zaciśnij poślady i zrób krok do przodu

o sponsoringu
30 grudnia 2016
czelendze.com
4 stycznia 2017
Pokaż wszystkie
img_1756

ciekawe czy na sali dzisiaj będzie nas dwóch czy trzech????

Z cyklu felietony „na czasie”.

Pamiętam czasy jak będąc gadżetem – czyli osobą od podawania mazaków na szkoleniowej dostałem od swojego guru w temacie prowadzenia szkoleń – Henia Puszcza taką oto wskazówkę które dotyczy się przede wszystkim wystąpień na „scenie” lub sali szkoleniowej – ale jak by się temu mocniej przypatrzeć – dotyczy wszystkich sytuacji.

Otóż Henio jak zobaczył mnie dającego mini prezentację na temat tego, co to jest SMART w stawianiu celów (był pewnie gdzie 1998r) powiedział tak: gdzieś między między „measurable” a „ambitious” zacząłeś zanikać. Widać było, ze nie czujesz się z tym komfortowo i patrząc zarówno na niewerbal jak też werbalną stronę twojej prezentacji bałem się, że przy „relevant” po prostu uciekniesz z flipczartem pod pachą. I teraz cytat: zapamiętaj więc młody raz na całe życie – jak kiedykolwiek trema albo brak chęci będzie cię ciągnęło do tyłu (bo chcesz spierd*lać) to zepnij poślady i zrób coś CONTRA temu co jest komfortowe. Zamiast zrobić krok do tyłu zrób krok do przodu – jakoś to pójdzie.

Zapamiętałem to do dzisiaj. I teraz voila – dlaczego o tym, i dlaczego teraz.

Na 18.30 umówiony jestem z 3 kolegami na salę, żeby porobić ćwiczenia siłowe. Poza Prezesem to moi koledzy z dawnych lat. Z czasów Gwardii Olsztyn. Chcemy porobić trochę ćwiczeń z piłkami lekarskimi, trochę core, trochę ćwiczeń siłowych. Sam miód jak na wieczór 1 stycznia nowego roku. Prezes jak to Prezes – wyłgał się obowiązkami reprezentacyjnymi więc zostało nas trzech. Chwilkę po abdykacji Prezesa dostaję wiadomość od drugiego kolegi (rocznik 69) – „to mnie też nie będzie – nie chce mi się”. Chwilę to trwa zanim przetrawię tę wiadomość i piszę do gościa z lekka go „opierd*lając”. Główny argument: nie chce mi się. No cóż – jak się nie chce to się nie chce. Moja żona „słysząc” naszą rozmowę mówi dodatkowo – zostaw chłopaka (sic!) w spokoju – w końcu ma już swoje lata – ma prawo być zmęczony. Tym bardziej, że po nocy sylwestrowej i po długim wybieganiu. A na mnie działa to jak płachta na byka. Od razu przychodzi mi do głowy rozmowa Filipa z Maćkiem po jego zejściu w Gdyniu i słowo klucz: FURTKA. I dokładnie tak jest tutaj. Nie ma znaczenia ile masz lat. Jak otworzysz sobie w głowie furtkę o nazwie: „wymówka”, to ta furtka nigdy już się nie zamknie. I zawsze będzie coś.

A to właśnie – tak jak w mojej historii „gadżetowej” – trzeba zrobić krok do PRZODU. Nie chce się? G*wno się nie chce. Jak sam się nie możesz kopnąć w dupę to znajdź sobie kogoś– niech ktoś ciebie kopnie – bo inaczej nigdy nie dojdziesz tam dokąd chcesz.

Dyrektywność jest dokładnie tak samo potrzebna w procesie realizacji celów jak wspieranie – zwane również cackaniem się. Ale na pewno nie ma miejsca na użalanie się nad sobą.

Jest robota do zrobienia – to się ją robi. I w chwilach największego strachu i zwątpienia zamiast spi#rdalać trzeba zrobić krok do przodu.

Bo #niemaniemogę!

Jak to się zakończyło? Oczywiście lekko ukurwiony, że i żona przeciwko mnie (ten sam rocznik co kolega) dzwonię do Kolegi i obsztorcowuję go jak juniora no i czekam na niego u niego pod klatką o 18.15. Zobaczymy czy zejdzie….

P.S „Uk*rwiona” żona w czasie naszych wygłupów na sali idzie biegać 😉 Dla Hani w ramach akcji #złotynakilometr!

SMENTOR QWA!

4 Komentarze

  1. muszelka napisał(a):

    rocznik 69?? Chryste – są jeszcze takie!!!???

  2. maniuś napisał(a):

    …jak moja żona będzie koło pięćdziesiątki t o też zacznę uprawiać …. triathlon .Trzeba sobie przecie jakoś radzić…

  3. Paweł napisał(a):

    Zrobiłem dzisiaj Kick off noworoczny z zespołem i po pierwszej rundzie feedbackowej doszło do mnie, że bardzo dyrektywy jestem zamiast wspierający. Teraz sam nie wiem czy powinienem się cackaniem zajmować 😉