przesuwanie treningów
27 stycznia 2017
trzeba zapierdzielać…
5 lutego 2017
Pokaż wszystkie

Czasami zdarza mi się prowadzić spotkania z pracownikami, w trakcie których opowiadam o swojej pasji jaką jest sport. I za każdym razem kończę spotkanie odpowiedzią na pytanie: co po 2022 (w podtekście, a jak Panu uda się zostać Mistrzem Świata). Wtedy mając przygotowaną z góry odpowiedź pokazuję to zdjęcie. To Pan Gerhard Nießner, zwycięzca kategorii 70-74 na zawodach Ironman Frankfurt w 2012r. Pamiętam „standing ovation” jakie dostał po wręczeniu mu statuetki i jego cudownie wzruszającą przemowę, że nie jedzie na Hawaje bo… był już tam wielokrotnie i teraz czas zająć się żoną :). Ale zachwyciłem się raczej faktem, że koleś w wieku mojego teścia ściga się z innymi kolesiami w dyscyplinie, którą kocham.

70

Inny przykład. Dzwoni do mnie Maciek Żywek i mówi: „…Tereska odbierze za Ciebie nagrodę w biegu Chomiczówki. Bo sama będzie odbierała.” Dla niewtajemniczonych Pani Tereska Żywek to mama Maćka. Rozmawiając wielokrotnie o (jak to Maciek mawia – zajobie Mamusi) dziwimy się, że Mamie się chce, jak bardzo przeżywa swoje starty, robi życiówki i generalnie się ściga. Pozdrawiając ją na trasie biegu usłyszałem od Niej – do zobaczenia w Wiązownej. Bo będziemy tam obydwoje. I żeby było jasne – Maciek dumny jest ze swojej Mamy, która w tym roku wkroczyła w nową kategorię wiekową – K-70.

Dzisiaj po treningu basenowym pod prysznicem spotkałem Bolka Krawczyka – olsztyńskiego sportowego celebrytę. Bolek jako wieloletni nauczyciel w-f specjalizował się w rowerze. W 2008 roku pobił rekord Guinessa w 24 godzinnej jeździe na czas – średnia 36km/h. Miał wtedy 56 lat. Teraz spotyka mnie na basenie i mówi: „wiesz MKON jestem już na emeryturze i tak mi się kurwa nie chce siedzieć w domu, że wziąłem się za ping-ponga. Do tej pory z nudów kręciłem na rowerze – tak do 1000 km w tygodniu ale teraz już mi się nie chce. Jeżdżę po turniejach i rozwalam tych młokosów, co to wydaje im się, że umieją grać w tenisa stołowego (to druga pasja Bolka). Wprawdzie śmieją się ze mnie sąsiedzi, że taki stary (obecnie 65 lat) to powinien w domu siedzieć ale ja mam ich w dupie. Niech sami siedzą. Dzisiaj rano pyknąłem jeden trening 2h przy stole, teraz idę się rozpływać a o 20 idę pograć ze sparing partnerem”.

Cała rozmowa trwała może z 3’, bo Bolek leciał przepłynąć swobodnym tempem 2 km, a miał na to zaledwie 40’.

Zdążył mi powiedzieć jeszcze na koniec: „wiesz, fajne jest to, że się ruszamy. Ty to młody jesteś ale ja jak wstaję z łóżka, to jestem taki sztywny, że muszę sobie pograć. Dopiero potem robię pełny skłon (całe dłonie na ziemi)”.

Sam obecnie mam 45 lat. Parę lat temu rozmawiając z zaprzyjaźnionym lekarzem zastanawialiśmy się ile pociągnę tę swoją triathlonowa karierę. On stawiał na 15 lat. Czyli zostało mi jeszcze 5. Zobaczymy, bo marzę o tym, żeby tak jak p. Gerard we Frankfurcie albo Bolek w wieku 65 lat móc się tak ruszać. Wiek, stanowić może dla niektórych barierę nie do przejścia, a dla niektórych kolejny „krzyżyk” może być ostatnim dzwonkiem, żeby zacząć. I nie ma dla mnie znaczenia czy wygrywam, przegrywam, czy inni są ode mnie szybsi czy wolniejsi. I tak przede wszystkim ścigam się ze swoim organizmem, sobą, starością, niedołęstwem (które i tak przyjdzie i tak). Ciągle marzę o zwycięstwach w zawodach OPEN, o życiówkach albo przynajmniej o poprawianiu swoich wyników na danej trasie, w danych okolicznościach. Bo szanowni Państwo – niezależnie od tego jak – ważne po prostu, że się ruszamy!

15 Komentarze

  1. Krzysztof napisał(a):

    Hej,
    Napisałeś wiele postów, ale ten bije wszystkie inne na głowę.
    Tak trzymaj!!!

  2. Marek NEGU napisał(a):

    Madonna Buder długo przesuwała granicę najwyższego wieku klasyfikowanego w korporacji Ironman…
    Wierzę, że nie ma takiej sytuacji jak by nacisnąć przycisk „i już wiesz, że lepiej nie będzie”… czy jakoś to tak powiedziałeś…

    🙂
    pozdro

    • mkon napisał(a):

      Prawda! No cóż, jest sporo wzorców. Na „rodzinnym” podwórku dla mnie to m.in Andrzej Kozłowski!

  3. Artur Pupka napisał(a):

    :)))))) Ruszać sie trzeba:))) I sądzę,że będziesz to robił Marcin dłużej niż tylko następne 5lat:)

    • mkon napisał(a):

      umawiamy się że ty tak długo jak ja 🙂 swoją drogą ciekawe czemu jeszcze dziadek Cichecki nic nie skomentował. Pewnie ciśnie 😉

  4. Kasha pasza napisał(a):

    Artykul miszcz!

    • mkon napisał(a):

      dziękuję! ciągle nie mieści mi się w głowie, że to ktoś czytuje! 😉

  5. Andrzej Kozlowski napisał(a):

    „Age is an issue of mind over matter. If you don’t mind, it doesn’t matter.” – Mark Twain

  6. wizz napisał(a):

    Moja mama zaczęła biegać zainspirowana przez to, jak mój brat i ja się wciągnęliśmy w sport (ja dopiero w 2012 roku). Nie napiszę ile ma lat, ale sporo 😉 Pierwszy przebiegnięty wspólnie Nocny Bieg Świętojański w Gdyni to były mega emocje… A potem było ich (i biegów i emocji) więcej 😉 I jakoś nie widzi opcji, żeby dla przyjemności sobie nie pobiegać! To zresztą w miarę stały punkt rodzinnych spotkań 🙂

  7. warszawskypendrive napisał(a):

    niestety zapewne gdybyś miał w domu dwudziestoparoletnia żonę to inaczej byś na to spojrzał (podobnie jak wspomniany dziaduszek ze zdjęcia)…

    … a co do bolka -to już od dawna wzbudzał więcej politowania w środowisku niż podziwu ale o tym zapewne już wiesz…

    • mkon napisał(a):

      jakbym miał dudziestoparoletnią żonę w domu to NIGDY nie pojawiła by się ona (jako podmiot) ze słowem NIESTETY w jednym zdaniu! Po drugie – ja nie mówię, że Bolek (z wielkiej) jest moim wzorem do naśladowania (choć ze środowiska nie jestem). Widzę faceta, co ma 65 lat i jak myślę osobie za 20 lat to na pewno chciałbym miał mieć tyle energii. Tyle.

  8. Kaz napisał(a):

    Artykuł spoko 🙂 Tylko moja matematyczna dusza się burzy widząc tytuł… Proponuję zmienić na : „wiek to tylko liczba”… Pozdrawiam

    • mkon napisał(a):

      Artur, proszę Pani/Panią; cyferka/liczba – to moje wyzwania – nigdy nie wiem jak je rozrózniać i jak jest poprawnie