Trening dnia/tygodnia/miesiąca (niepotrzebne skreślić)

my kierowcy 2 lub 4 kółek
22 maja 2017
TRImKONA2017 czyli pierwsze koty za płoty
31 maja 2017
Pokaż wszystkie

Umowa z jednym z moich sponsorów zobowiązuje mnie do publikacji jednego z treningów raz na jakiś czas. Nie chcę brać sobie na garb deklaracji systematyczności, stąd pozwalam sobie na swobodny wybór i będę je wrzucał.. od czasu do czasu. Na pewno nie codziennie, na pewno częściej nie raz w miesiącu. Trzymajmy się zasady – ciekawy (z wielu powodów) trening to wrzucam. Informuję jednocześnie, że #kowalski.coach wyraził zgodę na publikowanie rzeczonych.

 

 

10x1p.1’ b. mocno

Na pierwszy ogień idzie trening zmora. 10×1’ jest zasadniczą częścią treningu. Zwykle w zapisie wygląda to tak: 90’ w tym 10×1’ mocno (lub b. mocno) w kadencji 55-60 przerwa 1’.

w pierwszej części treningu wyglądałem jak człowiek…

Jak to wyglądało wczoraj? Kadencję 55-60 na moich górkach naprawdę trudno utrzymać. TriHipsterskie powiedzenie „rolling hills” powoduje, ze trudno wycyrklować kiedy będzie z górki a kiedy pod. Poza tym trzeba kontrolować moc i kadencję jednocześnie. Wiedziałem więc, że trzeba robić ten trening na trenażerze. Ale jak trenować w garażu jeśli taka ładna pogoda? Wpadam więc na pomysł zrobienia tak: lecę na 35’ tam i z powrotem total 1:10. Oczywiście jako #janusz matematyki się pomyliłem bo nie doszacowałem, ze 10×1’ z przerwami 1’ to 20’ i nie będę miał czasu na rozkręcenie PO akcencie. Więc z powrotem cisnę, żeby zaoszczędzić te 2-3’ i żeby trening trwał z naddatkiem maks.95’. Bo rozkręcić się trzeba. Po 1h7’ wpadam do garażu, gdzie czeka na mnie szybka zmiana koła na trenażerowe. Pamiętajcie, ze musi być mocno napompowane!!! Inaczej się ślizga przy maksymalnym oprze rolki. Zmieniam też strój bo już wiem co się będzie ze mną działo w pomieszczeniu – zostają same spodenki. Ilość potu spowodowała, ze pożałowałem, ze nie zmieniłem też butów. Zmiana koła, stroju i zamontowanie roweru zajmują mi maks 3’ więc trochę więcej co siku na polu. No i zaczynam kręcić. Z wyłączonym wiatrakiem bo przecież trzeba się przyzwyczajać do „hawajskich” klimatów. Nie jest łatwo ale jakoś idzie. Na ostatnich odcinkach do garażu schodzi żona zapytać się czy wszystko ok – takie jest charczenie. Nie lubię tego treningu, przyznaję. Ale dobrze wchodzi w nogi.

w drugiej już nie 😉

Specjalnie nie podaję cyferek bo uważam (moje prywatne zdanie), że to obciach. Każdy ma swoje b. mocno.

Skąd pomysł na trenażer?

Poza kadencją (którą otrzymywałem tylko dlatego, że dodatkowo – poza maksymalnym oporze zaciskałem też klamkę tylnego hamulca), jaka jest sednem tego treningu ważny jest sprzęt. Mógłbym wsadzić PRZED treningiem drugi rower – czasowy w trenażer i zaoszczędzić minutę. Ale po pierwsze ten rodzaj treningu i tak robię na siedząco a nie w pozycji aero. Po drugie Krystyn twierdzi, ze gwałtowne przyspieszenia dla dość sztywnej ramy jaką jest Argon (czy to generalnie dla karbonu zapiętego na sztywno w trenażer) mogą zrobić duże kuku. Szosy szkoda – ale mniej J

Polecam ten treningi i… kolejne wkrótce.

 

W projekt mKONA2017 wspierają mnie: House of Skills, Artneo, Triathlon Energy, SAE, New Balance, Enervit Polska, Huub Polska aka Tripower, Wertykal

 

2 Komentarze

  1. przemek napisał(a):

    Zaintrygowało mnie „kuku” w kontekście karbonu i trenażera (jako że nadużywam). Tym bardziej poważnie to brzmi, kiedy twierdzi to taki guru jak Krystyn. Na czyn rzeczone „kuku” miałoby polegać?
    Pzdr

    • mkon napisał(a):

      Przemek zważ, że pytasz #januszatriathlonu. Ale z tego co pamiętam Krystyn mówił coś o napięciach wynikających z faktu, ze rower jest wpięty na sztywno w trenażer a rozpędzając się jednak zaczynasz się kolebać… Ale, jeśli potrzebujesz więcej info to wrzucę takie zapytanie na FB – i najwyżej potem jak Krystyn odpowie przekopiuję tutaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *