jak przełamać głowę na zawodach jeśli na treningu się daje
27 lipca 2017
zapraszam na ciastki
2 sierpnia 2017
Pokaż wszystkie

Tytuł trochę z przymróżeniem oka ale według mnie on doskonale wpisuje się w koncepcję tego czym właśnie sMentoring ma/miał być. Nie chodzi o to by być jak wszyscy, nie chodzi o to by być jak MKON (nawet Marcin Konieczny chciałby być jak MKON ;). Chodzi o to, żeby znaleźć swoją drogę. Z Pawłem gadaliśmy o baaaardzo wielu rzeczach. Głównie jak to się obecnie mówi: lajstajlowych ale zahaczających o triathlon. Długo się nie odzywał a dzisiaj taki mail. I zanim go przeczytacie (teraz na forum bo osobiście już to Pawłowi powiedziałem): Paweł – DUMA!

Czołem Smentorze!

Długo mnie nie było w Twojej skrzynce, bo też kilka porad, które się pojawiły były dla mnie bardzo pomocne.

Rozpocząłem poszukiwania i to w bardzo różnych rejonach. Otóż pierwsza sprawa to było zastanowienie się, czy mi udaje się zgrać w całość te wszystkie sprawy triatlonowie z życiem. No i stwierdziłem, że dam na chwilę pass. Mimo, że nie pisałem do Ciebie to czytałem każdy felieton. Trafiasz wielokrotnie w punkt. Dlaczego tak zrobiłem. Bo
zmusiłeś mnie do zastanowienia się, czy przy małym dziecku 3 latka, to daje się wszystko ogarnąc z założeniem że celuję w 70.3. Wiem, ze się udaje bo dwie połówki zrobiłem nawet w przyzwoitym czasie. Jednak nie lubie się tak rozdrabniać i chcę pocisnąć mocniej, żeby granice przesunąć na poniżej 5h. (debiut w 5:27) więc jest gdzie poprawić.
No i tak sobie dumałem dumałem, że może wróce do mtb. Nawet sobie rower załatwiłem. Ze znajomymi w las pojechłem kilkakrotnie, ale to nie to samo co tri. No więc sobie taki plan założyłem. Na chwilę faktycznie pass. Wakacje z rodziną, chwila dla dziecka, skupienie się na unormowaniu spraw zawodowych, bo kasa wiadomo, że będzie potrzebna na dalsze krzewienie kulutry fizycznej 😉 No i ide z podstawami bo ostatnie lata z kolarstwiem a potem triatlonem spowodowały, że w sumie zaniedbałem gorset mięśniowy i tu za dużoj, tu za mało. Mięśnie
brzucha za bardzo się rozluźniły itd. W ten sposób ułożyłęm sobie cały plan. Unormowałem sprawy czasu na
trening, a też mały podrósł więc znacznie łatwiej nam go ogarnąć z żoną. No i przecież świat się nie kończy i jeszcze przygoda z triatlonem pięknie się rozwinie. I co najważniejsze, teraz tak wiem, że mogę sobie to poukładać zgodnie z życiem.
Ja nie oczekiwałem od smentoringu, że nagle będę mistrzem świata. Raczej zastanowie się co to dla mnie znaczy, bo gdzieś stanąłem pośrodku. I co ciekawe wiem, że tri jest dla mnie dośc ważne bo mi tego brakuje, ale w takim nieprzesadnym poziomie gdzie jestem dobrym zawodnikiem, dobrym ojcem, dobrym gościem w pracy. Czyli w każdym poziomie zrównoważony. Może czasem mniej tu, więcej tam. Zależy co się zbliża i co jest ważne. Np. dzisiaj spróbowałem kite i super sprawa a dla kogoś kto uprawia taki holistyczny sport jak tri, to już bajka bo ciało przygotowane na wysiłek. Myśle, że po prostu warto spojrzeć na różne tematy z dystansem, pójśc tu, tam i zobaczyć. Bo potem czujesz, że już wiesz.
Ps. Nawet żona mówi, ze Gdyni to jej brakuje bo atmosfera fajna 🙂
Co nie oznacza, że ja ma zhakowane wszystkie tematy o nie. Ale o tym kolejne maile, coby ze smentoringu wycisnąć wszystko 😛

Czuwaj 😉

Zajebiście co? Wszyscy startujący w 70,3 na poziomie 4:50 – 5:10 załatwiłem Wam właśnie jednego konkurenta!

sMentor QWA!

Wrażenia smentorowców z pierwszej edycji tutaj: smentor-ebook

Felietony w formie e-booka tutaj: mkon felietony ebook

1 Komentarz

  1. Arek napisał(a):

    Super podejście i przemyśłenia… Jestem na podobnej drodze….