New Balance MTHIERB buty prawie doskonały

1% makes a difference
4 stycznia 2016
ta ostatnia niedziela…
10 stycznia 2016
Pokaż wszystkie

New Balance MTHIERB to pierwszy but NB z jakim mam do czynienia w ogóle. Ciekawy byłem jak będzie wyglądała ta przygoda. Nie jestem „zawodowym” testerem więc to co poniżej to subiektywne odczucie po pokonaniu w nich prawie 400km. Zacznę jednak od informacji nie o butach. O rozścięgnie podeszwowym będzie. Po przeczytaniu „natural born runners” tak jak wielu miałem wątpliwości co do amortyzacji w butach. Jednak jako osoba od lat 90 latająca po lesie nie wyobrażałem sobie biegania w butach minimalistycznych po korzeniach i szyszkach, no chyba, że ktoś chce akupunturować nogi na każdym właściwie treningu. Z drugiej strony mam permanentne kłopoty z rozścięgnem podeszwowym i kolejny sezon treningowy ZAWSZE staram się zaczynać nowymi butami z dobrą amortyzacją. Wiem, że amortyzacja nie równa się brak kłopotów z rozścięgnem ale święcie wierzę, że jej brak jest jednym z elementów przyczyniających się do wolniejszego zaleczenia tej kontuzji. Jaki jest związek mojej filizofii radzenia sobie z rozścięgnem a butem w tytule? Normalny. Sezon 2015 tradycyjnie zakończyłem z zapaleniem i po 3 tygodniach roztrenowania mając w perspektywie 3 miesiące trenowania poza Olsztynem (więc raczej na asfalcie) liczyłem, ze buty otrzymane od Marcina Mikuska jakoś mnie wesprą. No i wsparły. Dają radę. A robiłem w nich przeróżne rzeczy. Najpierw było 64 km spacerowanie z Prezesem Suchowieckim po górach, potem tłuczenie po asfalcie w Warszawie i innych miastach „szkoleniowych” wreszcie teraz od -17 do +3. I… nic się nie dzieje. Buty dają radę mimo, że katuję je na każdym treningu (wybieganie, 14kmBC2, podbiegi, błoto, asfalt, zmrożona ziemia). 
Nie będę walił szczegółów o wadze, rodzaju materiału i innych takich specyfikach – pewnie w lepszych recenzjach możecie je odnaleźć. Ja jako użytkownik chciałbym zwrócić uwagę na 3 elementy. 

  1. Materiał – nie wiem z czego są one zrobione ale ani razu mi ani nie przemokły oraz ani razu w nich nie zmarzłem.
  2. Podeszwa. Wiem, że to nie są buty do miasta ani na asfalt ale dobrze amortyzują i chronią mi pietę więc w nich biegam. Nie ślizgają się. Tarka na podeszwie daje radę i pozwala na łatwe trzymanie się na powierzchni
  3. Sznurówki. Nie wiem kto wpadł na pomysł zastosowania w nich karbowanych sznurówek ale są to jedyne buty, których nie zawiązuję na podwójny węzeł.

Piszę „buty prawie doskonałe” bo pewnie czegoś w nich brakuje. Mnie nic a napisałem tak, bo tytuł wydaje się lepszy niż sama nazwa buta 🙂 

20160109_17205520160109_172004

2 Komentarze

  1. Marcin H. napisał(a):

    To jakaś specjalna edycja z różowymi wkładkami? 😛