odkrywam na nowo albo słucham mądrzejszych 2

odkrywam na nowo… albo po prostu słucham mądrzejszych
13 listopada 2016
mkon a MTB… ciężka sprawa
27 listopada 2016
Pokaż wszystkie

Ponad 10 tysięcy zasięgu oraz pytania: „co jeszcze” albo komentarze typu: „na pewno MKON masz coś w zanadrzu” oznaczają, że może warto przyjrzeć się jeszcze innym odkryciom. Pogmerałem, pogmerałem i znalazłem trzy kolejne. Może nie aż takie hiciory ale na pewno korzystałem z nich mocno w 2016.

 

Pływanie w gumie na nogach.

img_0834

z gumą na głowie a nie na nogach 🙂

Wiadomo jaki mam stosunek do pływania. Tomek ten stosunek zna i podchodzi do niego na chłodno.  Długoterminowy plan o jakim usłyszałem od swojego trenera w związku z pływaniem dwa lata temu miał jeden cel – lepsze pływanie BEZ PIANKI. W końcu to element mojego celu głównego – MŚ na Hawajach. Andrzej Skorykow podczas nagrywania ostatniego podcastu wyraźnie zaznaczył: pływanie w piance – siła, pływanie bez pianki – technika i siła. No to przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza te wszystkie ćwiczenia techniczne, które Tomek mi aplikuje: pływanie na boku, jedna ręka w kraulu, czucie wody (to w ogóle kosmos jakiś dla mnie), suwaki i inne cuda. Ale hiciorem tego roku jest pływanie z gumą na kostkach. Jasne – sprawa stara jak świat. Wszyscy wiedzą. Ale ja dopiero kilka miesięcy temu wreszcie załapałem o co chodzi! Już nie muszę oszukiwać i wkładać ósemki, bo inaczej topiłem się w połowie basenu. Kilka treningów i znalazłem sposób. Duża frekwencja, oddychanie na jeden i co najwazniejsze – ułożenie ciała w taki sposób, żeby głowa pochylała się do przodu. Nogi wtedy idą lekko do góry i…. jakoś idzie. I z treningu na trening szło coraz lepiej. W końcu na koniec sezonu zaordynowałem Tomkowi jak najwięcej tego typu ćwiczeń. Dlaczego? Bo za każdym razem gdy w rozgrzewce pojawia się pływanie w gumie, to potem kilka kolejnych odcinków płynę tak jakbym płynął „z górki”. Nie wiem czy to co napisałem powyżej przełoży się na moje szybsze pływanie ale wiem, że nie mam wyjścia. Zresztą uzupełniając pływackie odkrycia 2016, złamanie 6’/400 nastąpiło dzięki wyłączeniu myślenia o długim kroku (rzeczywiście przestałem liczyć ilość pociągnięć) oraz oddychanie na jeden. W konsekwencji oddycham na prawo i na lewo, ale podczas odcinków tempowych staram się kontrolować to tak, że tam płynę oddychając na prawo, z powrotem – na lewo. Znacznie więcej pływam też w łapkach (małych). Dlaczego i po co – o to pytajcie już #kowalski.coach

 

Ręce podczas biegu

Jednym z moich autorytetów biegowych jest dr Tomek Boraczyński. Wyśmienity lekkoatleta i fizjolog, mający również silne inklinacje dietetyczne. To własnie on wprowadził mnie w świat diety i do niego chadzam od czasu do czasu szukając inspiracji około treningowych.W zeszłym roku zobaczył mnie wracającego z jakiegoś ciężkiego treningu i napisał do mnie: czekam na wizytę w sprawie Pana techniki biegowej, bo biega Pan jak stara babcia. Po nieudanym starcie w maratonie na wiosnę udałem się więc do p. Tomasza z prośbą o konsultację. Spotkaliśmy się na 45′ spotkanie na stadionie lekkoatletycznym, a potem na sali gimnastycznej. Okazało się, że nie jest źle ale są dwie rzeczy, które mogę bardzo łatwo poprawić. Po pierwsze dostałem nakaz pracy nad swoim garbem, który powoduje jakby zapadanie się klatki piersiowej. Podczas biegu, aby nabrać naprawdę głębokiego oddechu muszę się sztucznie prostować. Pracuję. Nie zwiększy to mojego Vo2 max ale może wentylacja się poprawi. Nie idzie łatwo, bo skolioza (tak się chyba to nazywa) jest dość zaawansowana.

