sMentoring 2017/2018 – koniec edycji

kończę z triathlonem
6 sierpnia 2018
cieszę się jak wariat
2 września 2018
Pokaż wszystkie

100% sMentoringu w mentoringu.

No i zakończyła się 4 edycja sMentoringu. W 2017/2018r. pracowałem z 16 osobami. Przypomnę, że założeniem projektu jak gorozpoczynałem były 3 osoby. Ale jak wybrać 3 jak spływa ponad 40 zgłoszeń?

Realnie pracowaliśmy intensywnie z 8. Bo jak co roku Jak co roku niektórzy korzystali więcej, inni mniej. Były interwencje bardziej „dogłębne”, czasami ocierające się to o działania pozamentorskie. Były pytania, wątpliwości, podawanie swoich pomysłów i weryfikowanie innych. Były burze mózgów, konsultowanie. Było też odmawianie z mojej strony. Nie wszyscy biorą chyba do głowy, że mentor, a już na pewno sMentor nie podpowiada, a już na pewno nie pisze planów treningowych. Był jeden przypadek, który jest dla mnie przypadkiem najtrudniejszym jeśli chodzi o mentoring jako taki. Jeden z Padawanów jest zawodnikiem ultra. Co na się na ultra znam? Nic. A jednak po każdym starcie dostawałem pozytywnego maila według schematu: pogadaliśmy, wymyśliłem, spróbowałem – zadziałało! I o to w tej zabawie chodzi.

Wiele nowych/starych znajomości, ale też sytuacje, kiedy ktoś podchodzi do mnie na zawodach i mówi: jestem twoim Padawanem :). Zaproszenie na scenę, gdzie Kuba podczas TRI Bydgoszcz mówił do tłumu, co to znaczy być Padawanem i według mnie idealna współpraca w trójkącie On, jego Trener, ja. Bo to zawsze dla mnie jest wyzwanie. Jak sMentorzyć jeśli padawan posiada trenera. To właśnie trener powinien być osobą pierwszego kontaktu. Nam się jednak udało. Jak? O to już pytajcie kolegę Kubińskiego.

Pracowaliśmy intensywnie w znacznej mierze online. Przez telefon i maila. I tak też będzie w edycji piątej. Ale formalne zaproszenie do składania podań jeszcze nie teraz. Na razie chciałbym pokazać wycinek z listu jaki dostałem od jednego z Padawanów, który jest według mnie kwintesencją procesu sMentoringowego:

„Dziękuję za to jak dzięki Tobie udało się stać nieco bardziej świadomym trithlonistą. Oczywiście natura ciągłego ulepszacza dobrego, czasami bierze górę i wiele rzeczy trzeba sprawdzić na własnej skórze i się sprarzyć, ale właśnie ta mieszanka ciągłego odkrywania w połączeniu z Twoim doświadczeniem, mądrością, wsparciem i pomocą tworzy coś całkiem nowego, czyli mnie…. Na początku zasypywałem pytaniami i wątpliwościami Ciebie. Im dalej, tym mniej tego było, a starałem się sam dochodzić do wielu rzeczy, bo to jedyna moim zdaniem droga do rozwoju, czyli przez zdobywanie doświadczenia. Wsparcie które jednak zawsze było od Ciebie i wiedziałem, że w każdej chwili mogę na Ciebie liczyć”.

I chyba ten „shadowing” cieszy mnie najbardziej. Dwa inne listy wprost mówią: „dzięki za nominacje, niby nic ale cały czas siedziało mi to w głowie i działało in plus; nieświadomie byleś wsparciem cały czas” albo:A  bardzo często o Tobie myślę, towarzyszysz mi chociażby w  treningach i na zawodach, ale nie tylko.”

Bo według mnie o to tutaj chodzi. Nie o „myślenie o tobie, nie tylko”;) ale raczej o to aby chcąc korzystać – korzystać a jeśli nie ma odwagi lub potrzeby mieć po prostu osobę, która będzie w tzw. dostępności. I to jest sens mentoringu jako procesu w ogóle. Cieszę się, ze mogę dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami. Cieszę się, ze uczycie się na moich błędach. A, że ciągle jest ich sporo, to materiału do dzielenia się na pewno w najbliższym czasie nie zabraknie.

Agato, Aniu, Justyno, Marto, Alex; Ewo; Maju; Darku, Michale, Grześku, Michale, Robercie, Kubo; Karolu; Kubo; Pawle, dzięki za wzajemne inspiracje. Miejcie świadomość, że Padawanem zostaje się na całe życie a teraz macie już doświadczenia, z których skorzystać mogą też inni.

Ciao

P.S jeśli świadectwem „jakości” sMentoringu w triathlonie jest uczestnictwo padawanów w MŚ na Hawajach to ja mogę się pochwalić już 2 osobami 🙂

a to dowód na to, ze Padawanem nie tylko zostaje się na całe życie ale i się awansuje na stanowiska kierownicze 🙂

 

 

 

 

Komentarze są wyłączone.