Priorytety, planowanie, plan, konsekwencja…

mkon a MTB… ciężka sprawa
27 listopada 2016
triPAW
15 grudnia 2016
Pokaż wszystkie

Projekt smentoringowy trwa. Pisze Paweł (pisownia oryginalna): „ …Owszem są różne przeszkody w spokojnym trenowaniu, czyli szukanie projektów, myślenie o pracy itd. Ale to co widzę, to takie wpadki z których jestem na siebie zły. Przykładowo. W poniedziałki ma bieganie wspólne, technika o 19tej itd. Akurat wpada do Wawy mój brat i mówi, ze wpadnie do mnie. Zgadzam się tylko że z 15tej o które ma być robi się 19ta wiec mu pisze, ze będę po 20tej. On wpada, ale po 21szej, a wychodzi koło 12tej, a następnego dnia rano basen 6.30 i trzeba wstać o 5.40 jak nic. Mały jeszcze lekko przeziębiony i ze spania lipa. 5 rano a ja jestem zmęczony mocnym akcentem biegowym dzień wcześniej, nie mam sił na basen. I zawalam kolejny basen. I to się powtarza. Oczywiście jestem zły na siebie, że źle ustawiam priorytety. Bo to jakoś tak jest, że jak coś robisz to dookoła specjalnie nikt się tym nie przejmuje, bo niby dlaczego. Może mi coś podpowiesz ze swojego doświadczenia?”

Jakie są moje doświadczenia w tym temacie? Przeróżne. W końcu również w tym temacie szkolę już  ponad 20 lat. Zanim napiszę o „moich” technikach, chciałbym powiedzieć wprost: TO DZIAŁA. Zresztą jeśli by nie działało, nie miałbym szans wcisnąć średnio 20 godzin treningu w zdrowe relacje w rodzinie, pracę na pełen etat (z wysokimi wynikami) oraz takie a nie inne wyniki sportowe (bo to samo nie przychodzi).

Ważne czy pilne?

Najważniejsze narzędzie/filozofia – matryca ważne/pilne. Rzecz najbardziej skanibalizowana w świecie szkoleniowym. Nikt kto na nią nie spojrzy, nie potrafi ukryć odruchu wymiotnego. A to podobnie jak z parafrazą – wszyscy słyszeli – mało kto umie stosować. Dla mnie narzędzie zwane również macierzą Eisenhovera to coś więcej niż zwykła tabelka. To filozofia, która pozwoliła mi dokonać podziału na rzeczy ważne – czyli te, które w danej chwili przybliżają mnie do realizacji mojego celu i na te mniej ważne (ze wszystkimi tego konsekwencjami). I to determinuje wszystko inne. Ważny trening? Inne rzeczy spadają z agendy (nauczyłem się odmawiać). Ważny trening? Nie planuję go w sytuacji potencjalnie konfliktowej albo nie planuję tejże sytuacji w okolicach tego treningu (nauczyłem się efektywnie planować). Ważny trening, ale co innego też ważne – nauczyłem się negocjować i znajdować kompromisy, a w dużej mierze outsorcować rzeczy. Specjalnie nie podaję przykładów, bo to każdy z Was musi zadać sobie pytanie o WAGĘ danej aktywności i Waszą gotowość do asertywności z nią związaną. Czasami będzie to łatwe – czasami trudne, czasami niemożliwe. Ja również nauczyłem się akceptować rzeczy, które nie są negocjowalne (zwykle sprawy rodzinne). Jednak to właśnie macierz ważne/pilne uświadomiła mi jak istotne jest zaczęcie od ustalenia ISTOTNOŚCI w ocenie działania, a dopiero potem zabranie się za planowanie, odmawianie, negocjowanie i inne anie. Dlaczego jest to tak istotne? Bo po pierwsze wiedząc o wadze danej rzeczy ŁATWIEJ będzie ci odmówić bez wyrzutów sumienia, a powiadomieni o jej WADZE i ISTOTNOŚCI dla Ciebie ci, którzy będą chcieli na Ciebie wpłynąć, może się opanują i nie będą proponowali. Zaproponują – wtedy wiesz co robić!

Plan i konsekwencja jego realizacji

Istotą efektywnego planowania nie jest sprawność w zapełnianiu kalendarza. Owszem są różne techniki: zadania słoniowe, zasada 60/40, Pareto i inne cuda. Dla mnie kwintesencją planowania jest konsekwencja w jego realizacji. I mówimy tutaj zarówno o realizmie planowania jak również umiejętności radzenia sobie z przeszkadzaczami. Brat z opowieści powyżej to niestety przeszkadzacz. I to twoja decyzja co z nim robisz. Akceptujesz propozycję (z konsekwencjami, że spóźnienie oznacza brak realizacji planu), odmawiasz spotkania (w konsekwencji osłabiasz relacje), a może znajdujecie coś pośrodku? To wszystko twoje wybory. Można przecież postarać się zarządzić oczekiwaniami. Nie jestem dostępny w opcji full. Przyjeżdżaj ale w tych i tych godzinach mam to i to. Mam taką zasadę, że im więcej zależy ode mnie tym lepiej. Jasne – czasami brzmię jak sztywny kołek jak Szwajcar, który w kalendarzu (autentyczna sytuacja) miał zapisane w sobotę od 14 – 15.30 SEX. I wiem, że choćby nie wiem co, ten seks mu się zdarzy(ł).  

 

img_1415

priorytety będą determinowały to co kupujesz na sobotni wieczór 😉

 

Na koniec apel. Ważne to ważne. Odmawianie – odmawianiem ale nie dacie rady zaplanować wszystkiego. Nawet najlepsze plany legną w gruzach jeśli nie będziecie mieli wewnętrznej motywacji do ich realizacji, ale i nie będziecie planowali tak, żeby ci, którzy są po drugiej stronie zawsze byli poszkodowanymi. Niezrealizowanie jakiegoś treningu od czasu do czasu, zrobi Wam tylko na zdrowie. I na pewno formy przez to nie stracicie. Pod warunkiem, że nie będzie to trening WAŻNY 😉

1 Komentarz

  1. Wojciech napisał(a):

    A ja właśnie zmieniłem priorytet i zamiast wstać na 2h RC wyspałeś się na max. Pikanterii doda fakt, że to RC z wczorajszego popołudnia, który zastąpiłem wczoraj popołudniową drzemką…. 😉 ale wiem też , że tego było mi trzeba po 14 dnia pracy bez dnia wolnego… A już w południe z przyjemnością udam się na miłe wybieganie :)))