Szwedka, co dobrze wchodzi w tyłek…

logistyka bracie
11 lutego 2016
RADOCHA
14 lutego 2016
Pokaż wszystkie

20160213_154628Swego czasu pisałem jak to bieganie 10x1000m Myśliwiecką i Agrykola przypomniało mi czasy juniorskiego biegania. Szybki odcinek bluza na biodra, odcinek wolny – ubieramy wszystko bo zimno. Ale bluza jest ciężka więc komfort biegania wątpliwy. Nawet na stadionie nie da rady jej odłożyć i zakładać w przerwach bo jak biegamy 1000m to kończymy przecież na drugiej stronie stadionu. Przy 2000m jest lepiej ale ja w Olsztynie na stadionie nie biegam. Biegam na ul. Leśnej wiec tam i z powrotem. Tachanie więc ze sobą ciuszka, żeby założyć na grzbiet w czasie odcinków odpoczynkowych – szczególnie jak na dworze ok 3 stopni jest tzw. MUST. Kurtka wiatrowa NB, jaką dostałem spełnia tę funkcję.

20160213_154924Ale po kolei. „Szwedka” najpierw zwraca uwagę krojem i kolorem. Wprawdzie to nie madżenta ale ma swoje zalety estetyczne. Ponieważ jednak o gustach się nie dyskutuje powiem tylko tyle, że zanim trafiła ona do mnie bezpośrednio Prezes Suchy zdążył już się w niej nachodzić i fotek sobie napstrykać. Więc można powiedzieć, że biegam w używce ;). Ale czego się nie robi dla Prezesa Klubu Sportowego NIEMANIEMOGĘ.

Dzisiaj przetestowałem jej „właściwości” podczas treningu 7*2km@3:30/km przerwa 3′. Prędkość nie zabójcza ale nogami już trzeba z lekka przebierać. Biegałem w krótkich spodenkach bo jak wiadomo im mniej na sobie tym łatwiej. 3′ przerwa to dość długo więc temperatura z człowieka szybko ucieka. Krótkie spodenki oznaczają, ze na górze też nie za dużo. Koszulka termoaktywna i cieniutki długi rękaw. Przy dość niskiej temperaturze i lekkim wiaterku warto coś na grzbiet włożyć. Wkładałem szwedkę. A w trakcie odcinków tempowych wkładałem ją… w spodenki. Szybkie ściągnięcie przez głowę, zwinięcie w kłębek i w gacie. Waży niecałe 20160213_172302100g więc naprawdę nie było nic czuć. A podczas przerw daje radę i trzyma ciepło. Powiem więcej. Podczas 2 km roztruchtania zastanawiałem się czy jej nie ściągnąć bo już lekko przegrzewała. To jest dokładnie taki sprzęt jakiego potrzebuję na taki właśnie rodzaj treningu. Ponieważ również daje się zgnieść do wielkości pięści już widzę jak zajmuje miejsce w jednej z kieszonek stroju kolarskiego bo jak wiadomo na rowerze – nigdy nic nie wiadomo :). 20160213_172826Nie jestem testerem a’la El Kapitano więc pewnie on więcej napisze o funkcjonalności kieszonki, zwijanym i rozwijanym kapturze, strukturze materiału na plecach (siateczka, że gołą skórę widać) i inne. Jak dla mnie najważniejsza jest użyteczność funkcjonalna – znaczy za gaciami siedzi i nic nie przeszkadza 🙂

 

Komentarze są wyłączone.