Przegląd pasztetowy
8 kwietnia 2016
fajne popołudnie
14 kwietnia 2016
Pokaż wszystkie

Pierwszy raz organizowałem imprezę przed którą nie byłem zdenerwowany. Znaczy ciągle „trzyma” mnie mój super występ na PMW i to, co za 2 tygodnie ale co do samych zawodów jakoś nie miałem stracha. I bynajmniej nie dlatego, ze nad wszystkich czuwał Prezes Suchowiecki. No to też. Ale klasa jaką pokazali wolontariusze z Nidzickiego Funduszu Lokalnego naprawdę POWALA. Basia – załatwiła: policję, strażaków, straż miejską. Nawet telefon do sołtysa na 5′ przed startem w sprawie wałęsającego się psa – jak Siara. Memory fajf i załatwione. Jest też Małgosia, która przecież sama była najpierw stypendystą Funduszu a teraz zarządza wszystkim jak nie przymierzając CEO dobrej korporacji. Drogi obstawione, wolontariusze na każdym ZAMIECIONYM zakręcie – nic tylko się ścigać. A, że Panowie głównie się na siebie zasadzali to i ściganie było zacne. 12983906_971134379628929_4345200944449476303_o

Na koniec start najważniejszych uczestników – dzieci, których zapisano do zawodów ponad 50. Czyli prawie 2/3 uczestników. Było czadersko!

Najmilej wspominam człowieka (wybacz, nie pomnę imienia), który podszedł do mnie z tekstem: jestem pierwszy raz, nie znam nikogo ale po 10′ czuję się jakbym startował w rodzinnych zawodach.

Taki jest drodzy Państwo charakter tej imprezy. Kasa na stypendystów, ściganie na maksa, napinka na ZERO. I nie mamy zamiaru niczego zmieniać. Do następnego kwietnia! 

 

Siema!

P.S Na koniec chciałbym przekazać informację od Prezesa, do wszystkich, którzy wylosowali nagrody powyżej 200 zł. Macie czas do wtorku na zwrot lub Prezes zapamięta.

Aha i na koniec kwintesencja sponsoringu. W trakcie organizacji zorientowaliśmy się, że zamawiając koszulki dla dzieciaków (nie miało ich być oryginalnie) lekko nadszarpniemy budżet jaki Jacek Nowakowski z SAE przeznaczył na imprezę. Na nasze pytanie czy jest opcja coś z tym zrobić usłyszeliśmy: fakturę wystawcie na mnie. 

Wszystkim życzę takiego partnera tytularnego!

12094749_880163895392645_7071811336750349295_o

zdjęcia ze strony TRIPOWER

 

12 Komentarze

  1. tomek tolo dabrowski napisał(a):

    jeszcze raz mega impreza fantastyczni wolontariusze i wszystkie osoby zaangazowane w jej organizacje dzieki!!!!!!!! uklony takze dla calego ks niemaniemoge
    ps. to na jaki adres odsylac te nagrody? (w koncu taki zolwik/krokodyl to nie jest tania rzecz ;))

    • mkon napisał(a):

      Tomek. nie pogrążaj się. Nie zostawiłeś przy wyjściu i teraz jeszcze ogłaszasz wszem i wobec, że nie znasz adresu do Prezesa…. eh…;)

  2. Piotr napisał(a):

    Dzięki Marcin za wspaniałą imprezę. Organizacja i atmosfera doskonała. Nie jestem tym człowiekiem, o którym wspomniałeś, ale podpisuję się pod jego słowami. Też praktycznie nikogo nie znałem (chociaż wielu celebrytów internetowych jakbym znał od dawna 😉 ) a czułem się jak wśród swoich 🙂
    Nagrodę wylosowałem wyśmienitą. Info dla Prezesa – wartość detaliczna delikatnie poniżej 200 zł, uffff 😉
    Na koniec pytanie, czy będą gdzieś udostępnione wyniki?

