MKONa2017 luty i po lutym
7 marca 2017
pytania i propozycje patentów
12 marca 2017
Pokaż wszystkie

Chcecie zobaczyć sMentoring in process? Proszę bardzo:

parę lat doświadczeń się w końcu ma 😉

Pisze padawan Paweł:

Czołem
Wracam z tematem planu dnia. Jak sobie ukladasz dzień wyjazdowy, na miejscu w tygodniu a jak w weekend?
Ja mam jakies plany, ale jakos niedoskonale. Kiedys wstawalem rano o 6tej i do 8mej mialem po treningu. 8-9 dojazd do pracy i po sprawie. Trening zrobiony.
Dzisiaj mam tak, ze nowa robota i ciagle mi zmieniaja spotkania. Wiec o 8mej to ja musze juz byc w drodze, a po pracy to mam taki nerw ze nie mam juz glowy na trening. Próbowałem, jak mam interwaly to mi sie po prostu odechciewa. Taka jakas dawka emocji po calym dniu.
Marcin. Dawaj troche swojej mentalności w mailu. Wode energetyzuj i wysylaj. Pisz jak to robisz?
Czuwaj!

Jako sMentor odpowiadam:

Drogi P. moja odpowiedź będzie smentorska. Bardzo smentorska. A ty weźmiesz z niej to co chcesz.
Szkolę od 1993r. Na początku szkoliłem jakieś gówienka (komunikacja, asertywność i inne takie generyczne pierdy) od 1998r szkolę managerów. W 1999r koleś na szkoleniu zadał mi pytanie: a skąd Pan to wie – wtedy zrozumiałem, ze muszę zostać managerem, zeby być wiarygodnym szkoleniowcem. Szczęśliwie się złożyło, że w 2000r zostałem szefem. Szefowałem przez 5 lat. Potem zdałem sobie sprawę, że to nie dla mnie. Wolę odpowiadać za siebie i być sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Ale te lata generycznych szkoleń nauczyło mnie kilku fajnych narzędzi a lata managerki nauczyło mnie dbania o balans – dbam o innych/o siebie. Ale zobaczyłem też w tych ludziach którymi zarządzałem to, co powtarzam teraz na szkoleniach. NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK WPŁYW NA CZYJĄŚ MOTYWACJĘ. Bo tę albo ktoś ma albo jej nie ma. Oczywiście można być w 100% skutecznym w DEMOTYWACJI ale wpłynąć na to, zeby komuś się zachciało – jeśli mu się nie chce – nie da rady. Jasne, są kary i nagrody ale to wszystko na krótką metę. Ergo – jak nie ma ognia wewnątrz to zawsze wszystko inne będzie ważniejsze, bardziej priorytetowe.
Wniosek. Czytam Twojego maila (po raz kolejny) i widzę w nim dwa fragmenty, które nie pasują do mnie. Nowa robota i ciągle zmieniają mi spotkania piszesz… wyżej dupy czasami nie podskoczysz. Więc może trzeba… zacząć inaczej planować… O 8 jesteś w drodze? Na pewno nie dają ci znać o tym o 7 rano tylko dzień przed. Ja bym zmienił godzinę… wstania albo… godzinę spotkania. Druga kwestia to tekst: mam taki nerw, że nie mam głowy na trening. Ja jak mam nerw to idę na trening bo wiem, ze będzie on a) uspokajający, b) dający oddech na przygotowanie się na zmierzenie się z tym syfem z dnia c) na wkurwie treningi jakościowe są najlepsze.
Paweł podsumowując – to wszystko ty i w Tobie. Wprawdzie nasz dział R&D pracuje nad tabletką na motywację oraz drugą na efektywną organizację czasu ale na razie doszli do formy czopka. Szukamy testerów – zainteresowany? 😉
p.s techniki efektywnego planowania są według mnie dwie:
1. zadania słoniowe – czyli zaczynasz dzień od wpisywania w kalendarz zadań najwazniejszych i…
2. 60/40 wpisujesz je z odpowiednim marginesem czasowym (planujesz 60% dnia bo 40 zostawiasz na aktywności nieprzewidziane i zmiany).
Reszta to kwestia asertywności (czyli obrony planu), dyscypliny (czyli nie ma nie mogę) oraz konsekwencji – jak coś robisz nie płacz – jak  płaczesz – nie rób

p.s II mam już dorosłe dzieci więc moje patenty niekoniecznie będą działały przy 3 latkach

p.s III na wodę cię nie stać 😉 ale dobre business opportunity!

Nasza dyskusja toczy się dalej ale nie wszystkie jej fragmenty można ujawniać. Wymieniamy kilka maili. Jednak dochodzimy do konkluzji.

Pięknie Paweł podsumowuje:

Ja widze jeszcze inną sprawe, wazniejszą. Wewnętrzną motywacje o której piszesz. Zauwazylem ze jak mam trening ulozyony przeze mnie to idzie mi lepiej. I wcale sie nie opieprzam. Kolega mi kiedys polecil Time Chunched Triathlette i tam jest sporo o treningu pod tri. Owszem jest zaznaczenie ze nie do poziomu top 10, ale tak aby byla to rywalizacja a nie czlapanie. I faktycznie widze, ze to dziala. To znaczy jak mam plan to widze ile mam do zrobienia, no i gdzies to mi sie rozwala bo ciezko o modyfikacje. A samemu jakos jestem w stanie zadbac o regularnosc i wcale nie lzej, albo za mocno, albo jeszcze inaczej, tylko regulanie i konkretnie. No i mam pelne przekonanie, ze nie mam wymówek bo przecież samego siebie nie bede oszukiwal. Plus szukam informacji co byloby lepsze dla takiego goscia jak ja. Bardziej zbity, lepszy kolarz, poprawny plywak, przecietny biegacz. To chyba tez kwestia satysfakcji, jest większa jak wychodzi dobrze.A jak źle to tez moja wina wiec samopoprawa większa. No w kazdym razie fajnie napisales i ogarniam wątek 😉

Jak widzicie przeszliśmy od planu dnia do wewnętrznej motywacji. Bo bardzo często to co na wierzchu niekoniecznie jest tym co jest PRAprzyczyną. I na tym właśnie polega sMentoring. Na dotarciu do tej przyczyny i pogadaniu o opcjach.

2 Komentarze

  1. wizz napisał(a):

    Jak mi się nie chce, to to jest mój wybór (mojej głowy). Więc tylko ja mogę ten wybór zmienić. Czyli jak mi się nie chce, to się ze sobą nie zgadzam i decyduję, że mi się chce. Coś jak w dowcipie o poglądach i trybunie ludu. 😉

  2. rafał napisał(a):

    a jak mi się nie chcę , to mi się nie chcę, to mówię sobie jesteś leń śmierdzący. I jak sobie powiem tak z trzy razu dzień po dniu to potem mam motywacje na miesiąc z góry. No u mnie tak to działa niezależnie od godzin pracy i innych zapychoczasów.