jestę biegaczę
30 kwietnia 2019
kielbaska czy rodzynka, czyli sytość ma znaczenie
10 maja 2019
Pokaż wszystkie

Kamil Gapiński zaprosił mnie na nagranie kolejnego odcinka TriGapa, żeby dopytać jeszcze raz o Londyn, curry on MKON i plany na 2019. Trochę podczas nagrania zdradziłem: audycja Weszło.fm, ale już oficjalnie chciałbym zaprosić Panów ze wszystkich kategorii wiekowych do akcji: „zlałem MKONa jak juniora”.

Pomysł na akcję zrodził się lata temu, kiedy to taką koszulkę zrobiłem Mateuszowi Petelskiemu. Wynikowo kręciliśmy się obok siebie, i aby go jeszcze bardziej zmobilizować umówiliśmy się, że założy ją jak ze mną wygra w bezpośredniej rywalizacji. Ile razy ją założył? Ani razu.

bardzo liczę Mati, że kiedyś jeszcze ją założysz

Kamil zapytał mnie o triathlonowe plany startowe na 2019. Nie jest ich wiele. Zdecydowałem się na rozbrat z tri. Mam kilka towarzyskich zobowiązań, więc na pewno wystartuję w Lipianach, może w Suszu, na pewno w Bydgoszczy i Gdyni. Sztafety w Poznaniu nie wliczam, bo nie będzie to multisport. Umówiłem się z trenerem Kowalskim, że każdy z tych tri-startów jedziemy z treningu do jesiennego maratonu. A szczególnie te czerwcowe to jechać będę z… okresu roztrenowania. Czas więc na wygrywanie z MKONem! I to na pełnej petardzie. Czas na duble na biegu, objeżdżanie na rowerze, opływanie nawet płynąc na plecach. I chciałbym zaproponować Wam układ: każdej osobie, która mnie pokona na zawodach i zgłosi się do mnie (uprzednio wpłacając 200zł na stypendia Nidzickiego Funduszu Lokalnego) dostanie ode mnie koszulkę z napisem jak NIŻEJ. Zgłaszacie się do mnie, ja sprawdzam w wynikach i wysyłam Wam taką koszulkę. Jeśli tylko mnie pokonacie (bez udziału w akcji) – to cóż – możecie liczyć na rewanż w 2020 😉

 

A teraz lekkie rozwinięcie motywu z rozmowy z Kamilem. Rok 2019 postanowiłem w całości poświęcić na bieganie. Nie dlatego, że nie ciągnie mnie do roweru i na basen. Przede wszystkim dlatego, że mam wrażenie, że wynik z Londynu da się lekko podszlifować. Co tam gadam lekko. Mocno. Chcę zejść grubo poniżej 2:30. Jest to w moim zasięgu, a czuję że silnik dość mocno rozpędzony. Do końca maja się roztrenowuję (właściwie bez biegania), a od czerwca rozpoczynamy okres treningowy do jesiennego maratonu. Na dzień dzisiejszy jest to Frankfurt, ale może wykombinuję coś innego. W każdym razie sierpień i wrzesień to intensywne przygotowania do wrześniowych półmaratonów, gdzie celem będzie życiówka, a może i nawet zakręcenie się wokół 1h10’. Po drodze chciałbym tez powalczyć o złamanie 33’ na 10km. Wiem, że te cyferki nie na wszystkich będą sprawiały wrażenie. Dla mnie jednak zejście ze sceny biegowej (wiem, że wiek za chwilę wyłączy prąd), ma być połączone z maksymalnym wyciśnięciem tej wytrzymałościowej cytryny. Po prostu czuję, że jeszcze trochę z siebie mogę dać a 2h28; 1h10 i sub 33 to naprawdę dla mnie dobre wyniki.

Trenowanie latem jest zawsze łatwiejsze pogodowo i temperaturowo. Noga nie ucieka na śliskim podłożu, a i trenowanie o 6 rano nie jest obarczone bieganiem po ciemku. Wiem też, że plan z okresu zimowo-wiosennego podziałał. Wiem jak znoszę obciążenia, jak mój organizm znosi kilometraż, ale też wiem, że sub 33’ będzie wymagał więcej odcinków szybkościowych. A kiedy jak nie latem.

Wszystkim triathlonistom będę bardzo kibicował. Aktywnie kibicującego zobaczycie mnie w Elblągu i w Malborku (jak w zeszłym roku). A jeśli Ironman nie zgodzi się na przeniesienie mojego slota z Nicei do Nowej Zelandii, to w Gdyni postaram się go wywalczyć. Zapraszam również serdecznie do zapraszania mnie do sztafet. Z miłą chęcią pobiegnę.

To co – podejmujecie rękawicę? Powalczymy?

2 Komentarze

  1. Witold napisał(a):

    Za kilka ładnych lat się zgłoszę na takie wyzwanie. Wtedy będzie szansa przegrać do godziny 😉