  3. T.S. napisał(a):

    MKON, to były moje pierwsze zawody tego typu. Przygotowuje się do TRI i chciałem poczuć smak tego typu sportu. Na rowerze na takim dystansie siedziałem drugi raz w życiu (ostatni raz w czwartek przed zawodami – 40 km), biegam – fakt i tu czułem się mocny. Ale jak zajechałem do Kamionki i zobaczyłem tych profesjonalistów i sprzęt droższy niż moje auto, którym zajechałem to pomyślałem sobie – K%$#A co ja tu robię?!Do domu!!Potem ta adrenalina w której pływała cała kamionka…. Żałowałem, że dałem się namówić na zawody. Ale nie odpuściłem. Pomyślałem, że robię to dla córki z którą przyjechałem – chciała mnie wprowadzić na metę. Jej nie mogłem zawieść. I ruszyłem. Na trasie napięcie zredukowałem do minimum – uśmiechy ludzi, żarty, rodzinna atmosfera, etc, itp,itd. Zacząłem czuć się bosko. A kiedy wpadałem na metę z założonym czasem na miejscu w 4-tej dziesiątce – to już kochałem Duathlon Kamionka, Prezesa (bez zobowiązań Prezesie 😉 ), organizatorów, wolontariuszy i samych zawodników (panie najbardziej)! Potem atmosfera przy dekoracji zwycięzców i rozdawanie upominków – rodzina 1000+ 🙂
    Gratuluję imprezy i pamiętajcie Panowie Organizatorzy – nikt Wam tak nie nagłośni imprezy, jak sami zadowoleni zawodnicy i ich rodziny!
    Pozdrawiam,
    T.S.

  4. Piotr napisał(a):

    A jeszcze chciałem przeprosić dwóch zawodników, których najpierw wyprzedziłem a potem poprowadziłem na skrzyżowaniu w prawo zamiast w lewo, zmyliła mnie mowa ciała policjanta 😉

  5. Carlos napisał(a):

    Marcin, super się czyta takie podsumowania i nie sposób się z tobą nie zgodzić, że cała organizacja była na bardzo wysokim poziomie. Wielki szacun dla Pani i dla wszystkich wolontariuszy z NFL !!! Cała impreza chyba z roku na roku wychodzi coraz lepiej i cieszy się coraz większą popularnością, co mnie osobiście bardzo cieszy gdyż wszyscy swoja postawą pokazujemy innym, że można wszystko jak się tylko chce #niemaniemoge 🙂
    Co do samego startu to mój wpis powinien brzmieć bardzo podobnie jak kolegi T.S. ja też przygotowuję się do TRI za namową sąsiada czyli Prezesa. za co korzystając z okazji dziękuję ! Ja jedno ale pierwszy raz siedziałem na rowerze szosowym właśnie w kamionce podczas Duatlonu, co prawda bałem się tego i jak się dowiedziałem o ambulansie na trasie to wiedziałem że z niego skorzystam, ale suma summarum nic się nie stało i z roweru jestem bardzo zadowolony z biegania gorzej. Teraz wiem, że przed sezonem muszę się jeszcze bardziej przyłożyć do treningów.
    Raz jeszcze gratuluję organizatorom, działaczom, wolontariuszom, zawodnikom i kibicom za taki klimat imprezy jaki wspólnie stworzyliśmy!

  6. KjakKrzysztofK napisał(a):

    KjakKrzysztofK
    Mkon, już w ubiegłym roku bardzo mi się podobało w Kromerowie, ale to co zrobiliście w Kamionce to SzoK. Potwierdzam ochy i achy. Dodam, że byłem z całą rodziną od 10 do 16 i (żona i 2 chłopaków) i SIĘ NIE ZNUDZILI (tzn. chłopaki, bo żona już przyzwyczajona do tych moich startów bez wygranej i objadania się po na co patrzy z politowaniem, albo z zazdrością). Tak więc miejsce i zajęcia dla dzieci super. Młody znalazł również garść bursztynów więc impreza jak dla mnie się zwróciła.
    I jeszcze, kto uważył tą zupę w wojskowej przenośnej kuchni. Przepyszna. (Nie napiszę ile zjadłem misek, bo mnie nie zapiszecie w przyszłym roku)
    Miały tylko nie być górek i wiatru, więc Marcin popracuj nad tym na przyszły rok.
    (Tak żeby było co poprawić : — ))
    run run.