Triatlończyk w podróży – instrukcja obsługi
16 lipca 2015
Przed Gdynią – apel!
6 sierpnia 2015
Pokaż wszystkie

Tegoroczny sezon wakacyjny nastroił mnie na napisanie takiego oto listu:

Drogi 20/30 latku.

Piszę do Ciebie ten list, bo według mnie to, co robisz z sobą nie idzie w dobrym kierunku. Nie tylko dla Ciebie ale dla twojej dziewczyny/żony, dziecka, a w dłuższej perspektywie dla nas wszystkich. List ten nie jest przeznaczony dla Panów 50+, którym się już nie chce, ani takich, dla których stan, w jakim się znajdują jest następstwem choroby. Następstwem, a nie przyczyną.

Piszę do Ciebie, bo jest mi Ciebie szkoda. Po pierwsze żal na Ciebie patrzeć. Idąc razem ze swoją żoną ewidentnie widać, że ona skończyła połóg i właśnie wraca do formy a Twoja ciąża trwa. I trwać ma zamiar. Po drugie, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale jesteś pełen gówna. To co nosisz nad paskiem to gówno. Kał, przetrawione i niewydalone resztki tego całego syfu, który pakujesz w siebie od kilku lat. Zalega ci to w kichach i wyjść nie chce, bo sukcesywnie dostarczasz do magazynu kolejne „gówno”. Po trzecie chcę ci powiedzieć, że jesteś zaprzeczeniem męskości. Z twoim bebzunem szansa na zrobienie przez Ciebie 10 pompek albo 30 brzuszków wynosi 5%. Może jak się zaweźmiesz to coś z tego będzie. Ale spróbuj podciągnąć się na drążku – chociaż raz. Gwarantuje ci, że z Twoją wagą szybciej wygniesz ten drążek w literę U. Ale osiągasz zapewne rekordy w ilości karkówek w jednym posiedzeniu, 10 piwek to dla Ciebie standard, a twoje obecne, a na pewno przyszłe dziecko wyglądem przypomina bardziej piłkę plażową niż normalnie rozwiniętego 5-latka. Jemu pewnie jeszcze na tym nie zależy ale prawdopodobnie z widokiem swojego Wacka pożegnałeś się już jakiś czas temu. Jak masz dobrą żonę to może ona od czasu do czasu opowiada ci co u niego słychać.

Zadaj sobie pytanie jakim jesteś wzorcem do naśladowania. W którą stronę idzie to Twoje modelowanie? W ilość wypitych 3 cytryn albo koli do obiadu? A może jesteś mega motywatorem i opierdzielając kolejnego pączka drzesz się na dzieciaka, bo ten nie chce iść pograć w piłkę. Zresztą miał go kto nauczyć? Nie możesz potem mieć pretensji, że w szkole właśnie przez Ciebie ten dzieciak będzie miał przejebane, bo będą go wyzywali od grubasów, a przeskok przez skrzynię będzie największą traumą jego życia… Ale przecież miał zajebisty wzorzec do naśladowania. Zresztą – możesz odetchnąć. Jak można zaobserwować dookoła pewnie niedługo Tobie podobni będą stanowili normę więc i skrzyni nie będzie, bo cudem będzie obejście jej, a nie przeskoczenie.

Czego od Ciebie oczekuję? Weź się za siebie – to naprawdę ostatni dzwonek. Nie musisz biegać, pływać, jeździć na rowerze czy rolkach. Po prostu mniej żryj. Przestań zapychać swój żołądek śmieciowym jedzeniem licząc na to, że jedna rozpuszczalna tabletka odwróci ten proces. Oni Cię okłamują. Nie ma co na to liczyć. Jak nie zaczniesz dzisiaj, to za lat 10 będzie posprzątane…

5 Komentarze

  1. Karol Staszewski napisał(a):

    Jak to nie dotrze to chyba tylko zawał pomoże…albo już nie 😉

  2. Piotr Fedoruk napisał(a):

    jest jeszcze gorzej. w warszawie zrobili badania mlodziezy i wyszlo ze 7 na 10 ma problem zeby wejsc na 4 pietro

  3. Łukasz napisał(a):

    Mocne! Ulżyło? Trochę boli, trochę cieszy i daje dużo do myślenia.

  4. Petarda napisał(a):

    W 100 % się zgadzam. Jestem nauczycielem w-f. I to co obserwuje w społeczeństwie mnie przeraża .niby widać ze ludzie zaczynają się ruszać ale większość i tak nadal patrzy jak wyjeżdżam na trening jakby zobaczyli ufo, nie raz słyszę chce Ci się itd. Gdy jestem nad jeziorem i robie trening pływacki to chłopaki przy piwku na plaży patrzą jak na dziwaka . Super tekst !!!! 😊

  5. […] od serca. Co sądzę i jak oceniam osoby młode, które nie dbają o siebie. Wpis można poczytać TUTAJ. Potem trochę zebrałem oficjalnie, trochę nieoficjalnie ale największym dla mnie zdziwieniem […]