Triathlon Bydgoszcz
10 lipca 2016
mkon testuje ;)
20 lipca 2016
Pokaż wszystkie

mkon kibicuje

 

Dzisiaj byłem gościem. Znaczy zaproszonym gościem. Projekt Ekipa ekstRemalna zaprosił mnie, abym towarzyszył Magdzie (start na ¼) oraz Michałowi (debiut w tri) podczas zawodów GIT w Elblągu. Najpierw dwa słowa o miejscówce, a potem o tym dlaczego w ogóle ten felieton.

Olsztyn rywalizuje z Elblągiem trochę jak Toruń z Bydgoszczą. Ale przyznaję bez bicia – zawody GIT w TYM mieście to jedna z najpiękniejszych miejscówek do rozgrywania rywalizacji triathlonowej jakie widziałem. Klimat starego miasta (choć trasa biegowa po kostce mnie akurat nie rajcuje), pływanie w kanale i jazda po super asfalcie. Czego trzeba więcej? Oczywiście kanał oceniam z punktu widzenia kibica, a nie zawodnika, bo motorówka mogłaby choćby te największe syfy z niego wyciągnąć ;). W każdym razie –przepięknie! Kibicowanie w bezpośredniej bliskości trasy biegowej oraz takiej samej odległości od kufla podpiwka i kalamaków w greckiej restauracji – piękna sprawa. Naprawdę w Polsce nie mamy czego się wstydzić. To są kolejne w tym roku zawody na naprawdę najwyższym poziomie (pozdrawiam Susz i Bydgoszcz).

A teraz do brzegu. Przed startem ekstRemalni (a konkretnie Michał) poprosił mnie o kilka słów (wywiad pewnie wkrótce online gdzieś w internetach) – podpowiedzi dla początkujących triathlonistów. Powiedziałem o 5 rzeczach. Jedną ale dość kluczową było przygotowanie się w każdym detalu. I o przygotowaniu właśnie będzie. Dlaczego? Bo przyznam się Wam szczerze, że nóż mi się dzisiaj w kieszeni otwierał przynajmniej kilka razy. Poniżej kilka przykładów (bez nazwisk). Jak ktoś rozpozna zawodnika to ma ode mnie naklejkę „ogień z d*py”.

Scena nr. 1 (jeszcze w boksie rowerowym):

Zawodnik: MKON jak myślisz zakładać buty czy przyczepić je do roweru?

– A biegłeś w nich do belki – wykładziny nie ma, nie będziesz się ślizgał?

Zawodnik: Kurcze nie sprawdziłem. J

Scena nr.2 (ten sam zawodnik)

MKON: ile wchodzi iso do tego bukłaka w ramie?

Zawodnik: 0,7 – przynajmniej – przynajmniej tyle nalałem. Ale trudno się ten bukłak wkłada bo coś się zagina.

– Aha, a spróbowałeś teraz po nalaniu czy nic ci się nie zagięło?

Zawodnik: o k*rwa… zagięło się… bo nic nie leci J

Scena nr.3

Tę mógłbym rozpisać na kilka ról. Tak mniej więcej na 80% zawodników startujących w dzisiejszych zawodach. Dlaczego? Bo dokładnie tyle miało w głowie następujący schemat. Dobiec do belki i dokładnie 3 milimetry za nią wsiadać na rower. Po pierwsze: większość nie sprawdziła GDZIE jest belka. Po drugie: większość miała pomysł, aby wsiadać na belkę 3 milimetry zaraz po niej. Po trzecie ,i tutaj objawi się główny bohater sceny, nawet jak biegł w butach, nawet jak wpadł na pomysł, żeby pobiec trochę dalej, a nie wsiadać na rower tuż za belką wpinaa się w pedały dobrych 20-30”.

Wieczorem smsujemy z Zawodnikiem (nomen omen najwyższe miejsce w Garminie w historii swoich startów).

– Ale to wsiadanie na rower to padaka.

Zawodnik: Co się czepiasz, zdenerwowany byłem.

Mam nadzieję, że jak „kroi” to się tak nie deneruje he he. Ciekawe ile razy w życiu ĆWICZYŁ strefy zmian. To wpinanie. I to jeszcze na kostce. O napierających z tyłu nie wspomnę. Stawiam, że mniej niż kilka razy w… karierze 😉

Bo przecież ilość osób wspólnie trenujących z Bohaterem daje takie możliwości. Jeśli można ćwiczyć tłok na basenie – imitowanie  open water start, to czemu Trenerzy Drodzy nie trenować również tego?

Podobnie z nawrotem. Staliśmy tuż za pachołkami nawrotowymi z Trenerem Grzegórzkiem i zadawaliśmy sobie pytanie. ILU zawodników przećwiczyło ten nawrót akurat w tym właśnie miejscu. Bo kilku było naprawdę zdziwionych, że już teraz jest nawrót… O kozakach typu cisnę do końca, a potem robię nawrót o 180 stopni na zaciśniętej tylnej klamce szkoda gadać. Szanowni. NIE UMIEM TEGO ROBIĆ JA – #janusztriathhlonu. Ale dzisiaj widziałem jeszcze lepszych ode mnie. Wiem, że fotograf mógł mylić, wiem że było wąsko i dużo zawodników… Na szczęście tylko jeden zawodnik leżał. Ale był potencjał na większą ilość gleb. I to bardziej niebezpiecznych.

Trenowanie triathlonu to trening wszystkiego. Sprawdzanie wszystkiego. Kto z Was przejechał się na tej dzisiejszej kostce sprawdzając jak siedzą Wasze bidony, żele, liczniki? Wiem, ze nie wszystko można sprawdzić ale jeśli nie sprawdzicie to będziecie opowiadali historię jak ostatni bohater.

Ten startował w Gdańsku.

Scena nr. 4 więc:

MKON ale dałem dupy… Nie sprawdziłem, że tuż po wejściu do wody jest lekkie pogłębienie dna a potem jest z powrotem płytko. W konsekwencji jak się zorientowałem,  że nie powinienem płynąć tylko jeszcze pobiec było za późno bo 499 z 500 osób startujących ze mną przebiegło po mnie… I tyle w temacie. Dodam, że kolega jest super pływakiem.

Podsumowując. Macie drodzy koledzy rowery za kilkanaście tysięcy złotych. Po co? Żeby zaoszczędzić sekundy, minuty na trasie. I tracicie ten czas nieumiejętnym wpinaniem się po belce. Nie sprawdzacie jak ustawione są przełożenia i jesteście zaskoczeni, że po wpięciu się w rower jest tak ciężko zakręcić korbą, że leżycie na boku.  

A warto to przećwiczyć i tak jak macie listę sprawdzającą z rzeczami niezbędnymi do startu – zrobiłbym check listę aktywności przedstartowych.

Na koniec.

Dwie osoby napisały na mój profil MKON o peletonach podczas dzisiejszych zawodów. Powiem tyle: kto draftuje ten jest ch….m. Albo ch*jką 🙂

11 Komentarze

  1. Mikołaj Miko napisał(a):

    Marcin dobry motyw na koszulkę …”Kto draftuje ten jest ch…m 🙂 ”…pozwolisz że wykorzystam to hasełko i zrobię sobie taką koszuleczkę….Pozdrawiam Mikołaj (nie święty)

  2. Bogusław napisał(a):

    Ten pływak z Gdańska to Maciek D? 🙂

  3. Pawel napisał(a):

    K**** lubię te felietony 😉

  4. BMazi napisał(a):

    Scena nr 3. PROFESOR ?