Fresh Foam Zante v3 – wpis recenzjopodobny
13 marca 2017
jak się czytać?
22 marca 2017
Pokaż wszystkie

Konrad trenuje mięśnie karku 🙂

Pisze dzisiaj do mnie Konrad: „Głupie pytanie, ale muszę. Czy jak coś Cię boli robisz planowy trening? Kur…ciągnie po długim wybieganiu chyba płaszczkowaty, a półmaraton blisko. Odpowiedź typu: „zależy” nie będzie wymijająca. Pzdr…”

No ale to „zależy” przecież jest jedyną odpowiedzią jakiej można udzielić. Konrad już raz pisał i dostał wskazówki co robić gdy pozycja aero nie jest wygodna dla mięśni karku. A teraz… jak w klasycznym sMentoringu dostał opowiastkę ;). Bo to naprawdę zależy…

Podczas startu w Wiązownej na ostatnich 5km złapała mnie dwójka. W klasycznym dla mnie miejscu. Skurcz, który pierwszy raz odezwał się podczas Klagenfurtu 2010. I ponieważ wiem, ze to jest skurcz a nie kontuzja, wiem co robić. Dobiegłem do mety, porozciągałem się porządnie po, odwiedziłem Daniela – jakoś się „zaleczyło”. Ale zanim dostałem wiadomość od Konrada to dzisiaj na stadionie podczas treningu 6 x 1500 była „powtórka z rozrywki”. I znowu po 3 odcinku rozciąganie, naciąganie tak, żeby dobiec trening, dobiec roztruchtanie i… pojawić się u Daniela (na szczęście wizyta i tak profilaktycznie była zaplanowana). Daniel zaczął od rozluźniania… pleców, a dopiero w drugiej kolejności wziął się za nogę. I jakoś ciągle mam/miałem spokojną głowę, ze się to ogarnie.

Skąd pomysł na tę (niestety prawdziwą) historyjkę – którą zresztą opowiedziałam Konradowi gdy zadzwonił? Bo to rzeczywiście zależy (uwaga – wszystko poniższe należy ZWERYFIKOWAĆ ze swoim fizjo – bo mogę się mylić of kors!)

Po pierwsze zależy od tego czy potrafisz rozróżnić ból. Jeśli jest to ból skurczowy nie nagły, nie kujący, dający potencjał do „rozbiegania” i raczej mięśniowy niż stawowy albo ścięgnowy – nie panikowałbym. Czy bym przerwał trening? A to spójrzmy na drugie „zależy”.

Bo po drugie zależy to od tego jak reaguje bolące miejsce. Kończąc 6 odcinek tempa noga ciągnęła już nieźle. Na szczęście trening robiony na stadionie więc „przyrządów” pomocnych do rozciągnięcia „dwójki” od cholery. Rozciągnąłem i spokojnie zrobiłem 4 km roztruchtania. Ciągle bez paniki.

Po trzecie to zależy do tego czy jesteś świadom „procesu naprawczego”. Ja naprawdę mam komfort w tej materii (jeśli jestem w Olsztynie). Daniel ma USG więc zawsze kiedy mamy podejrzenie, ze nie jest to tylko kłopot skurczowy, możemy dokonać diagnostyki na miejscu. Jest też, w moim mniemaniu, wybitnym fachowcem i historia różnych moich dolegliwości, z jakimi pracujemy pokazuje pewien schemat. Zwykle szybkie bieganie oznacza kłopot z plecami i czymśtam, co to on fachowo nazywa.

Po czwarte zależy to od świadomości źródła. Dzisiaj biegając po lekko mokrym i bądź co bądź ubłoconym stadionie nie ma co się dziwić, ze osłabiona dwójka dostała jeszcze wpierdziel na łukach. Dodatkowo – mimo, ze miałem wolne – to we wtorek mocno napracowałem się przy krzaczorach w ogrodzie. Co też nie było neutralne. Więc wiedziałem skąd, byłem świadom – dociągnąłem do końca.

Jak widzicie jest kilka „to zależy”. Ale każde z nich według mnie można przeanalizować na zimno. Trening dokończyć (albo nie) i nic się nie stanie. Pod jednym warunkiem. Że jeśli coś się dzieje to pójdziecie do odpowiedniego fachowca, który przynajmniej was obejrzy. I niech nie będzie to fachowiec, który na wywiad: boli mnie nerw kulszowy, mówi: zastrzyk proszę. Albo jeszcze lepszy: boli mnie kolano: albo przestanie Pan biegać albo artroskopia. Obydwa teksty niestety z życia i obydwa dotyczą 5’ (słownie: pięć minut) rozmowy diagnostycznej. 

 

Poza oczywistą korzyścią, że się wyleczycie warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt jaki może wpłynąć na naszą „formę fizyczną”. Boli cię stopa podczas treningu więc zupełnie podświadomie zaczynasz zmieniać technikę biegu tak, żeby bolała cię mniej i… maltretując technikę biegu uszkadzasz coś innego. I w konsekwencji sypie się wszystko.

Podsumowując. Nawet jako sMentor nie jestem najlepszym źródłem informacji odnośnie tego czy przerwać trening czy nie. Ale znając dość dobrze siebie i powyższe „zależy”, mogę znacznie zmniejszyć ryzyko złej decyzji. No a na końcu tego łańcucha zdarzeń i tak zawsze jest…. Daniel 😉

Komentarze są wyłączone.