Dzieci a IRONMAN
4 czerwca 2017
schody… do nieba :)
19 czerwca 2017
Pokaż wszystkie

 

Mógłbym wrzucić samą grafikę z kolejnym treningiem miesiąca ale zapodany trening jest według mnie fajnym elementem w kwestii poruszonej przez Macieja w liście do mnie. Najpierw sam list:

 Chciałbym cię „naciągnąć” na tekst z punktu widzenia doświadczonego zawodnika –amatora, co do zasady 20% treningu daje 80% korzyści. Amatorzy mają problem z czasem na długie treningi vs. praca i życie…

Doświadczam tego w tym sezonie szczególnie boleśnie, bo pierwszy raz przygotowuje się intencjonalnie pod kątem pełnego dystansu i widzę różnicę w stosunku do poprzednich sezonów gdy celem były ½.

W zasadzie myślę ogólnie o podejściu ”mniej” ale lepiej.  I co to znaczy lepiej – mocniej, ostrzej, …mądrzej.. I co to znaczy mądrzej – zwłaszcza że to co innego dla każdego z nas. W przypadku przygotowania do Pełnego szczególnie daje do myślenia – duże objętości mogą zniechęcić do intensywności…

Pareto

Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na tym świecie nie znał zasady Pareto ale przytoczę za Wikipedią: „Zasadę 80/20 sformułował amerykański teoretyk zarządzania Joseph Juran, a jej nazwa pochodzi od włoskiego ekonomisty i socjologa Vilfreda Pareta, który zajmował się zagadnieniem nierównej dystrybucji bogactwa”. W dużym skrócie 20% właściwego nakładu może dać 80% korzyści. Na jednym ze szkoleń usłyszałem, ze 20% części ciała mężczyzny daje 80% rozkoszy – ale to chyba lekka nadinterpretacja 😉

20% w tri treningu

Ale właśnie to o te 20% nakładu pracy mającego dać 80% sukcesu jak rozumiem pyta Maciek. Według mnie, tak jak zasada Pareto już dawno przestała obowiązywać przy okazji opisu dystrybucji dóbr na świecie tak i nie obowiązuje ona w treningu. Ale treningu do IRONMANA. Przepraszam, że wprost – co więcej, nie przedstawię żadnych danych stojących za moją tezą. Spróbuję to uzasadnić jedynie pewnym przykładem. Mianowicie swoim. Tomek Kowalski pisał w jednym ze swoich pierwszych artykułów o różnicy między zawodnikiem wytrzymałościowym, a szybkościowym (http://kowalski.coach/typ-wytrzymalosciowy-kontra-szybkosciowy-who-is-wh). Ja też wielokrotnie pisałem o zawodnikach (w dawnych czasach Konieczny vs. Rostkowski albo obecnie przykład Radka Buszana), którym wystarczy 4 razy machnąć noga i wraca im forma. Ale jeszcze raz – według mnie starcza to do dystansu ¼ ironmana. Maks. Jak przychodzi co do czego, to dupogodziny trzeba zrobić. No nie da rady inaczej. I nie mówię wyłącznie o treningu jakościowym. Mówię o zwykłym czasie spędzonym na siodełku. Jeśli w okresie przygotowawczym swojego nie wysiedzisz, to skąd będziesz wiedział jak organizm się zachowa podczas wyścigu? Planujesz, że podczas IRONMANA spędzisz 6h na rowerze? Dobry czas – ale robiąc treningi maksymalnie dwugodzinne, masz prawo liczyć, że pozostałe 60% odcinka rowerowego przejedziesz na silnej woli. A potem jeszcze maraton! Nie wierzę w 20% w treningu do zawodów długich. W maratonie jak nie biegasz powyżej 100 km w tygodniu, nie ma szans na wynik w okolicach 2:40. W Ironmanie podobnie – zmieniają się tylko proporcje.

Odpowiadając więc najpierw filozoficznie Maciejowi – nie masz czasu na trenowanie – zweryfikuj swoje cele. Może Ironman jeszcze nie teraz? A może niekoniecznie w sub 11, 10 (9:30 albo poniżej 9*). Bo ukończyć się da – zawsze. No sorry. Przynajmniej ja tak mam.

Ale jeśli poszukać takich jednostek treningowych, które w porównaniu do innych dają jednak więcej niż 1:1 – to dla mnie będą to właśnie zakładki. Pracując z padawanami, którzy nie mają trenerów, odpowiadając na pytania jakie zakładki robić, zawsze podaję ich 4 przykłady:

  1. Wolny rower – szybki bieg
  2. Szybki rower – wolny bieg
  3. Długi rower – długi bieg
  4. Dowolny mix

Najpierw słowo o ostatnim przykładzie. Zdarzało mi się robić zakładki typu: 10 km roweru w pałę + 2 km biegu w pałę i tak x 3. Zdarzało mi się robić zakładki 3 h roweru, w tym 2 h w tempie do ironmana i 2 h biegu w tempie do Ironmana. Wydaje mi się, że paleta możliwości jest nieskończona. A wszystko determinuje dystans, do którego trenujemy. Wszyscy trenujący u Tomka znają zakładkę robioną w BPS: 3h rower +np. 26km w tempie startowym biegu – czyli klasyk Kowalskiego – można by rzec. 5 h czystej zabawy 🙂

Podsumowując

Nie ma złotego 20% środka treningowego, który da ci 80% korzyści. Zbliżoną do tej formy jest zakładka. To według mnie kwintesencja treningu TRI, dająca może nie dokładnie 80% „zysków” ale baaaardzo dużo. Niezależnie od tego w jakim tempie był rower, pierwsze 200 m to ciągłe myślenie: „jak to k… jest możliwe żebym podczas zawodów pobiegł po..x:xx/km.” Wiec działa nie tylko na mięśnie ale i na psychę. Oczywiście zakładka prezentowana na początku jest zakładką ironmanową. Jeśli by spojrzeć na treningi zeszłoroczne – mój faworyt!

*zakreślić właściwe 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *