przekleństwo objętości
12 marca 2016
działamy…
14 marca 2016
Pokaż wszystkie

Maciek: MKON jeśli przyjadę do Ciebie na duatlon to będę o pół tony cięższy przez te pieprzone żelki

MKON: Maciek mam na to dobry sposób: nie jedz ich

Maciek: taaa niemożliwe. One tak na mnie patrzą tęsknie i  mówią „weź mnie”

MKON: uwaga serio piszę: czy bezmózgi żelek jest silniejszy od „nowego Maćka”

Maciek: hmmm chyba tak J

Taki to dialog toczę z kolegą Żywkiem mniej więcej raz na 2 tygodnie tylko zmienia się obiekt adoracji Maćka. Raz to są żelki, raz krówki, czasami ciasteczka, a jeszcze innym razem cukiereczki.

I pewnie każdy z nas tak ma. Ja mam tak samo. Dzisiaj np. atakowany jestem z dwóch stron. Z prawej na ucho szepce mi na zmianę raz chałwa waniliowa raz klasyczna. I tak się zmieniają. W lewe ucho nawet nie szepce tylko wrzeszczy ciasto drożdżowe a’la Kasia – wyrośnięte, z przepiękną kruszonką dokładnie takie, jakie powinno być. Ten dialog wygląda jak natarcie wroga na szańce, w których okopany jest obrońca – wytop. A na każdy z tych obronnych kręgów pada zupełnie różna amunicja. Na najdalej wysunięty szaniec  pada strzał, gdzie na pocisku napisane jest „umowa”. Czyli obiecałem sobie, że do Orlen Maratonu nie jem słodkości. Ten szaniec łatwo pada. Padają argumenty: piłeś colę, która ma cukier, jadłeś miód itd. Kolejnym – większym kalibrem jest element negocjacyjny: pozwól sobie tylko na jednego kęsa. Od plasterka chałwy albo kawałka ciasta wynik w maratonie nie będzie gorszy. Potem pada strzał z armaty: „negocjacje”. I pojawiają się argumenty w stylu: 2 treningi dzisiaj machnąłeś. Pękła nawet 25-tka w biegu. Na dobrej prędkości. Powinieneś się jakoś wynagrodzić. Bardzo blisko centrum obrony jest kolejny szaniec. Ten atakują „dowody”. Atakująca chałwa do spółki z ciastem drożdżowym mówi: i co z tego? Już 2 tygodnie tak się męczysz i co? Pokaż dowody na wadze – czy coś się zmienia? Ostateczny atak zostaje przypuszczony przy pomocy zielonych ludków – czyli piątej kolumny. Córka zrobiła ciasto! Nie zjesz? Taki z ciebie ojciec?

Czasami (tak jak dzisiaj) pojawią się również najemnicy – czyli siły zaciężne, które do spółki z 5 kolumną przypuszczą atak frontalny za pomocą świeżo upieczonych rogalików z marmoladą. No i pewnie pęknę. A jak pękam to postępuję dokładnie tak jak Maciek. Czyli czyszczę wszystko :). Dzień dziecka na całego. Wejdzie całe ciasto, cała chałwa, goście przywiozą rogaliki i ich szczęście jeśli zjedli coś w domu, bo tutaj im nie starczy. No tak mam. Że jak p20160313_164534ękam, to zachowuję się jak alkoholik szukający flaszki po całym domu.

No właśnie – bo dla mnie najlepszym sposobem na uchronienie się przed słodyczami jest ich nie kupowanie.  A jeśli są w domu, to pochować w taki sposób, żebym nie mógł ich znaleźć. Ostatnimi czasu moje dziewczyny nie wspierają mnie za bardzo w procesie usuwania sprzed oczu tych pokus, a beka jaką ze mnie mają jak krążę wokół blachy z ciastem jest naprawdę pierwszorzędna.

Moja żona mawia, że wszystko jest dla ludzi. W rozsądnych ilościach. I z tym się w 100% zgadzam. Ale kurna obiecałem sobie i co? Bezmózgie ciasto weźmie górę? Hmmm. Chyba tak 🙂

 

5 Komentarze

  1. Krzysztof napisał(a):

    Mam tak samo. Dlatego teraz staram się tylko ciastki 🙂

    • mkon napisał(a):

      na te ciastki też uważaj. one niby są sojusznikiem ale swoje kalorie mają 🙂

  2. Paweł napisał(a):

    Nie za duża ta blaszka tego ciasta, ale i tak dobrze, że nie ma go u mnie, bo pewnie też bym się skusił 🙂

  3. Marek NEGU napisał(a):

    no mi nawet jak się bilans kaloryczny zgadza czyli jest minus 250 to i tak mi się nie zgadza na wadze… niby lepiej w centymetrach ale waga jakaś taka oszustka… A najgorsze jest to, że o ile do tej pory nie byłem fanem słodyczy i mogły leżeć dookoła kilogramami, za to kiełbasa, bigos, mielone i inne mięsne produkty przetworzone musiały być zamknięte w sejfie. I to się zmieniło bo nagle po treningu mam nieopisaną potrzebę na przykład wciągnąć batona albo siedem batonów… I jako, że wróg jest nowy, to kompletnie nie mam opanowanych mechanizmów obronnych…
    Masakra…