plan vs. life
18 lutego 2016
na skróty
21 lutego 2016
Pokaż wszystkie

Podczas wczorajszej prezentacji Daniela Godlewskiego z CTMiR w Dywitach usłyszałem, że odnawianie się uszkodzonego miejsca (mięsień, ścięgno, przyczep) może trwać od 2 tygodni do kilku miesięcy. Patrząc na to co funduję swojemu organizmowi przez ostatnie 3 tygodnie to wydaje mi się, że sami dbamy czasami aby ten proces lekko… spowolnić. Ale zanim posypię głowę popiołem najpierw historia z życia. Tych innych. Wraca kolega z nart i mówi: „kurde wywaliłem się i lekko uszkodziłem więzadło w kolanie. Fizjo powiedział, że lepiej żebym 2 tygodnie nie biegał. A bark to mnie bolał już przez wyjazdem więc nie pływałem”. No to przerwa – sobie przynajmniej odpoczniesz– mówię ja. A on: „no co ty, nie mogę pływać, nie mogę jeździć – to katuję na rowerze. Ty byś tak nie robił?”

Oczywiście, że znam odpowiedź na to pytanie. Powiem więcej. Odpowiedź ta jest absolutnie niezgodna z wszelkimi zasadami rehabilitacji a może stać się przyczynkiem do myślenia, że amatorzy uprawiający sport mają wszelkie znamiona lekkiego uzależnienia od sportu, ruchu czy innego katowania siebie.

Mniej więcej tydzień temu leżąc na łóżku do masażu Daniel zadał mi pytanie: jak to możliwe, ze te otarcia po wywrotce na początku lutego (3 tygodnie temu) tak długo ci się goją. Przecież to nienormalne. Zacząłem się zastanawiać czy ja sam starałem się ten proces przyspieszyć czy spowolnić. I zapewne domyślacie się jak jest. Codzienne treningi (pływanie, rower, bieg) raczej nie pomagają zasklepić się dość głębokim otarciom. W końcu zrobił się strup ale trwało to 3 tygodnie. Podobnie teraz. Podczas któregoś z pseudowiosennych popołudni biegałem akcenty „na krótko”. No i złapało mnie. Korzonki piersiowe nie są niczym przyjemnym.  Ale przecież mimo, że pływać nie mogę nie odpuszczę biegania ani roweru. I to nic, że każdy głębszy oddech przy bieganiu oznacza konieczność ułożenia rąk i klatki piersiowej w specjalny sposób a na rowerze żeby ziewnąć muszę podnieść się z pozycji aero – inaczej kłuje jak cholera. Jest to dla mnie jakoś tak naturalne. I teraz naprawdę doskonale rozumiem dlaczego każdy jak tylko usłyszy: kolano uniemożliwia ci bieganie? Ale pływać możesz? Najwyżej popływasz z ósemką, żeby odciążyć nogi. Brzmi znajomo? Sam mając pękniętą rękę 2 lata temu po jej usztywnieniu latałem jak głupi a pozycja leżakowa była dla mnie wybawieniem bo nie obciążała tej ręki. Dlaczego tak się dzieje? Ja wiem – bo bez ruchu to chyba byśmy naprawdę zwariowali. Dlatego trzeba walczyć. Bo sport to zdrowie, nieprawdaż?

Uwaga! Powyższy tekst nie dotyczy zdarzeń które kończą się kontuzją. Co innego „inne wypadki”. Ja naprawdę uważam, że przy okazji kontuzji należy dać organizmowi się zregenerować. Zregenerować to dać odpocząć a nie co 2 dni próbować czy już się da i ile wytrzyma. Piszącemu te słowa wielokrotnie zdarzało się spróbować podbiec do samochodu żeby zobaczyć czy stopa już wydobrzała… 🙂 

20160204_174832smentor qwa…

1 Komentarz

  1. Andrzej Kozlowski napisał(a):

    Marcinie !
    Witamina E w plynie (lepki zel) ! Smarowac ! Dziala cuda ! Cynk takze przyspiesza gojenie ran .
    Powodzenia !!!