Nowi mentorowcy
21 września 2015
wpis ZBOWID-owy czyli wspominki dziadków o dawnych czasach :)
4 października 2015
Pokaż wszystkie

Czyli zaczynamy FAQ mkon sezon drugi. Na początek, dwa tematy – dość bliskie okresowi, w którym się znajdujemy:

20150926_185009

1. Wytop i kontuzje. A właściwie kiedy robić ten wytop i jak zapobiegać kontuzjom. Tematy niby odrębne i było już o obydwóch ale może teraz dwa słowa o tym, jak się one łączą. Koniec sezonu to okres, w którym doleczamy to co niedoleczone. Nie ma treningów, dużych intensywności – czas na labę. Warto więc udać się do fizjo i pogadać nie tylko o tym co tu i teraz ale również o ćwiczeniach wzmacniających te mięśnie, które odpowiadają za miejsca będące najwęższym gardłem w całym procesie eksploatacji. Mnie w zeszłym roku po Rugii przydarzyło się naciągnąć mięsień podkolanowy. Dwa proste ćwiczenia jakie pokazał mi Rysiek Biernat pozwalają wzmocnić to wyizolowane miejsce (taki fachowiec). No to katuję je teraz. Tak samo jak katuję planki czyli core stability. Nie ma treningów to trzeba odrobić to co było zaniedbywane w trakcie sezonu. W trakcie naszej rozmowy z jednym ze smentorowców doszliśmy wspólnie do wniosku, że poza (podaję „domowe” sposoby):

a) rozciąganiem

b) masażami (w tym prewencyjnymi)

c) rolowaniem

to właśnie wzmacnianie miejsc odpowiedzialnych za zeszłoroczne kontuzje jest kluczem do przyszło-sezonowego sprawnego funkcjonowania naszej ajronmaszyny.

Ale. Jak zainspirował mnie Tomek Kowalski leczenie kontuzji nie idzie w parze z wytopem. Na ten (książkowo) to i tak za wcześnie. Dlaczego ja się wytapiam pisałem w poprzednich postach. Więc jeśli się doleczacie to lepiej nie przedłużać tego okresu dając organizmowy kolejnego stresa związanego z wytopem. Proponuję więc taką kolejność: zalecz – wytop – zrób bazę – trening – życiówkę 🙂

2. Sprawy sprzętowe. Tutaj sprawa jest prosta. Jak mawia Darek Sidor „miej najdroższy możliwy sprzęt na jaki cię stać”. Ale z jednym zastrzeżeniem. Chcesz robić wynik w triathlonie – kupuj czasówkę. Najtańszy ale jednak rower czasowy. I nie interesuje mnie to, ze za chwilę mogą się pojawić komentarze typu mam szosę i złamałem 5h w 1/2IM. I ok. Ja na szosie z przystawką zrobiłem 4:44 w debiucie w Suszu i 10h08 w Borównie. Ale (ciągle trenując sam jak ogór) na P2 w Suszu łamałem 4:30 a w Klagen poleciałem 9h15. W triathlonie jeździ się na rowerach czasowych tak jak w lekkiej na bieżni biega się w kolcach. Można w butach startowycwertykalh ale ci, co mają kolce zawsze będą mieli handicap. Tak samo z czasówkami. Czy będzie to argon, cervelo, czy kross 🙂 to już inna bajka. Tak więc jeśli masz do wyboru upgrade swojej szosy i zakup nawet najtańszego roweru czasowego to wybieraj to drugie… A jak już się zdecydujesz to dawaj znaka 🙂  będziesz wyglądał wtedy jak El Kapitano!Retul 7

 

 

Komentarze są wyłączone.