zając obserwujący
popływane i co dalej?
Pokaż wszystkie

Życiówka w maratonie i upragnione sub 2:30 we Frankfurcie, oraz na dokładkę (z kompensacji) życiówka na 10km 11.11.2019 rozpoczęła roztrenowanie. Najtrudniejsze jakie miałem w całej mojej karierze. Plan jaki otrzymałem, to 3 jednostki treningowe w tygodniu, po jednej z każdej z dyscyplin. Maksymalnie 60’ trwania jednostki. Trenowałem to solidnie. Pilnowałem tego, aby na żadnym z tych treningów nie patrzeć na zegarek i tylko w 3 przypadkach dochodziło tam do wysiłku progowego. Bo raportowanie treningów do Triathlonu Korespondencyjnego zobowiązuje. Przydarzyło mi się wiec rowerowe 10km w 320 wat, po którym cały dzień przechodziłem jak śnięty, 400m na 50m basenie w 6:46 (wiem, straszny czas). Drugie rowerowe 10km – już w znacznie lepszej formie, choć waty podobne (321w).

roztrenowanie czy nie #cukierdetox trwa. I sam sobie obiecuję, ze zaordynowane sesje siłowe robić będę ;)

Do tego doszło odstawienie wszystkich bodźców jakie stosowałem w okresie treningowym. Żadnego BCAA, koktajli owocowo-mlecznych z maką”, nie wchodziłem w rękawy do masaży limfatycznego oraz nie chodziłem do fizjo. Jedynym uzupełnieniem „treningów” były 30’ zestawy ćwiczeń siłowych oraz rozpoczęcie sezonu saunowego.

Brak bodźców treningowych skompensowałem sobie projektem: „FAQmkon”, albo „MKONonTour”. Odwiedziłem 6 miast, gdzie szkoliłem (wyjątkiem Bielsko-Biała), gdzie wieczorami, po I dniu szkolenia spotykałem się z triathlonistami i biegaczami na sesję Q&A. Wystawiałem słoiczek oznaczony „zbiórką publiczną” i liczyłem na wrzutki za gadżety klubowe. Każde takie spotkanie było mega energetyzujące. Ale ze spotkania na spotkanie czułem, jak wiele mnie one kosztują. Dociągnąłem do Buratlonu (na początku grudnia) i w ten sposób zebraliśmy środki na co najmniej 1 roczne stypendium dla dzieciaka. Czy kiedyś to powtórzę? Nie wiem. Tym bardziej, że przede mną całkowita zmiana tego, czego doświadczałem przez ostatnie 18 miesięcy.

No właśnie. Od poniedziałku rozpoczynam plan do Roth 2020. Nie wiem w jaki sposób trenuje się bez celu. A, że celem jest życiówka, to trzeba się brać za porządną robotę od samego początku. Wychodząc z poziomu maks. 8 treningów biegowych/tydzień (z ostatnich miesięcy), mój trener mówi: rozpoczniemy luźno. Trzy pływania, trzy biegania trzy rowery. Do tego 2 sesje ćwiczeń siłowych. I nagle, zupełnie niespodziewanie w pipeline pojawiło się 11 treningów. A w rzeczach do zapakowania, w korytarzu stoją: rower, trenażer, wiatrak, walizka. Pełen serwis. Mam nadzieję, ze jak najszybciej wdrożę się w ten rygor. Bo mocno się rozleniwiłem.

Niby średni czas tylko 3:21, ale zgon na mecie zacny ;)

A, że zaczynam z dobrego punktu startowego to czuję i wiem. Przy właściwie miesięcznym nicnierobieniu, dzisiejszy Bieg Mikołajkowy, na wcale nie takiej łatwej trasie na 5km robię w sub 17’. Przy mięśniach (szczególnie pośladków) zmasakrowanych przez czwartkową sesję siłową, jaką zafasował mi trener w czwartek. Oraz dzień po kolejnym KOMie na rowerze (wspomniane wyżej 10km).

Wchodzenie w rytm to też zmiana przyzwyczajeń logistycznych. Zamiast jutro jechać na szkolenie, jadę dzisiaj, aby zrobić rano trening basenowy. Jedzenie robię tradycyjnie – na 2 dni do przodu. Na szczęście zima, więc auto działa jak lodówka.

Co się nie zmienia? Moje plany. Ciągle chcę mocno triathlonować, biegać i robić coraz lepsze wyniki. Jest jedna rzecz, którą jednak muszę zmienić. Czas na #MKONdetox. Wydaje mi się, że w tej formule się wyczerpał. A jak będzie wyglądała nowa – będziecie pierwszymi, którzy się dowiedzą.

A na razie zapraszam już dzisiaj na 4 edycję świątecznego biegania. 25 i 26.12, tak jak w latach ubiegłych będziemy namawiać Was do wstania od stołu, zrobienia kilku km biegnąć lub maszerując. Jak to zaraportujecie to Wasze km będą robiły wynik, który musimy pobić.  Za pobicie ponad 44k z zeszłego roku, sponsor wpłaci na zbiórkę #wózekdlaKamila. Jednego sponsora już mamy – szukamy jeszcze dwóch.

Wczoraj, jak robiłem prospekt tej akcji to zdałem sobie sprawę, że działamy od 2016, a Kamil jest naszym 3 beneficjentem.  

8 Comments

  1. Michał says:

    Drogi Marcinie, no ja tak w Photoshopie bym nie umiał brzuszka zrobić 😉
    Masz talent

    • mkon says:

      skąd wiesz, ze to nie photoshop 🙂

      • Robert says:

        A propos brzucha to chętnie bym przeczytał wpis jak ćwiczysz brzuchy, kory i takie tam 😉 pozdrawiam serdecznie!

        • mkon says:

          ok. przygotuję! tym bardziej, ze ostatnio wjechało kilka innych

        • Michał says:

          a była by szansa dopisać czy opisać cwiczenia jakie proponujesz wykonywac na siłowni lub w domu??

    • Mariusz says:

      Ale, że co ? Że jednak cukier ? Bez detox ? Kogo ja będę żonie cytował, odmawiając jej wlasnorobionych pachnących wypieków ??? Ratunku !!!!

  2. Tomasz says:

    Jestem pod Mega wrażeniem tego co robisz ,bardzo podoba mi się w jaki sposób ogarniasz kasę na #Nidzicki fundusz lokalny i stypendia dla Dzieciaków , Twoje hasło #niemaniemoge zmieniło moje postrzeganie świata, teraz wszystko.moge i będę wspierał Cię w każdej inicjatywie, oczywiście Biegam w Święta jak co roku, pozdr i dzięki za motywację

    • mkon says:

      dziękuję. przemiłe to jest!