pomagamy?
2 sierpnia 2016
Cośka i Mikusek czelendż – podsumowanie
12 sierpnia 2016
Pokaż wszystkie

Cieszę się, że ukończyłem Gdynię. Nigdy jeszcze nie byłem tak „posr*ny” na rowerze. Nie przez dysk. Ale przez przednie koło, które wczoraj dostałem od SKLEP WERTYKAL. Koło 3T – super, leciutkie, na świetnych łożyskach naprawdę BAJKA. Niestety w życiu nie jechałem na tak wysokim profilu. Dzisiejsze porywy wiatru powodowały, że to chyba pierwsze zawody w życiu gdzie tak długo i dużo jeździłem w górnym uchwycie. Nie tylko wiatr przyczynił się do takiej a nie innego występu na rowerze. Nie objechałem trasy więc wsłuchując się w opinie bardziej zaznajomionych zawodników jechałem baaaaardzo ostrożnie. Właściwie jadąc z każdej górki mówiłem sobie: retrotri, retrotri (bo trzeba było dobiec) oraz Barcelona, Barcelona – to to jest start A. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się tak, że bidon torpeda, który mam zamontowany na kierownicy w pewnym momencie mnie wyprzedził J i musiałem się po niego cofaj, montować itd. No „Janusz” kompletny! No ale rower ujechany. Zanim jednak rower – mocno sponiewierało mnie w morzu, gdzie tradycyjnie popłynąłem jak siekiera – czyli raczej w dół a nie do przodu ale dzięki temu przegrałem z Markiem z TU Europa! Przyznam się bez bicia, że łykanie antybiotyku na zawodach różni się pod względem komfortu od zawodów… ale już we wtorek KONIEC!!!!!!

Bieg – to już bajka. W ogóle starty w stroju retro dają mi ogromną frajdę. Wprawdzie żonie mniej ale co tam – zakład to zakład. Plan był pobiec w miarę mocno ale jak na początku 3 kółka powiedziano mi, że jestem pierwszy w kategorii to odpuściłem. Tempo spadło do 3:50 i starałem się tylko dobiec. Nie powiem – luz w nodze był i jest to naprawdę dobry prognostyk przed Barceloną, gdzie wprawdzie będę biegł 2x więcej ale i znacznie wolniej (plan po 4’10-4’20/km). Więc bawiłem się 🙂 z tymi wszystkimi cudownymi kibolami, którzy mnie dopingowali.

Właściwie jedyną osobą, której nie zobaczyłem na trasie biegowej był… Prezes. Okazało się, ze poza porannym błogosławieństwem i psychicznym nastawieniem zawodnika Prezes zajął się sobą. Na pierwszym kole jegerek odwócił jego uwagę, na drugim był to browar a na trzecim podobno powiedział – wiedziałem, ze będzie pierwszy bo załatwiłem… Cały Prezes 🙂

prezio

błogosławieństwo od Prezesa

Na moje pytanie czy mam stawiać się po slota Prezio poinformował, ze nie ma waluty w kasie klubowej więc nie mam slota ale za to mam obiecany nowy bidon, którego Prezes podobno już nie używa.

Podsumowując: po raz kolejny się udało. Ale czułbym się znaaaaaacznie bardziej komfortowo jakbym trochę potrenował na tym zestawie (wysoki profil przód i dysk tył) no i objechał trasę. Niestety późna pora skończenia szkolenia w piątek spowoduje, ze Wolsztyna też nie objadę ale może się jakoś uda. Bo tam ma być ogień. I naprawdę bardzo, bardzo dziękuję wszystkim za kibicowanie. Nie wszystkich spamiętałem, nie wszystkich znam ale MKON dajesz i MKON ogień z d*py naprawdę dawało Powera!

Aha. Ponieważ nazbieraliśmy na protezę WIĘCEJ niż zakładałem to oprócz oksów od pĄpkinsów dostaliście coś w gratisie 😉 – włosy mocy! Foto cover story w internetach bo nie będę zaśmiecał swojego superbloga tymi obciachowymi zdjęciami 🙂

 

2 Komentarze

  1. Boguś napisał(a):

    Gratuluję 1 miejsca w kategorii :-). Jak Ty to robisz? 😉

    • mkon napisał(a):

      myślę, że warto zadać to pytanie inaczej – co inni robią nie tak, że ja ciągle pierwszy w kategorii 😉