futrujemy się…
29 lipca 2018
sMentoring 2017/2018 – koniec edycji
26 sierpnia 2018
Pokaż wszystkie

W tym roku oczywiście 😉

Triathlonowy cel na rok 2018 został osiągnięty, więc powoli czas zamykać i podsumowywać sezon w moim wykonaniu. 3 starty (Susz, Bydgoszcz i Gdynia jako start A). Na każdym z nich inna historia (pisałem oddzielnie – nie będę się powtarzał). Gdynia to start już z treningu maratońskiego. I choć na szczęście, powoli nabieram motywacyjnego głodu do biegania , to triathlonowo ostatnie 2 tygodnie to ciągłe powtarzanie sobie: o, to już ostatni taki trening na basenie. A teraz ostatni długi rower w tym sezonie. Jednak KONA mnie psychicznie zmęczyła. I to mocno.

Sama Gdynia, do której przyjechałem na zaproszenie organizatora, start powiedzmy, POPRAWNY. Pływanie bardzo dobrze, mimo, że nawigacyjnie 2 razy przywaliłem w białą bojkę. Rower poprawnie – starałem się raczej trzymać aero i nie upalić nóg niż cisnąć tak jak w zeszłym roku. Na 80km miałem czas dający szansę na zamknięcie części rowerowej w okolicach 2:12-2:15. Wtedy jednak (na szczęście już po zjechaniu do miasta) przyszła burza i szansa się skończyła. Większą część wyścigu jechałem sam i z dalszej perspektywy widziałem przed sobą jadące grupki. Jak do nich podjeżdżałem to albo się rozjeżdżały, albo myliła mnie perspektywa. Będę powtarzał to ciągle: jeśli po zawodach jesteś w stanie spojrzeć w sobie w oczy – znaczy jechałeś uczciwie. Jeśli nie jechałeś, to czas w dowód wpisać sobie bezwstydna szuja 😉

Start miał jeden cel – zdobycie slota. Ktoś powiedział mi, że w mojej kategorii są trzy, więc miałem luz. Żonka krzyknęła mi który jestem po rowerze i mimo, że trzymałem się rywala z I miejsca przez pierwsze 2 kółka to potem… potem włączyła mi się opcja – odpoczywamy. Przyznaję bez bicia. Mógłbym się zagiąć i cisnąć z gościem 3 kółko. I pewnie jeśli włączyłbym #niemaniemoge mógłbym wbiec przed nim na metę. Ale ponieważ ze względu na rolling start i tak to on miałby lepszy czas ode mnie to wykalkulowałem… że mi się nie opłaca. Ale dzięki temu dzisiaj chodzę jakbym wczoraj zrobił po prostu długie wybieganie 😉 To fajne i niefajne jednocześnie. Bo takie kalkulowanie towarzyszyło każdemu mojemu startowi w tym roku. I jest to raczej powód do niepokoju niż do radości. Z jednej strony racjonalizm przeważa nad ułańską fantazją. Jednak z drugiej brakuje mi tego „zagięcia”. Odpuszczam, wyliczam zamiast zamknąć oczy i cisnąć do przodu. Ale może wróci w części biegowej sezonu.

Na podsumowanie chciałbym wspomnieć o 3 rzeczach, które są moimi lessons learned w tri AD 2018.

1. Warto pracować nad techniką pływania.

Kilka lekcji z Sebastianem Najmowiczem i właściwie na każdych zawodach pływam w okolicy 30’. Ciągle uważam, że na dystansie IM pływanie jest przereklamowane, jednak mając w planie MŚ w Nicei, będę musiał zbliżyć się do 27-28’. Sporo roboty przede mną, ale są perspektywy. Podobnie sprzętowo. Susz i Bydgoszcz płynąłem w starym (dwuletnim) Archimedes 2 by Huub. Gdynię już w Archimedes 3 i nie wiem czy to kwestia rozciągnięcia, czy „startości” neoprenu ale czułem mega różnicę. To pierwsza pianka, gdzie tak wyraźnie odczuwam grubość neoprenu na nogach i dupie (grubszy) od części górnej (cieńszy). Luz w barach jakbym miał koszulkę. Wprawdzie kolega sponsor twierdzi, że zaraz przez to ją rozwalę, ale prawidłowego zakładanie też się kiedyś nauczę. Polecam. Zarówno Sebastiana jako trenera pływania, jak też Maćka jako dealera sprzętu (jest to zresztą nasz kolejny rok współpracy).

