New Balance MTHIERB buty prawie doskonały
9 stycznia 2016
MKON w tiwi :)
13 stycznia 2016
Pokaż wszystkie
zdjęcie wykonał Garnek Mocy

zdjęcie wykonał Garnek Mocy

 

Jeden dzień a tyle wrażeń. Siatkarze, Orkiestra, podróż po lodzie na PrawieUkrainę, trening jak za juniora no i radio. Program Pierwszy Polskiego Radia. Skansen mojej młodości a właściwie moich dziadków bo Rodzicie i ja to już Trójka i Myśliwiecka – o której też będzie. 

Ale od początku. W pon-wt szkolę w Rzeszowie. Wiedziałem więc, że niedziela to dzień na walizkach. Niby jak większość ale jakoś trzeba było to mocniej zorganizować. Najpierw odstawiam Małżonkę do Nieleśnej Góry ale mam nadzieję, że do Dr’a Trettera przynajmniej 😉 potem lecę na basen, potem śniadanie w aucie już na E7 bo trzeba za jasnego zrobić jeszcze 10x1km gdzieś po drodze. Wybór pada na Warszawę i na Agrykolę. Zasięgam na FB języka i wiem już, że nie teges – znaczy ślisko. Ale wbijam – najwyżej pobiegam po Łazienkach. Dodatkowo nerwowo sprawdzam gdzie będzie transmisja z meczu Pol-Ger w radio. Okazuje się, że nigdzie ale Program 1 daje nadzieję na jakieś informacje częstsze niż tylko serwisy co godzina.

W Łazienkach szklanka, na Agrykoli lodowisko. Trzeba biegać gdzie można. Dołącza do mnie Piotrek, który zobaczył na FB, że będę się kręcił gdzieś w okolicach ale nie dotrzymuje kroku w połowie pierwszego odcinka. Ale selfika walnęliśmy – Piotr pozdrowienia! Reszte biegam sam na szybko oblookanej trasie: początek podbiegu na Agrykolę, w stronę Myśliwieckiej, Myśliwiecka, skręt w lewo i kilometr wychodził gdzieś w okolicach ultrasowych murali. 

A w trakcie treningu bajka. Jakbym się cofnął w czasie. Po pierwsze 10x1000m to wymagający trening. Myślałem, że na Agrykoli będę mógł zrzucać kurtkę starcie i ubierać ją w połowie przerwy (3′). A tutaj dupa. Biegam po dużym okręgu, więc jak za juniora za każdym razem kurtkę zawiązuję na pasie. I tak biegam jak „junior” właśnie :). Po drugie biegam słuchając KONCERTU ŻYCZEŃ. Więc odlot na całego. Co odcinek to lepszy hicior. Jak mnie przytkało tak przy 6 odcinku to pojawiły się życzenia 100 lat od siostry Toli z Żyradrowa dla siostry Joli z Krosna z okazji jej 85 urodzin ;). A piosenka ten fakt ilustrująca to Eleni of kors! Poleciał jeszcze jakiś NRDowski hicior, Aznavour, Edyta Geppert no i na koniec „Ta ostatnia niedziela”. Pełen serwis :). Przeplatane to wiadomościami z Berlina, które w trakcie nie były zbyt fajne jak wiadomo. No i zdecydowanie za rzadko. Swoją drogą – płacę KAŻDY abonament na tzw. RADIO SPORT – jak ktoś wymyśli!

Na każdym odcinku za każdym razem na skręcie w Myśliwiecką loteria – coś będzie na pasach czy nie. Czy trafię akurat na ludzi wysiadających na przystanku czy uda mi się przed lub po. Raz biegnę po chodniku, raz po asfalcie. Raz trzeba przeskakiwać nad pryzmami śniegu, raz omijać wysiadają. Na 8 odcinku trafiam na grupę kibiców idących na mecz – było niezłe przeciskanie się 🙂 Przygód co niemiara. Ale może dzięki temu szybko zleciało. Potem pseudo kąpanie w kranie i końcówka meczu. Z tym meczem też niezła jazda, bo po włączeniu tel. okazało się, że mam tysiąc pięćset sto siedemset sms-ów od Marka, który informował mnie właściwie o każdej akcji :). Kilka nieodebranych połączeń z informacją o wygranej. Doświadczam też super kontrastu. Energia jak po 10 redbullach (trening poszedł super, siatkarze wygrali), zasiadam do auta odpalam Trójkę (obok której przebiegałem dzisiaj 10 razy!) a tam przywala mnie Fado serwowane przez Kydryńskiego he he. Ale nie dałem się. Dwudaniowy obiadek z pojemnika w ramach jaglanego detoksu – przygotowanego jeszcze w sobotę na dwupasmówce do Radomia i jakoś dotarłem do hotelu. Jeszcze po drodze dwugodzinny niedzielny orgazm z Potrójną Stroną Medalu. Było też trochę zdalnej pracy nad kolejnym triprojektem ale o tym w następnych wpisach 🙂

A po dotarciu do Rzeszowa standardowy drill: umyć pojemniki, rozłożyć rower, iść spać. Bo jutro przed szkoleniem trening 😉

To był naprawdę #niemaniemogę dzień!

20160110_205006 20160110_205626

 

Komentarze są wyłączone.