Drugi temat był łatwiejszy. Ręce w bieganiu. Tata Radka Buszana – super hiper sportowiec, który do dzisiaj naśmiewa się z tempa naszego biegania (sam biegał gruuuubo poniżej 30’/10km) powiedział kiedyś Radkowi: w połowie dystansu przypomnij sobie o tym, że masz ręce. Sprawa wydawała mi się oczywista – trener Ludwichowski też tak mówił. Ale jakoś o tym zapomniałem albo to zaniedbałem. Dr Boraczyński pokazał mi to na podstawie kilku ćwiczeń. Dostałem zadanie – miałem zablokować łokieć tak, aby to właśnie ten staw ciągnął rękę do tyłu, a nie dłoń. I miałem MOCNO pracować rękoma równolegle w stosunku do siebie – myśleć o tym. Zauważyłem, że za każdym razem na wybieganiach gdy o tym myślałem to prędkość podskakiwała. A najlepiej działało to na akcentach albo na zawodach. Jak już nie miałem kompletnie pary w nogach, to włączałem ręce i jakoś dawało się utrzymać prędkość. Najlepiej poczułem to w Barcelonie. Zresztą żonka powiedziała mi wtedy, że wyglądałem znowu jakbym biegł, a nie człapał (pewnie mówiła o pierwszych 30km). Wróciła technika biegu. Teraz już cały czas o tym pamiętam. Price performance tej zmiany jest znakomity!

 

USG

20160508_213734

kolegę Godlewskiego ceni też Prezes 😉

Ultrasonograf nie ma nic wspólnego z treningiem. Ale to właśnie to urządzenie zakupił Daniel Godlewski do swojego gabinetu fizjotepeutycznego. Prawdopodobnie jako jedyny spośród olsztyńskich fizjoterapeutów. Po co umieszczam tę informację – bo za każdym razem gdy ląduję u Daniela z bólem (nieczęsto) – częściej (średnio ok. 5-6 razy w miesiącu) ląduję bez bólu, to zaczynamy wizytę od zrobienia usg bolącego miejsca, żeby sprawdzić czy nie ma uszkodzenia. I nie do opisania jest ulga jaką słyszę, kiedy Daniel mówi: w barku nic nie widać – jeśli boli to rozluźnimy to miejsce masażem ale generalnie oznacza to, że za mało się rozciągasz po pływaniu. Dzisiaj zresztą leżąc na stole opowiedział mi sytuację z pacjentem (też biegaczem), który dopóki nie zobaczył na USG, że nic uszkodzonego nie ma i że wystarczy rozluźnić pospinane mięśnie porzucił myśl o operacji. I żeby było jasne – nie „usguję” się co wizyta. Ale wiem, że mając dostęp do tego urządzenia, diagnostyka tego co ze mną, wchodzi na wyższy poziom. 

2 Komentarze

  1. yeanek napisał(a):

    Potwierdzasz to co na pierwszych moich zajęciach biegowych z grupą powiedział trener „Chcesz przyspieszyć, a nogi nie dają rady? Zacznij szybciej machać rękami. Nogi będą chciały do nich dołączyć”.

    • mkon napisał(a):

      Janek ja nawet robiłem taki test – start z miejsca z rękoma i bez do skipu A. No bez rąk ani rusz. A im większy zakres tym łatwiej nabrać szybkości 😉 #dobrytrener