2. Niżej i węziej – znaczy szybciej.

Wiem, pisałem już, ale jeszcze raz: obniżenie pozycji na rowerze to hicior 2018r. Jak doszły do tego również zwężone pady to powstał układ kosmiczny. Niższe waty, wyższa prędkość. W 2019 trzeba będzie dołożyć do tego nogę i technikę zjazdów i powinno być dobrze. Bardzo polecam Państwu ustawienie sobie tego jeszcze przed sezonem zimowym i trenowanie, wjeżdżanie się w tę pozycję, na trenażerze. Słyszałem oczywiście kontrargument o tym, że jak pady są wąsko to zmniejsza się powierzchnia oddechowa. Ja mam tak wyrobioną przeponę, że jak zassam powietrze to sięgam pępkiem biodu na ramie. Więc luz 😉

fotka by Michał K.

3. Priorytety

Ten rok pokazał mi, że niestety nie można już łapać wszystkich srok za ogon. Ktoś powie: tylko 3 starty? Mało. Tak – dla mnie mało. Jednak dużo startów i dużo treningów skończyło się wiosenną kontuzją, która odbijała mi się czkawką (a może i dalej się odbija). Więc może to dobry pomysł, aby przyszykować sobie nie tylko listę ABC jeśli chodzi o starty. Może warto również pomyśleć o tym który z dystansów jest tym docelowym. Bo ja np. czuję, że coraz słabiej podchodzi mi intensywny wysiłek. Zdecydowanie lepiej znosiłem ten do IM niż ten do maratonu czy 1/2IM. I wiem, że kłóci się to z perspektywą najważniejszego startu 2019r. Ale daje sobie kolejną (może ostatnią) szansę. Tak jak zresztą w jesiennym starcie A.

Chciałbym bardzo podziękować moim sponsorom: Wertykal, który 2 lata musiał czekać na wyrok w sprawie roweru (ale się doczekał), Huub Polska, no i Butik Optique.

O Enervit i New Balance jeszcze będę dużo pisał, bo sezon biegowy dla mnie właściwie dopiero się rozpoczyna. Niemaniemogę, Alleluja Prezesie i Artneo i do przodu 🙂

 

 

 

 

6 Komentarze

  1. MARAS napisał(a):

    Super powodzenie w złamaniu 2:30 , do zobaczenia na tri albo gdzieś w Olsztynie pozdr !!!

  2. Jachu napisał(a):

    Gratulacje Gdyni. 🙂
    Pewnie przeoczyłem, ale: gdzie/kiedy docelowy maraton?

  3. Maciej napisał(a):

    Marcin,

    kiedy mnie minąłeś kończąc bieg, ja kończyłem pierwsze kółko. gdy kończyłem drugie – Ty już stałeś i kibicowałeś (wciąż w retro 🙂 – szacun i dzięki!
    powodzenia ->sub 2:30 !!

    • mkon napisał(a):

      coraz bardziej mi się to podoba i zaświtał mi kolejny pomysł charytatywny – tym razem związany z kibicowaniem

  4. Marek Ziółkowski napisał(a):

    Nie podobają mi się takie wpisy cyt. „jakbym się zagiął… mógłbym wbiec przed nim na metę…”. Trochę to zarozumiałe i nie fair. Gość włożył Ci w każdej z dyscyplin i był naprawdę dobry, a Ty byłeś po prostu słabszy i byłeś drugi (a ja jeszcze słabszy i byłem 20sty;)).
    Życzę sukcesu na jesieni, chociaż oceniam Twój pomysł z 2h 30′ jako ryzykowny. Ryzyko kontuzji jest b. duże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *