało mi wygraną. Patrząc na to jak pływają i jeżdżą moi konkurencji, będzie co odrabiać, więc trzeba jeszcze bardziej przyspieszyć.

Koszulka z kieszonkami na lód/butelki

Jednak tak jak się sprawdziła w Malborku, to już na dłuższym dystansie (ponad 2h biegania), już nie. Pierwszy sygnał ostrzegawczy dostałem w Kieźlinach na treningu 3h roweru i 2h biegu, kiedy to wróciłem z niego lekko obtarty pod pachami i na klatce. Koszulka spełnia swoją funkcję (mogłem w trakcie tych 2h mieć swobodny dostęp do butelki z piciem) jednak za mocno pracuje i obciera. Nie dałem rady sprawdzić jej funkcji w kwestii lodu, bo w BCN lodu nie podawali. Jednak obciera znacznie i nie jest to kwestia materiału. Zwykła koszulka do biegania nie rozwiązuje kwestii zabierania na maraton tylko swoich żeli. W Barcelonie miałem 4 one handy w 2 kieszonkach w spodenkach i 8 (po 4 w każdej z kieszeni) na klacie – w koszulce. Muszę kombinować dalej. To co przychodzi mi do głowy, to wszycie kieszonek na karku (jak w stroju tripower) i może jednej na klacie – na lód. Strój jednak jest bardziej obcisły i nie będzie się aż tak przesuwał jak sama koszulka.

Tyle z przemyśleń. Przede mną 3-4 tygodnie roztrenowania i ciśniemy dalej.  

 

4 Komentarze

  1. Mucha pisze:

    #cukierdetox, #alkodetox, #chipsdetox to wszystko jest pomocne w drodze do bycia lepszym zawodnikiem?:) Ty walczysz o mistrzostwo świata, ja będę walczył pierwszy raz i być może ostatni o ukończenie pełnego dystansu. Ale wolałbym ukończyć w 10/11 niż 13 🙂 czy rok detoxów jest tego warty dla amatora?

    • mkon pisze:

      według mnie jeśli musisz #alkodetox, to znaczy, że jesteś uzależniony 🙂 tak jak ja od cukru 🙂
      więc sam sobie odpowiedz czy warto

    • Fefe88 pisze:

      Stosuję wszystkie te detoksy od ponad dwóch lat i mówię: warto! Świat jest piękniejszy – bez względu na treningi, starty i takie tam. Pozdro

  2. Łukasz pisze:

    Bodaj Kraus testował koszulkę tri z kieszonkami na klacie (specjalny wyrób) i z tego co pamiętam był zadowolony. Była obcisła, nadawała się na rower i pływanie. Może warto w tym kierunku spojrzeć i poszukać dedykowanego sprzętu.
    PS. Podziwiam jak zimę przepracowałeś przy wyzwaniach pogodowych i to, że jesteś w stanie sprawdzian sam dla siebie mocno polecieć. Mi to nie wychodzi. Mocna głowa to podstawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *