Biblia Triathlonu MKONa
6 lutego 2019
planowanie w praktyce
23 lutego 2019
Pokaż wszystkie

Swego czasu napisałem tekst chwalący trenowanie “w zimnym”. Jak Rocky na Syberii zachwalałem zalety uporu, zaciętości, męskości wynikające z trudnych warunków, jakie stwarza nam nasza polska aura. Upór, zaciętość i męskość dalej została mi w głowie, ale 2 tygodnie w Monte Gordo przeformatowały kompletnie moje podejście do trenowania „w ciepłym”. Do powiedzenia: „tylko krowa nie zmienia poglądów” dodaję od siebie: „i MKON, choć trzeba go przekonać”. Cały felieton: TUTAJ

Czemu sobie utrudniać jak można ułatwiać?

Jedziecie w nieznane miejsce i spieszycie się (ważny warunek) to kupujecie mapę, (bo to bardziej po męsku, a ludzie już nie potrafią czytać map),  czy włączycie google maps? Ja przez ostatnie 3 lata coraz częściej rezygnuję z „kupowania mapy”. Głównie dlatego, że limit na błędy coraz mniejszy. Byłem namawiany przez 3 lata do wystartowania w dużym maratonie, żeby zobaczyć jak biegnie się w dużej grupie na 2:30. Nie dawałem się przekonać. Upór i ambicja brały górę. W końcu jak człowiek jest przygotowany to i wiatr nie przeszkadza. Aż pojechałem do Frankfurtu i się przekonałem o zaletach biegnięcia w grupie.

Podobnie było z moim pobytem w Portugalii. Decyzja o wyjeździe w ciepłe miała dwa źródła: kontuzja z wiosny 2018 i kontrast jakościowy treningu maratońskiego jakiego doświadczyłem trenując latem 2018. Plan był taki aby pojechać na tydzień i zobaczyć, jak będzie. Monte Gordo to w końcu „kultowa” miejscówka Trinergy. Bardzo dobre warunki biegowe, rowerowe, kompleks sportowy z basenem i stadionem. Pełen wypas. No i prawdopodobieństwo lepszej pogody niż w Polsce. Dodatkowo, dobroć uczestników jednego z projektów szkoleniowych i przesunięcie szkolenia o tydzień dała możliwość wygospodarowania dwóch tygodni. Pojechałem z otwartą głową i dużą chęcią uczciwej i solidnej pracy.

I się nie zawiodłem. Ani na miejscówce ani na swojej robocie.

Po pierwsze w Monte Gordo są albo emeryci albo sportowcy. Poza tym nikogo nie ma. Grudzień – marzec to low season. Ceny są niskie (mówię to z całkowitą świadomością różnych definicji słowa „niskie”) zarówno w pensjonatach jak i w restauracjach. Jeśli chcecie poleżeć na plaży albo na tarasie restauracji i w ciągu 2 godzin nie spotkać NIKOGO to jest to takie właśnie miejsce.

w drugim tygodniu był taki schemat: trening-taras-obiad-trening-taras. Nawet rozciąganie robiłem na pustym tarasie restauracji 😉

Po drugie pogoda. Zeszłoroczne przygody pokazały, ze nie zawsze jest super słońce. Natomiast na pewno jest na plusie i choć robienie treningów przed 8 rano oznacza bieganie „na długo” to już po 11 mamy przynajmniej 15-17 stopni. Nam trafiło się idealnie. 18-20 stopni i codziennie słońce. Po każdym treningu zalegałem na słońcu i robiłem wlewy z witaminy D. Serio. Miałem poczucie, jakbym miał jakieś dodatkowe wspomaganie.

Po trzecie warunki techniczne. Potrzebuję słońca (choć nie jest ono must), fajnie biega się „na krótko” (choć to też nie jest must). Ale niestety jak podczas biegania noga ucieka, albo jak „płakał” mi przez telefon kolega Żywek: „wkurza mnie, że na każdym zakręcie podczas akcentu muszę uważać” to jednak nie mówimy o idealnych warunkach do trenowania . W Monte Gordo mamy do wyboru albo bieganie po asfalcie albo po żwirze. Albo po płaskim albo po crossie. Jak wszędzie. ALE najważniejsze, że nawet jak jest zimno, to noga „nie ucieka”. I to jest dla mnie największy handicup jaki miałem w ciągu ostatnich 14 dni. Prawda, bieganie bez dodatkowych 1-2kg ciuchów na sobie to inna inszość, ale to przede wszystkim podłoże i bonus w postaci słońca było/jest było dla mnie najważniejsze.

W pierwszym tygodniu 160km weszło jak nóż w masło. Drugi tydzień to 123km przy 2 dniach wolnych.

Nie twierdzę, ze każdy powinien jeździć „w ciepłe”. Broń Boże nie chcę postawić tezy, że bez trenowania w „w ciepłym” nie ma szans na dobre wyniki. Jednak jest to naprawdę duże ułatwienie. No i mega przyjemność siedzieć tak na tarasiku, samemu, czytając książkę w pełnym słońcu. A jak ktoś chce to można i popracować. Dziękuję ci Unio Europejska za takie warunki roamingu!

2 telco, 3 oferty. Da się! Za rok może jakiś webinar może się uda 🙂

 

Komentarze są wyłączone.