scyzoryk, scyzoryk tak na mnie wołają
26 października 2015
opaski kompresyjne OST1
1 listopada 2015
Pokaż wszystkie

Dzień dobry. Emil Wydarty i Kuba Dec wyzywają mnie od Januszów. Janusz Polskiego Triathlonu – tak mówią! Dlaczego? Bo jak twierdzi Krystyn Lipiarski z Wertykala jestem trochę jak Adam Słodowy. I nie dlatego, że znam się na majsterkowaniu (bo się nie znam, co więcej – scyzoryki nie są moimi przyjaciółmi) ale dlatego, że w triprzygodzie zaczynałem od… swoich patentów.

Na początku mojej kariery nie miałem zielonego pojęcia o dwóch z 3 dyscyplin. Pływanie i jazda rowerem, a w szczególności jazda rowerem szosowym i to zimą była dla mnie czarną magią. Oczywiście biblią dla takiego amatora jak ja, był blog Darka Sidora. Tam wyczytywałem patenty na batony energetyczne, buty z kolcami no i oczywiście plany treningowe. Ale w temacie patentów mam też swoje „osiągnięcia”.

Patent nr. 1 – rok 2008 może nie areo ale za to ciepłe ochraniacze na obuwie.

Nieoceniona mamuśka Danuśka pewnej zimowej soboty dostała ode mnie zadanie zrobienia ochraniaczy na obuwie. Widziałem w necie jak to mniej więcej wygląda, poszedłem do  szmateksu, po najtańszą kurtkę puchową, do pasmanterii po zamek i oczywiście wygrzebałem z szuflad babci stare długie skarpety.

Jak wygląda ten patent? Proszę bardzo.

20151031_105812 20151031_105949 20151031_185617

Mam go do dzisiaj i pomimo, że zimą jeżdżę w specjalnych, otrzymanych od Wertykala butach zimowych LAKE, to ciągle wspominam tych super hiper wyglądających zawodowych kolarzy, którzy podśmiechiwali się z mojego patentu. Oni się śmiali, a mnie było ciepło! A co!

Patent nr. 2 – rok 2012 – wałek… do rolowania20151031_190250

W tym roku zadzwonił do mnie Daniel Godlewski i poinformował mnie o otworzeniu „prywatnej praktyki” fizjo. Wielokrotnie już to wspominałem ale powiem jeszcze raz – bez jego zabiegów i dbania o moje nogi nie byłbym tutaj gdzie jestem. Jednak nie może on ze mną zawsze i wszędzie jeździć – stąd polecił mi rolowanie jako środek na rozluźnienie powięzi. Teraz jest łatwo – rollery są nawet w lidlach ale wtedy? Wtedy był wałek do ciasta. I zapewniam Was – jak dzisiaj np. konsultantka firmy sprzedającej rollery pyta  mnie:  „a nie lepiej jakby kupił Pan średniej twardości wałek” – to lekko się z niej w duchu śmieję 😉 Zresztą wałek do ciasta albo 2 litrowa butla coli to bardzo dobry substytut wałka do rolowania – szczególnie na wyjazdach!

 

Patent nr. 3 – rok 2014 – aero bidon.

W końcu20150620_134225 kazali mi z niego zrezygnować bo wstyd – mówili.. Teraz mam taki amerykański, ale według mnie zwykły – ale 1 litrowy bidon enervit z zatyczką, będącą korkiem od szampana dawał radę. Rozcięcie w kształcie X powodowało, że korek łatwo się wkładało i dość dobrze trzymał izo w środku. Gorzej było z napełnianiem w trakcie, bo słabo wychodził – ale według mnie do dopracowania. Zresztą widziałem już szereg naśladowców, którzy pewnie to udoskonalą.20150620_132419

 

 

 

 

 

Patent nr. 4 – rok 2009 – posiłek energetyczny na rowerze – czyli zwykła buła.

Często jestem pytany o to skąd wziął się w ogóle pomysł kanapki na rowerze. Ma on 2 źródła. Pierwsze to wycieczka rowerowa Szklarska Poręba – Olsztyn. Przygotowując się do Ironmana w Borównie chciałem przekonać się co to znaczy przejechać 180 km na rowerze. Postanowiłem więc pojechać 180km, a potem trochę dłużej (w końcu wyszło ok. 618km przez 2 dni). Nie miałem wtedy pojęcia co to są batony energetyczne, żele i inne takie. Naturalnym więc wyborem było zabranie ze sobą w plecaczek czegoś, co będzie można spożyć. A, że rano w ośrodku, z którego wyjeżdżałem do wybory była tylko bułka, miód i dżem to wybrałem ten pierwszy. Napakowałem więc bułek z miodem i… pojechałem.  buła

Drugie źródło to ostrzeżenia z forum IM2010. Przed Borównem osoby bardziej doświadczone ode mnie (m.in. Kuba Bielecki) mówiły o przesłodzeniu pod koniec wyścigu rowerowego. Ktoś wspominał o piersi z indyka, ktoś mówił o zabieraniu kabanosów. Ja również próbowałem – w Borównie kanapka była z szynką ale jednak jakość robi po prostu pieczywo a nie „omasta”. I tak pozostałem przy bułce „na słodko” chociaż idealnym rozwiązaniem jest bułka lekko słonawa + miód.

 

A teraz? Teraz patenty niektóre patenty zostały (bułka, roller), niektóre odeszły w przeszłość… Ale miło się je wspomina J. Na koniec chciałbym zacytować Darka Sidora – miej najlepszy sprzęt na jaki cię stać. Wtedy stać mnie było na takie 😉 a jeśli Ciebie stać cię na Cervelo P5 albo Argona 119 to nie przejmuj się jakie wyniki robisz – po prostu kupuj! To czy powiesz żonie ile to kosztowało – twoja sprawa!

 

2 Komentarze

  1. Michał Garbacki napisał(a):

    Super patent z ochraniaczem na stopy no i z bidonem 🙂 To drugie sam chyba chętnie przetestuję bo ceny oryginalnych bidonów aero coś tam powalają. Sam używam do tej pory wałka do trickborda do rolowania powięzi – na początku było ciekawie teraz jakby już lepiej. No i kurcze w Borównie 2014 i 2015 zajadałem bułę z żółtym serem na rowerze jak nic! Przyznam, że chyba nie będę z niej rezygnował mimo, że używam żeli i izotoniku. Pomijając kwestie smakowe dobrze jest mieć paliwo które rozkłada się wolniej ale też starcza na dłużej.

    • mkon napisał(a):

      Michał. Rozważ tylko zamianę sera na coś innego. Jednak w trakcie wysiłku tłuszcz chyba nie jest najlepszym paliwem!