priorytety, antybiotyk i weekend z MKONem
3 czerwca 2018
kocham miernik mocy
10 czerwca 2018
Pokaż wszystkie

 

Stoisz na linii startu. Gra muzyka. Adrenalina buzuje. Ci obok sprawiają wrażenie starych wyjadaczy i znacznie lepiej od Ciebie przygotowanych. Ale uwierz mi. Tak samo jak ty robią w gacie (a właściwie w gacie i piankę). Zrób szybką retrospekcję ostatnich miesięcy. Po to właśnie trenowałeś. Za chwilę się zacznie. I tak, jeśli stoisz w piance i przed wejściem do wody to już masz pierwszy sukces za sobą. To dobra kolejność!

Wiem, że teraz to już posprzątane ale ja na twoim miejscu zrobiłbym następujące rzeczy przed, w trakcie i po. Oczywiście mówię o tych kilku rzeczach które teraz nazywam swoim doświadczeniem a w przeszłości były to błędy, które popełniłem. Na szczęście tylko raz 🙂

Przed:

  1. Sprawdziłbym jak wygląda strefa zmian. Którędy będę wbiegał z wody, którędy będę wybiegał z rowerem. Z której strony lepiej wybiegać i w którym miejscu na ten rower wskakiwać. Czy mieć buty wpięte czy raczej biec w butach. Po czym będzie się biegło (kostka, asfalt, dywan)? Jak działają te cholerne worki. Przećwiczyłbym wkładanie i wyjmowanie rzeczy do worka.
  2. Nie eksperymentował bym z rzeczami/patentami – tylko dlatego, że inni tak robią. Jeśli tego nie ćwiczyłeś – nie kombinuj.
  3. Zanim udasz się na linię startu jeszcze raz sprawdź czy masz wszystko. Najlepiej kilka dni przed zrobić sobie listę.
  4. Jeśli nie jesteś w 100% pewien, ze okularki ci nie zaparują wpuść do nich 2-3 krople wody. Dzięki temu nawet jeśli zaparują to i tak od wewnątrz te krople będą tę parę „wycierały” (ale najpierw przećwicz to na basenie)
  5. Objedź trasę rowerową (autem, rowerem). Poznaj miejsca trudne i jak się da przejedź je.

W trakcie:

  1. Jeśli nie jesteś mega pływakiem nie pchaj się do pierwszej linii.
  2. Nie przełączałbym zegarka/licznika w 3 sekundzie jazdy na rowerze. Raczej najpierw wyjechałbym bezpiecznie i dopiero potem zadbał był o monitoring mojej jazdy. Te 500m a czasami nawet 1km naprawdę nie zrobi różnicy pomiar co do sekundy i tak dostaniesz.
  3. Przede wszystkim jedź bezpiecznie i zgodnie z przepisami.
  4. Dbaj o siebie i nie wychowuj innych w trakcie zawodów. Od tego są sędziowie. Jeśli ktoś uporczywie draftuje to po prostu zapamiętaj numer gościa i po zawodach zwróć mu uwagę.
  5. Jeśli widzisz numer zawodnika przed sobą zbyt wyraźnie – to znaczy, ze ty draftujesz. Czy warto? Według mnie nie 😉
  6. Nie rozpoczynaj biegu za szybko
  7. Po prostu realizuj swój plan – czyli startuję na tyle na ile trenowałem.

Po:

  1. Ciesz się wynikiem. Oglądaj zdjęcia i szczyć się tym co zrobiłeś niezależnie czy będzie to 1, 11 czy 1111 miejsce. Twoi kumple i tak pewnie zapytają cię czy te 3 dyscypliny zrobiłeś jednego dnia czy w 3 dniach kolejnych.
  2. Daj informację zwrotną organizatorowi – dzięki temu zawody będą jeszcze lepsze
  3. Zaplanuj kolejne starty. Ja mam taką filozofię, ze pierwszy start jest zawsze „na zaliczenie”. Dopiero kolejny daje możliwość poszalenia. Mamy już benchmark i jest się do czego porównywać. Wtedy czas na cele, plan ich realizacji i ogień z dupy 😉

każdy kiedyś zaczynał… przepraszam dziewczyny ;*

5 Komentarze

  1. Paweł Ritka Running napisał(a):

    MKON, moja uwaga do PRZED pkt. 4 :
    Lepiej napluć na szkła okularów od wewnętrznej strony, tak wiem, że to obrzydliwe 🙂 ale skuteczne. Następnie rozsmarować ślinę na całej powierzchni szkła, a następnie przepłukać wodą. Uwierz mi, że po takim zabiegu nigdy nie zaparują ci szybki, nawet w tanich okularach. 🙂

  2. Bodzio napisał(a):

    święte słowa …. postaram się zastosować do mojego pierwszego startu .. w SZCZYTNIE 🙂

  3. Majka mentalny grubas napisał(a):

    Bardzo dziękuję… postaram się wcielić w życie. 🙂
    Choć coraz częściej zastanawiam się po co mi to było i komu ja właściwie chcę cokolwiek udowodnić bo i tak nie dam przecież rady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *