juniorowania ciąg dalszy
15 stycznia 2016
Potęga pięciu
22 stycznia 2016
Pokaż wszystkie

Subiektywny przegląd odkryć roku 2015. Może kogoś to zainspiruje, może zachęci a może polecicie coś w kontrze. Coś, o czym nie wiem.

  1. Polana Jakuszycka. Idealne miejsce do biegania. I to zarówno biegania tlenowego jajakuszycek też akcentów. Jest i asfalt, jest miękko, jest rzeka, w której można się schłodzić, są podbiegi i zbiegi no i widok zapierający dech w piersiach na wysokości Chatki Górzystów. No i jak dla mnie najważniejsza rzecz. W Jakuszycach kilka wypożyczalni rowerów (w tym z przyczepkami) więc można biegać a osoby towarzyszące mogą zaginać obok na rowerze. 
  2. Galaretka ENERVIT Pre Sport. Wiem, ze niekoniecznie zajadam ją tak jak rekomenduje Tomek Kałużny. Teoretycznie powinno się jeść jedną w przeddzień wysiłku i jedną na 2 godziny przed. Ale ja jem tuż przed. Szczególnie jak rano przed szkoleniem wychodzę biegać akcent. Bieganie wybiegań „na sucho” – to jeszcze jest ok. Ale BC2 albo np. tysiączki to jednak już trzeba coś „w środku” mieć 🙂   20160117_163113Dwa gryzy galaretki i jest ok. Zresztą to właśnie galaretki uratowały mnie na rano przed Półmaratonem Warszawskim po słynnej sałatce (bardzo dobrej zresztą) Maćka Dowbora w wieczór poprzedzający start 😉 Galaretka jest łatwostrawna, pożywna i naprawdę daje radę! Podobnie z pływaniem. Lekko przytomny jadąc na basen – dwa gryzy i jest ok! W tym roku mocno używałem też takiego cudu jakim jest Carbo Flow ale już o tym pisałem. Zresztą chcecie więcej info – xclife.pl – polecam kontakt z Tomkiem
  3. Moje trzecie odkrycie również związane jest ze Szklarską. Jak trenuję w Olsztynie i okolicach to staram sie odwiedzać Daniela Godlewskiego czyli mojego zaprzyjaźnionego fizjo przynajmniej raz w tygodniu. Masaż prewencyjny :). Jakoś tak planuję, żeby iść do Daniela jak mam najbardziej umęczone nogi. A co jak jest się na wyjeździe? W Szklarskiej, gdzie jeździ się przecież żeby się nieźle sponiewierać a nogi są jak kamienie Robert Gudowski polecił mi wizytę u gościa, któremu ucieka się ze stołu – tak potrafi „zmiękczyć nogi”. Michał Michałków – tak się nazywa ten michałkówczłowiek. Przyjmuje w gabinecie na przeciwko kawiarni Kaprys więc jest motywacja, żeby tuż przed albo tuż po wskoczyć na deserek. Michał nie tylko potrafi nieźle wymęczyć ale również oklei tejpami jeśli coś boli albo nastawi plecy jak są zbyt mocno sponiewierane pływaniem kraulem (ja przynajmniej tak mam). Michał jest na FB a, że nazwisko ma charakterystyczne to łatwo go odnaleźć 🙂
  4. Spodnie kolarskie 3T. Kurka. Spodnie petarda. Dostałem w prezencie na zeszłą gwiazdkę od żony – pewnie dlatego. Ale są to przede wszystkim spodnie zimowe, ciepłe i co najważniejsze na tyle grube, ze jeżdżąc tegoroczną jesienią (w tym jeden test w ramach triathlonu korespondencyjnego) w deszczu ani razu nie miałem mokrych nóg. Trzymają temperaturę i mają baaaaardzo wygodną pieluchę. Wprawdzie w treningach na trenażerze i jak jest ciepło ciągle numerem jeden dla mnie są spodenki ze stroju dwuczęściowego HUUB (te treningowe mam już 3 lata i są mocno sponiewierane) ale na 20160117_162748zewnątrz w obecnych okolicznościach przyrody właściwie spodnie 3T i nic nie trzeba zakładać pod spód. Emil już dano mi mówił o tej firmie ale jak dostałem to sam się przekonałem na swojej skórze.20160117_163908
  5. Okularki HUUb Aphotic. Co tu dużo pisać. Okularki w których pływa się 90′ i nie bolą oczy. Tyle rekomendacji. No są w wersji medżenta. Potrzeba więcej?
  6. Ostatnia rzecz o której chcę napisać to nie odkrycie. A właściwie takie odkrycie na nowo. A właściwie poznanie zupełnie nowej odsłony/strony/twarzy czy jak to zwać. Jak wiadomo z Wertykalem współpracuję od momentu zakupu u nich w 2009r Cervelo P2. Od tamtej chwili moja miłość do Krystyna Lipiarskiego nie ustaje. Jak dostałem (gdzieś w okolicach lutego/marca) Argona 118 w pięknych biało czerowno-czarnym malowaniu byłem wniebowzięty. To jest naprawdę piękny rower. Cervelo byłem na Hawajach w 2012, na poprzednim Argonie zrobiłem 8:48 w Roth i kwalifikacje na Mistrzostwa Świata w Zell. Ten miał pobić 4:09. Miał ale nie pobił. Wypadek samochodowy, który zmasakrował przewożony w bagażniku rower (a właściwie trenażer przewożony tamże ten rower zmasakrował) spowodował, że za długo się nim nie cieszyłem. I wprawdzie pomimo tego, że już prawie rok udowadniam Allianz’owi, ze nie jestem naciągaczem i nie połamałem widelca i ramy na kolanie to Wertykal nie dość, że oddał mi mój stary rower to ciągle cierpliwie czeka na zakończenie sprawy. Sprawa w sądzie więc mam nadzieję, że pozytywne zakończenie. A wiem, ze w sprawie nowego roweru już coś się dzieje. Wszystkim życzę takiego podejścia sponsora. Pardon Sponsora a właściwie Partnera.

Dobranoc. Polscy szczypiorniści wygrali z Francją. Jak dla mnie sukces na miarę wygranej z gałę z Niemcami! Brawo Panowie!

P.S o Artneo jako moim partnerze w Klubie Sportowym Niemaniemogę nie wspominam, bo Prezes Suchowiecki pomyśli, ze się podlizuję. A mnie wyłącznie chodzi o te dresy co obiecał!

Komentarze są wyłączone.