#polskieROTH
28 czerwca 2016
Triathlon Bydgoszcz
10 lipca 2016
Pokaż wszystkie

podium

Celem tego felietonu nie jest krytyka. Ani bynajmniej obsmarowanie czyjegoś tyłka. To raczej takie wyrzucenie z siebie wątpliwości, pytań, komentarzy odnośnie otaczającej mnie triathlonowej rzeczywistości. A będzie o emotions performance czyli o emocjonalnej stopie zwrotu ze startu triathlonowego.

Uwielbiam się ścigać. Raz przegrywam, raz wygrywam ale na tym polega ta zabawa. Nauczyłem się (tak, tak – trochę mi to zajęło) nie zazdrościć rywalom wyników chociaż tłumaczenie sobie, że są po prostu lepsi dalej łatwo mi nie przychodzi. Wiem, że rywalizacja z konkretną osobą (nazwiskiem) może być mobilizująca albo demobilizująca. Przed Suszem słyszałem kto to czai się na tego i owego albo jak najarany na zwycięstwo z tym czy tamtym jest ten koleś z… i padała nazwa miasta. Podczas treningu w Poznaniu poznany podczas wybiegania spotkany trajlończyk trenujący u Bogusia Głuszkowskiego zamarzył sobie: chciałbym was kiedyś zobaczyć startujących z jednej linii. No i zdarzy się to w Bydgoszczy. I się okaże, kto wygra. No właśnie. Kto wygra ten… wygra a kto przegra to przegra. I tyle. Nikomu świat się nie zawali ani nikt nie zyska glorii i chwały. W końcu jesteśmy z Bugusiem w innych kategoriach wiekowych he he. I o kategoriach wiekowych a właściwie o systemie nagradzania do którego się przyzwyczailiśmy chciałbym dwa słowa.

Imprez jest od cholery. W największych startuje po kilkaset osób w najmniejszych – kilkadziesiąt (na danym dystansie) i tak sobie myślę ostatnio jak „łatwo” jest wbić się na podium w kategorii wiekowej. Relatywnie łatwo. Wystarczy wybrać odpowiednie zawody. No bo policzmy. W ostatnio śledzonej przeze mnie połówce startowało 80 osób. Część z nich to kobiety. Jeśli policzyć męskie kategorie wiekowe to wychodzi na to, że prawie 60% (z 80 osób) ma szansę był sytuacji podium lub tuż za. Nic nie deprecjonuję. Zastanawiam się tylko kiedy wdrożony zostanie w życie (zasugerowany już zresztą przez Przemysława- Garnek Mocy- K.) PUDŁOMAT, który patrząc na ilość osób w kategorii zasugeruje –tutaj nie jedź, jedź lepiej 300km dalej – tam jest większa szansa zgarnięcia szkiełka.

Jeszcze raz – nic nie oceniam. Nie ganię. Co więcej – jestem fanem kategorii wiekowych. Uważam, że osoba, która wymyśliła age grouping powinna dostać medal (oczywiście kategorii OPEN) bo wprowadzona ona rywalizację na poziom wyżej. Daje nam – szaraczkom – szansę na stanięcie na prawdziwym podium. Tylko kiedy środek staje się celem. Kiedy ta walka o podium stanie się celem ważniejszym niż walka o wynik. U mnie chyba jeszcze nie. Tomek aka #kowalski.coach uparcie jak osioł przed każdymi zawodami powtarza – nie interesuje cię 1 msce w kategorii. Interesuje cię jak najlepszy wynik czasowy. I rzeczywiście to jest moja filozofia. Ostatnio wystartowałem w Suszu i wiem, że poprawiłem „suską” życiówkę o prawie 4 minuty. Teraz wystartuję w Bydgoszczy i będę miał życiówkę na pewno (bo jeszcze tam nie startowałem) ale będę miał też porównanie z innymi wynikami z ¼. I to też jest cholernie nakręcające! A gonienie Bogusia Głuszkowskiego (bo wiem, ze będę gonił a czy dogonię się okaże) jest tylko przyprawą tego ścigania.

Na koniec sprawa, z której my wszyscy startujący chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę. Ja sam jako organizator wiosennego duatlonu co roku stoję przed wyborem – jak nagradzać uczestników. Z jednej strony fajnie jest dawać jak najwięcej szkiełek. Z drugiej zagwarantowanie szkiełek (dedykowanych przecież imprezie) dla wszystkich kategorii wiekowych K i M to gigantyczny koszt. A może przy mniejszej obsadzie (np. 5 osób w kategorii) obsadzać tylko zwycięzcę? Pytam a nie proponuję. Co sądzicie? Co Was nakręca do rywalizacji – szkiełko czy wynik? Może oba? A może coś kompletnie innego?

9 Komentarze

  1. Tomek Socha napisał(a):

    Takie przemyślenia miałem rok temu, jak się okazało, że na każdych zawodach stoję na podium. No to poszedłem w tzw. „świat” – teraz jestem w swojej kategorii „troszkę dalej” i jestem szczęśliwy. Nic tak nie motywuje jak gonienie lepszych. A rok temu myślałem już, że jestem zajebisty – okazało się, że nie jestem. I każdemu kto się chce rozwijać polecam tą drogę. A co do „Twoich” zawodów to trzeba jasno powiedzieć, mają inny charakter – nie sądzę, aby Ci co się zapisują patrzyli na „szkiełka”.

    • mkon napisał(a):

      Tomek. Mam nadzieję, że nie zapisują się po to. A propos – widzimy się na wiosnę? 😉

  2. Paweł napisał(a):

    W mtb kat wiekowe i coraz krotsze dystanse zrobiły masakre. Byki z dystansow giga (100km) przeszli na fit (28-32km) i efekt taki ze kiedys dystans dla kobiet ma swoich wiernych dzików, co zawody to pucharek. A normalnie sie sciagają się na ustawkach szosowych, albo w „prawdziwych” wyscigach gdzie sa tylko miejsca open. Niestety jak zainteresowalem sie tri, to rok ponizej te same byki pojawiły się i tutaj. I chociaż sam mam kilka pucharow z mtb z kat wiekowe, to bardziej ciesze sie z tego za klasyfikacje generacją po 16 edycjach 🙂 A w tri to robi się z tego jakaś troche dla mnie śmieszna sprawa. I tam mam medal na mecie, chociaz najbardziej ciesze się z coraz lepszego plywania, biegania i przyzwoitego roweru. Jak dla mnie w tri zrobi to taka sama zła robote jak w mtb. Bo ludzie tak mają po prostu. Muszą to mieć i już.

    • mkon napisał(a):

      ciekawe, że w ustawkach albo na stravie ludzie cisną nie dla szkiełka… nieprawdaż?

      • Paweł napisał(a):

        Ale tez potem sie mogą pochwalić. Więc to tez jest podobny mechanizm. Wszyscy widzą 🙂

  3. wizz napisał(a):

    Dla mnie liczy się czas, nie miejsce. Jak stanąłem (cały jeden raz) indywidualnie na pudle, a czas był niezadowalający, to miałem uczucie, że nie zasłużyłem, bo czas słaby… 😉

  4. Tomek napisał(a):

    Kazdy ma chyba swoje cele. Niektorzy majac 30 „szkielek” poprawiaja juz tylko zyciowki, inni poprawiajac za kazdym razem zyciowke marza (i daza) do pierwszego szkielka.

  5. Michał Garbacki napisał(a):

    Jeśli podchodzę do dystansów któryś raz z rzędu (na przykład maraton albo dana impreza triathlonowa) to celuję w wynik, którego poprawa jest dla mnie największą motywacją. Zdaję sobie jednak sprawę, że jak ktoś łapie się w pierwszą 15 czy 10 to spogląda częściej w stronę pudła i jest to zupełnie normalne.

    Ale ja tak najbardziej lubię jak impreza jest wyzwaniem sama w sobie. Wiesz, stoisz na starcie, zatapiasz paluchy w piasku, na gębie pojawia się mimowolnie uśmiech i wiesz, że jest dobrze. Czasem takie imprezy potrafią naprawdę zaskoczyć swoim przebiegiem, a Ty siebie swoim zachowaniem.

    Na takiej zasadzie robiąc swoje w zeszłą sobotę niechcący wygrałem w Anglii niszową imprezę triathlonową ISOMAN triathlon (https://www.facebook.com/isomantriathlon/ ), na którą pojechałem bo…bardzo spodobał mi się sam pomysł zawodów i byłem ciekaw jak bym sobie dał z czymś takim radę. No i dałem 🙂

  6. PiotrS napisał(a):

    Ja uważam, że kategorie wiekowe powinny być jeśli startuje 5-8 osób w kat, jeśli nie, trzeba to połączyć z inną. Uważam też, że powinno się łączyć wygraną w open z wygraną w kat wiekowej i otrzymać dwa szkiełka. Trzeb też pamiętać, że jak prezentujemy wysoki poziom mając 40 lat np 1/4 w 2:10 to raczej jest mała szansa, że uda się nam to poprawić znacząco, powiedzmy do 2h . Oczywiście o ile nie mamy wykorzystanego potencjału np gdybym ja śmigał teraz przy wadze 90 kg na 1/4 w 2:10 to pewnie starałbym się zejść z moich 12 kg tłuszczu niżej by być szybszym. Gdybym jednak ważył z 70 kg i miał wynik 2:10 to chyba pole do poprawy jest małe a 2:10 nie gwarantuje podium, wtedy ważna jest kat wiekowa, która może dać szkiełko, to nie jest złe za włożony wysiłek.
    I jeszcze jedna myśl mnie naszła, gdyby nie był kat wiekowych to jaki jest sens ścigania się amatorów.
    O poprawę wyniku? O zaliczenie zawodów? O prestiż zawodów? Rywalizacja z kolegami?
    Myślę, że wiele osób zaczyna od „zaliczenia zawodów” i zrobieniu życiówki, potem przechodzi się do ścigania z kolegami, potem dochodzi plan zawody+zwiedzanie urlop itp, dla tych wytrwałych, tych co chcą więcej, zostaje tylko rywalizacja w kat wiekowej, tak myślę. Czy walczą o lepszy czas? Pewnie, że tak ale celem dla tej wąskiej grupy jest podium w kat wiekowej. Takie moje zdanie.