Kiedy Pan ma endorfiny?
zrób nogę, głowa „will follow”
Pokaż wszystkie

Cześć Marcinie, przede wszystkim chciałbym jeszcze raz podziękować za podjęcie współpracy ze mną. Sporo myślałem nad treścią pytań z którymi bym mógł się zwrócić do Ciebie i uświadomiłem ze potrzebuje porady w planowaniu sezonu 2020, przede wszystkim samego celu. Obecny sezon był dość intensywny pod względem startowym – łącznie zaliczyłem około 12 startów, gdzie głównym był debiut na dystansie IM, który uważam za bardzo udany (11:XX:48), ponieważ celowałem w złamanie 12h.

Przyznam się, ze myślałem, ze po IM będę miał już „dość” sportu i chętnie zacznę roztrenowanie, aczkolwiek już następnego dnia po zawodach czułem się świetnie i żeby pokryć „niedosyt”, zrobiłem jeszcze polówkę, 3 tyg po IM. W trakcie tego startu zrozumiałem, ze jednak mam pewne „zmęczenie materiału”, gdy zrozumiałem ze mógłbym mocniej zrobić 1/4 niż się „męczyć” na średnim dystansie.  Tydzień po połówce biegłem w sztafecie na 1/4 IM, kiedy udało się wywalczyć pierwsze w moim życiu pudło, odrabiając 2 min straty po rowerze i kończąc start z 26 sek przewaga nad 4msc wyprzedzając na ostatnim km.

ja też robiłem ultra ;)

Wszystko powyżej opisuje dość detalicznie, ponieważ start w IM dal mi dość duża pewność siebie i własnych sil w sporcie. Obecnie jestem zapisany na mój pierwszy bieg ultra. W ramach treningu wystartowałem w maratonie Warszawskim, który był moim drugim oficjalnie i 3m licząc IM maratonem. Podszedłem do tego startu na pewnym luzie, bo dzień przed zrobiłem mocne 5km na bieżni w ramach sztafety z moja uczelnia, aczkolwiek i tak udało się zrobić całkiem spoko czas, biorąc pod uwagę, ze nie miałem jeszcze roztrenowania po IM (max przerwa była chyba 3-4 dni bez treningów). W tej chwili czuje, ze mam dość spore ambicje na zrobienie kolejnego „Wow” w sezonie 2020. Jako „ultimate goal” mam kwalifikacje na Kone oraz na M.S. 70.3.  jeszcze w obecnej AG (M25), jestem 1993 rocznik. Jednak, kilka dni temu sprawdziłem internet i się okazało, ze mógłbym zostać drugim i najmłodszym zawodnikiem z (pada nazwa kraju z którego padawan pochodzi), który ukończy podwójnego IM. Ewentualnie miałbym szanse zostać i najszybszym teoretycznie. Long story short – mam różne „zachcianki” co do wyników w 2020. Jestem świadomy, ze slot na Kone nie byłbym jeszcze w stanie wywalczyć w przyszłym sezonie, dlatego lista jest taka:

  1. Slot na MS 70.3 -> polówka  w ok. 4.40
  2. Sub 10h  na pelnym dystansie
  3. Pudlo w indywidualnym starcie w tri 
  4. Podwójny IM
  5. Start w Karkonoszman’ie (ciezki gorski start jako wyzwanie mocno kusi..).
  6. Półmaraton sub 1.25 (obecna zyciowka 1.32.30)
  7. Maraton – jak najbliżej 3h.
  8. Ukończenie 100km w ultra

Dodam, ze 4 lata temu zacząłem swoja przygodę z bieganiem i to moj 3 sezon w tri. Z każdym sezonem mam pewien progres i najlepiej sie czuje w bieganiu.  Za kilka miesięcy zaczynam prace w konsultingu i będę przez kilka lat pracować na projekcie za granicą i jeszcze nie wiem jak będzie wyglądała sytuacja z work-life balance oraz logistyka treningowa i okolotreningowa, szczególnie na początku na nowym miejscu.

 

Prezes to potrafi w biegach ultra. Pardon, marszobiegach :)

I  co byście Państwo temu Panu odpisali? Moja pierwsza myśl była taka, że „fajnie jest mieć 25 lat” 😉 Wtedy nie ma żadnych granic.

Druga – jak czytałem ten „zestaw”, to pomyślałem o rozmowie między Padawanem a Jego Trenerem i przyszła mi do głowy scena, w której uczestnikom szkoleń tłumaczę, co to jest metoda negocjacji na „optyka z Brooklynu”. No więc Trenerze zróbmy Ironman’a. OK. Ale podwójnego. No… OK, ale zaraz po 100 km w ultra 😉

Trzecia myśl – już napisana do Padawana – chyba jednak za dużo grzybów w tym barszczu, jeśli chodzi o listę celów na 2020. No, chyba że ja z perspektywy 47 letniego dziada mam już ograniczone potrzeby.

Nie zabraniam nikomu szerokiego podchodzenia do startów. Jeśli się tym bawimy, to dlaczego po IM nie wystartować w biegu na ultra na 100 km?! W końcu to długotrwały wysiłek, do którego trening ajronmenowy nas szykował. Problem pojawia się (wyczytuję go również w liście do mnie), jak chodzi o coś więcej niż tylko ukończenie. Półmaraton w 1.25? 1/2IM w 4:40? Sub 10 na pełnym? No way Jose. Myślę, że nie da rady zrobić tego wszystkiego, dodając do tego bieg na 100 km w ultra, maraton, podwójnego IM, i wszystko w ciągu jednego sezonu. Dlaczego?

Tak odpisałem Padawanowi:

Co do planów i celów jedno jest pewne. Jak chcesz osiągnąć WOW to nie możesz planowasz wszystkiego. Albo określę to inaczej – nie możesz liczyć, ze tym samym treningiem osiągniesz cele tak odległe jak podwójny IM albo sub 4:40 w 1/2 IM. To są KOMPLETNIE inne strategie treningowe. Podam ci tylko przykład. W trenowaniu do 4:40 musisz być przygotowany na dużo jednostek w dużej intensywności, ale pewnie żadna z nich nie bedzie przekraczała 3h. W podwójnym (nie znam się, więc przypuszczam tylko) musisz się przygotowac na to, ze minimalna długość treningu będzie trwała 3h. Minimalna!

Inny przykład: jeśli celujesz w 1.25 w półmaratonie a postawmy taką tezę – jest to cel bardzo ambitny, możliwe, ze na jakiś czas będziesz musiał odstawić rower i pływanie. Tak się to dzieje u mnie obecnie bo cel sub 2:30 jest dla mnie BARDZO AMBITNY w kontekście możliwości.

Wydaje mi się, że ustalenie celu będącego priorytetem na 2020 to jednak kwestia możliwości i zasobów (przede wszystkim czasowych) a nie tylko ambicji i planów. Stąd poczekaj na projekt za granicą i dopiero wtedy, jak już będziesz wiedział na ile cię stać (czasowo) zrób sobie za i przeciw każdego z opisanych poniżej celów.

Może nie bezpośrednio, ale temat priorytetów, które będą determinowały to jak będziemy trenować w nadchodzącym roku opisałem już w 2016. Miłego czytania!

o priorytetach: http://niemaniemoge.pl/priorytety-wybory-dylematy/

moje/nasze przygody na biegu ultra: http://niemaniemoge.pl/moje-pierwsze-ultra-w-zyciu/

 

4 Komentarze

  1. Adam pisze:

    Zgadzam się z. MKON. Z mojej perspektywy dziada (45letniego) to tez za dużo. Mój treneiro po tym jak powiedzialem mu rok temu ze pobiegne 100 km na stulecie niepodległości powiedzial krótko : planowałes to pół roku wczesniej zanim
    zaczęliśmy współpracować to biegnij, ale ostatni raz bo mamy trenowac do maratonu i 1/2 IM a nie się regenerować albo rehabilitowac /Wie co mówi w k9ncu Miszcz Polski IM:)/. Zrobilem te 100 km po gorkach w 11 godz /dumny/ trzy m-ce później maraton 3:05 /dumny/. Zadyszka jednak przyszla na początku startow tri i z pewnoscia związek miała ze 100ką i bliskim marathonem. Na szczęście sie obudowałem po Gdyni i w Malborku cel na 1/2 IM osiągnąłem. Też miałem relokacje z zagranicy do kraju z rodzina. Wszystko to ma wpływ . Na koniec: Czy bym to zrobił drugi raz ? Odp. TAK. Drugi raz stulecia niepodległości nie będzie:). Wbiwgniecia zflaga na metę na 4 miejscu nimt mi nie zabierze:) Czy powtórzę to na kolejny sezon : Na pewno NIE. Trener wie co robi. Za dużo grzybów w barszczu. Pozdrawiam i sukxesow. Przy okazji Dzięki Wielkie MKON za i felietony /prosze o więcej/ i bezpośrednie, bezinteresownie i ważne dla mnie wsparcie ponad dwa lata temu po decyzji że będę trajlonistą.

    • mkon pisze:

      Adam, podrzucaj tematy – będą felietony. Bo jak mam pisać o swoich przygodach to a) nuda jest b) wydaje mi się, ze wszystko już napisałem 😉 A podrzuconym tematem z miłą chęcią się zajmę i go obrobię
      mk

  2. Pawel Z. pisze:

    Z wieloletniego doświadczenia w pracy w konsultingu z lataniem na projekty za granicę mogę powiedzieć że młody życia trochę nie zna. Zdecydowanie zbyt wiele tych stok za ogon próbuje złapać. Same doloty 2 razy w tygodniu oznaczają znacznie ograniczony czas na treningi – jeden ranek i jeden wieczór wypadają z automatu. Ponadto work/life balance w konsultingu potrafi być różny w zależności od projektu przy którym się pracuje.
    Sam muszę wielokrotnie kombinować i żonglować treningami dopasowując się do konkretnego rozkładu dnia.
    Niech faktycznie zacznie pracę, a potem dopasowuje plany pod to co jest realistyczne.

    • mkon pisze:

      Oj tak! Mówię to jako osoba, która w zeszłym roku zrezygnowała z przepięknych 4* hoteli w Lozannie na rzecz trenowania do maratonu 😉 Swoją droga dobrze, że taki „młody” takich doswiadczonych ma. Ciekawe tylko ile i kiedy dotrze. Ostatnio usłyszałem ciekawy komentarz o prędkości dźwięku: jak mama mi o czymś mówiła jak miałem 13 lat – wreszcie dotarło (a mam 40) 😉