koniec biegania to początek trajlonowania

coś się kończy, coś się zaczyna
27 kwietnia 2016
ROWER IS POWER
3 maja 2016
Pokaż wszystkie

Czas się żegnać powoli z treningami i startami wyłącznie biegowymi. Wiosna miała mieć inne zakończenie ale nie ma co narzekać. Nikt nie zabierze mi tego co zrobiłem przez zimę. W końcu treningi takie jak 2x10km (p. 5”) @36’ i 35’ to nie w kij dmuchał. Teraz trzeba budować formę na okres… jesienny. I właśnie ta daleka perspektywa skłoniła mnie do napisania tego tekstu. Bo czy koniecznie trzeba mieć plany startowe. Cele A, B, C? Nie można po prostu ot tak sobie wystartować? Można – tylko po co?

Jestem tria20160428_192419tlończykiem 🙂 z wyboru, biegaczem z zamiłowania. Jednak cel mam triathlonowy – chcę zostać Mistrzem Świata w M-50 a cel na 2016 też jest dość sprecyzowany: kwalifikacja na Hawaje 2017 podczas październikowych zawodów IM Barcelona. W triathlonie, gdzie każdorazowo start kosztuje ponad 200 (nie mówię o zawodach ze znaczkiem) startowanie ot tak sobie jest według mnie dyskusyjne. Po co trenujemy całą zimę? Żeby tak się sobie przelecieć? Wiem, wiem – niektórzy robią to dla fun’u ale albo start jest elementem przygotowań (np. ćwiczę jak zniosę bieg po mocnym rowerze) albo walczę o jak najlepszy wynik. Inaczej to polecam zebrać się w kilka osób i zrobić sobie zawody towarzyskie. Wody dookoła (przynajmniej u mnie) w bród, asfalt leży, dróg do biegania w opór. Akcja 12x Ironman RADKA pokazuje, ze nawet IRONMANA można zrobić – swoją drogą WIELKI SZACUN za pomysł i wykonanie! https://www.facebook.com/12xpomagam/?fref=ts

Sezon za pasem więc warto usiąść z kalendarzem i znaleźć swoje cele główne i pośrednie. Zapewniam Was, ze łatwiej będzie się wam zmobilizować do pracy. A przecież ze startowania jest największy fun. Ze ścigania się jak nie z innymi to z samym sobą. Tak jak nie ma darmowych lunch’y tak nie powinno być startów dla startów tylko. Zawsze powinno być coś. Inaczej szkoda kasy.

 

Sezon 2016

Jaki będzie ten sezon triathlonowy? Na pewno będzie ciekawy. Startem A będzie Barcelona – czyli cel odległy o 5 miesięcy. Stąd możliwość ryzykowania i odstawienia roweru i pływania – po to aby skoncentrować się na bieganiu właśnie – w celu wiadomym. Oczywiście po drodze będą cele pośrednie. Najważniejszymi w pierwszej części roku dla mnie będą dwa: towarzyski – Triathlon Karkonoski i prestiżowy – Susz. To właśnie w Suszu debiutowałem w Tri (1993) i to właśnie tutaj chcę obchodzić razem z tą imprezą 25 lecie. Na obydwu chcę się pościgać o jak najlepszy rezultat – wiedząc jednocześnie, że mogę zbyt wiele tam nie ugrać. Ale to wkalkulowane.20160428_192345

Po drodze do Barcelony chcę wystartować w Bydgoszczy – w końcu są to Mistrzostwa Polski Prawników 🙂 oraz powalczyć o życiówkę w Wolsztynie – czas przetestować te mega szybkie trasy na własnej skórze. Pewnie coś po drodze jeszcze wskoczy ale tego nie jestem pewien. 

Sezon 2016 to sezon pod hasłem NOWY. Od Mistrzostw Świata w Zell am See mam nowy klub, który w tym roku również będę reprezentował (Klub Sportowy NIEMANIEMOGĘ), dzięki kontynuacji współpracy z TRIPOWER i HUUB Polska mam nową piankę (Archimedes 2), 10 maja jadę do Krystyna Lipiarskiego z Wertykal po nowy rower (Argon jakiśtam) a od początku roku biegam w nowych super butach startowych. Swoją drogą dzisiaj 20160428_121205symbolicznie zmieniłem sznurówki na gumki – bo te startówki NB naprawdę dają radę nawet na dystansie maratońskim. Dostałem też odpowiednią porcję nowych/starych koksów od Enervit i Tomka Kałużnego. Nie pozostaje mi nic innego jak solidnie popracować.

Nowy będzie też plan treningowy bo wreszcie posmakuję tego, czego ze świetnym skutkiem doświadczali Olga i Michał Podsiadłowski – czyli słynnej myśli szkoleniowej trenera Kowalskiego – czyli #Idreamofkona ;). Bo jak wiadomo 2015 to była rozgrzewka.

O każdym opisanym powyżej sprzęcie napiszę więcej ale na koniec chciałbym bardzo podziękować moim sponsorom, że ze mną są. Na pewno przez to jest mi łatwiej. Nie pozostaje już nic innego jak tylko pracować, pracować, pracować i liczyć na cierpliwość żony 🙂

archimedes2A ponieważ coś się kończy, żeby coś się mogło zacząć to kończy się laba wynikająca z okresu odpoczynkowego po maratonie. Wprawdzie nie mocno „uwalony” – dzisiaj było pierwsze bieganie – ale kończę ten tydzień z następującym bilansem: 2 czekolady (w tym jedna z orzechami), torcik wedlowski (pochłonięty na raz), półlitrowe lody czekoladowe GRYCAN, jeden murzynek, 2 litry koli, kilka red buli, pół paczki czipsów i czekająca mnie w weekend kaczka a’la Suchy. Sam siebie nie poznaję. Rozpusta na maksa. Ale od poniedziałku – cytując mojego przyjaciela – jestem nowy MKON.

Komentarze są wyłączone.