życiówka na chomiczówce
M. Gladwell “Jak rozmawiać z nieznajomymi” – recenzja
Pokaż wszystkie

Szanowni Państwo. Nazywam się Marcin Konieczny, jestem zadowolonym użytkownikiem Państwa urządzenia do masażu uciskowego drenażu limfatycznego WIC 2008M… Tymi słowami zacząłem maila do firmy Bardomed, ze sprytnym planem próby namówienia ich, aby wypożyczyli mi inne urządzenie na delegację na szkolenie do Portugalii. Dlaczego inne? Bo doszły mnie słuchy, że wprowadzają na rynek coś, co gabarytowo jest 2x mniejsze niż to, co targam ze sobą na każdy wyjazd. Aby ograniczyć klubowe koszty delegacyjne, przyjąłem zasadę, że do walizki rowerowej wsadzam na maksa wszystkie ciuchy i wchodzę na pokład samolotu tylko z plecakiem HUUB. I mimo, że posiadane przeze mnie „stare” urządzenie do masażu wożę właśnie w nim, to jednak zbyt dużo wcisnąć tam nie można.

jak człowiek talentu nie ma to szuka wspomagaczy ;)

Bardomed odpisał, że odpłatnie nie wypożycza urządzeń, ale… może mi dać je potestować. No to testuję.

Korzystam z urządzanie i idei drenażu limfatycznego od listopada 2018r. Według mnie działa. Nawet jeśli jest to placebo – to działa dobrze. Walczą w mojej głowie dwie koncepcje: Artura Pupki, którego zapytałem, czy można to przedawkować – odpowiedział NIE. No to siedziałem jak najczęściej. Druga to koncepcja Tomka Kowalskiego, który uważa, że spowalnia to proces adaptacji organizmu do wysiłku. I z jednym i z drugim się zgadzam. Dlatego szukam czegoś pomiędzy. Wchodzę w rękawy wtedy kiedy czuję, ze nogi naprawdę mają dość. Ciągam jest ze sobą na każdy wyjazd i mimo, że nie zastępują masażu, to w jakiś tam sposób dają mi dużo komfortu i uczucie „luźnych nóg”.

Dostałem do testowania urządzenie MOVE6, małe, nieskomplikowane w obsłudze nawet dla takiego „Janusza” jak ja. Pisząc tę recenzję chciałbym skupić się tylko na funkcjonalności i na różnicach między starym a nowym. I to jeszcze z perspektywy podróżującego sportowca – amatora.

jak widać różnica w wielkości "pompki" jest zasadnicza

Rozmiar.

Urządzenie jest 2x mniejsze niż to, który mam obecnie. I jeśli mówię 2 x mniejsze to rzeczywiście – zarówno w rozmiarze maszynki jak też w ciężarze.  Mimo, że trafiło do mnie w wygodnej walizce, to i tak używam plecaka. Różnica jest taka, że moje stare urządzenie pakuję tak, że do części na piankę trafiają rękawy a do głównej części plecaka trafia „maszyna”. Move6 udało się spakować w CAŁOŚCI (włącznie z rękawami i ładowarką) w część na piankę. Użytkownicy plecaka Huub wiedzą, co mam na myśli. Jeśli nie macie tego plecaka – lepiej sobie go kupić. Nie ma wygodniejszego sprzętu do pakowania się na i z zawodów.

Kolejną różnicą w rozmiarze jest długość rękawów. Te które mam w starym urządzeniu sięgają mi do końca uda i kończą się „na równo”. Rękawy MOVE6 są wycięte i sięgają aż na dupsko (wiem, jestem konus). Ale to jest rzecz, której mi brakuje w urządzeniu starym. Ucisk na pachwinę i przywodziciele jest pełen. Czuć też różnicę w mocy urządzenia. MOVE6 jest wedle mojej oceny o 10-15% mocniejsze na najmocniejszym programie. Czasami, jak się rękaw lekko przytnie, można to poczuć już od razu po starcie programu. Zdarzały się takie sesje, ze musiałem w trakcie jego trwania zmniejszać jego moc, bo noga źle się ułożyło i naprawdę mocno cisnęło.

Jednej funkcjonalności mi brakuje – istnieje aż 6 możliwości nastawienia czasu (od 10’ do 1h), ale w żaden sposób urządzenie nie pokazuje ile czasu w programie jeszcze zostało. Co w kontekście odwiecznego pytania małżonki: „ile jeszcze bo ziemniaki dochodzą i obiad bym wreszcie zjadła” wydaje się kwestią kluczową 😉

Sposób użytkowania

W inwestowaniu w nowe rzeczy posługuję się filozofię #mkonway czyli kupuję najtańsze i najprostsze sprzęty. Bo jeśli się nie zaprzyjaźnię, najwyżej nie wydam za dużo pieniędzy. Podobnie było z urządzeniem do drenażu. Spojrzałem na stronę www.bardomed.pl i wybrałem najtańsze. Jeden program, jedno pokrętło od mocy, jedno od czasu trwania sesji. No bo przecież ma cisnąć. A czy ciśnie od dolnej komory do górnej, czy co drugą – dla mnie nie ma to znaczenia.

Move6 ma tych przycisków więcej. A przede wszystkim ma aż 6 programów. Wypróbowałem wszystkie i znalazłem taki, który działa tak jak w urządzeniu starym. Wiem, jestem fizjojanuszem 😉

długie rękawy dają radę

Jednak największą różnicą między urządzaniami nie jest ilość przycisków czy programów. Największą różnicą jest mobilność. Otóż to urządzenie nie potrzebuje bieżącego prądu, aby zrobić Wam masaż. Kusi mnie aby tutaj, w Portugalii wziąć je na moją standardową miejscówkę. Czyli na dach restauracji na promenadzie nad morzem. Idę ja, mój laptop, czapeczka z daszkiem no i rękawy. Siadam na kanapie, wyciągam nogi i piję kawkę a nogi się relaksują. Ale ponieważ w Monte Grodo sami poważni sportowcy, to chyba się nie odważę. Bo to chyba byłoby tak, jak  kiedyś w latach 80-tych puszczanie w restauracji melodyjek z zegarka elektronicznego hehehehehehe. Chociaż instragramowe foty byłyby petarda 😉

Kiedy się ta funkcjonalność najbardziej się przydaje? Jak jadę na zawody albo z zawodów– w aucie. Na lotnisku (tam się nie krępuję). Wprawdzie bateria trzyma tylko przez 2 sesje, ale kamon -starczy.

Podsumowanie

Tak jak napisałem powyżej, użytkuję ten sposób regeneracji już 2 rok. Jestem bardzo zadowolony. Jak 1.04.2020 skończy mi się okres wypożyczenia wracam do swojego urządzenia, bo póki działa, to po co zmieniać. Ale jak stare się zużyje to kto wie. Może będę wtedy negocjował z Bardomed „dobrą cenę” na to nowe 😉

Jeśli jesteście zainteresowania to do końca stycznia jest na nie rabat „na MKONa”. Proszę o kontakt

żeby pokazać wam to w praktyce. Całość wchodzi w kieszeń na mokrą piankę!

3 Comments

  1. Marek says:

    Marcin, napisz proszę z jakiego modelu korzystasz teraz.
    Z góry dziękuję.

  2. Marek says:

    Dziękuję.
    Marek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *