zrób krok do przodu
TOP 3 roku 2020
Pokaż wszystkie

To co znajdziecie Państwo poniżej to odpowiedzi, jakie otrzymałem na czacie podczas konferencji organizowanej przez firmę NEUCA. Będąc jednym z prelegentów, prezentowałem swoje doświadczenia „wychodzenia z kryzysu”, a właściwie kontuzji, która przydarzyła mi się w kwietniu 2020 i zakończyła się dość przyzwoitym występem podczas Castle Triathlon na dystansie Ironman. Miłego czytania, choć zapewne niektóre wątki mogą wymagać dłuższego wywodu 😉

 

Jak planujesz takie długie projekty, dzielisz je na kawałki, stosujesz jakąś metodę?

Uważam, ze jednym sposobem zjedzenia słonia jest zrobić to po kawałku. Tak rozpisuję sobie cel na zadania, które stają się celami pośrednimi. To trochę tak jak kamienie milowe w projekcie, choć nie używam żadnej specjalnej (poza logiką) metodyki. Nie mam więc ścieżki krytycznej, a termin realizacji poszczególnych elementów jest determinowany przez ich daty zapadalności, zwykle związane z datą zawodów czy też sprawdzianów, będących celami pośrednimi.


Przy takim tempie życia ważna jest regeneracja psychiczna i fizyczna. Jaki jest Twój sposób na to?


To są dwie oddzielne kwestie. Fizyczną ogarniam zestawem aktywności które są… elementem treningu. Rolowanie, rozciąganie, spanie, odżywianie są to rzeczy, które wchodzą na stałe w plan mojego dnia. Wiem, ze robiąc trening od 6 MUSZĘ położyć się w okolicach 22 i powoli staje się to nawykowe. Podobnie z rolowaniem. Zamiast zmuszać się do tego tuż po treningu ustalam sobie to jako oddzielną sesję 2x w tygodniu i wykonuję solidnie ten 15’ zestaw ćwiczeń. Dodatkowo niezależnie od tego czy boli czy nie co najmniej raz w tygodniu zjawiam się u fizjoterapeuty. Regeneracja psychiczna to przede wszystkich satysfakcja z realizacji planu. Wiec staram się nie dorzucać sobie dodatkowych bodźców stresogennych i przewiduję co może nie wyjść (ergo planuję realistycznie zgodnie z zasadą 60/40 czy matrycą ważne/pilne). Dodatkowo nauczyłem się też (jak to pokazywałem w prezentacji) zmusić się do nie przejmowania się rzeczami, na które wpływu nie mam.

Skąd czerpiesz energię i motywację do działania?

Jeśli miałbym wskazać konkretne źródło to nie wiem, ale wiem, ze bez wyzwań i celu moje życie nie miałoby sensu. Można by więc chyba stwierdzić, że jak to zawsze mawiała moja mama po prostu mam „owsiki w 4 literach” 😉


Jak mieć tyle energii i pokładów cierpliwości dla samego siebie?

Kiedyś kolega robiąc prezentację o swoim hobby odpowiedział na to pytanie w sposób następujący: „jakbyście zapytali mojego syna skąd czerpie energię na całonocne granie w playstation, to by nie potrafił na od odpowiedzieć, ale spróbujcie mu kazać iść spać…” Myślę, ze tutaj jest podobnie. Podoba mi się to co jest moim hobby (swoją drogą nie wiem jak hobby może się nie podobać), jestem osobą zdeterminować, żeby rządzić swoimi działaniami, a nie rzeczy rządziły mną „okoliczności przyrody” (pewnie wynika to również z silnego poczucia wpływu) i na końcu to co robię obok hobby (wspieranie stypendystów) daje mi masę satysfakcji


Skąd fundusze na zwykłe życie?

Poza tym, ze triathlon to moje hobby ja normalnie pracuję. Powiem więcej. Od 2004r, kiedy dołączyłem do House of Skills jako pełnoetatowy trener/konsultant, co roku dostaję premię za swoje wyniki sprzedażowe (mamy tak, że zanim będziemy szkolić, to ktoś te szkolenia musi kupić 😊). Nie zapominam więc z czego żyją i tego, ze triathlon to moje hobby.

 

Jak nie być przykutym do biurka kilka godzin dziennie i robić tyle wspaniałych rzeczy?

Moją receptą jest nie myśleć o tym w kategoriach wyzwania a stylu życia. Myślę, że bieganie jest już dla mnie taką samą czynnością jak wychodzenie na niedzielne spacery dla innych i/lub siedzenie przy biurku dla pracoholika 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *