Kiedy przerwać trening?
16 marca 2017
życiówka, życioweczka
27 marca 2017
Pokaż wszystkie

czasami organizm mówi STOP ale nie warto „ch*ja” słuchać 🙂

Kolejny temat zgłoszony przez „padawana”:

„Zawsze to mnie zastanawiało. Jak zawodnicy czytają potrzeby treningowe swojego organizmu?
Np. robię dużą zabawę biegową. No i 7x4min po 4:50 z przerwą 4min trucht plus 3k rozgrzewki i 3k schłodzenia. I robię w punkt tak jak chciałem. Dwa dni później robię BNP i po 3km rozgrzewki robię 6k po 5:30 i 4k po 5:10. Udaje mi się utrzymać 5:3+/- ale już np 4k niekoniecznie. No i tu się zastanawiam co to oznacza. Oczywiście nie chodzi mi o poradę treningowa, ale raczej Twoje spostrzeżenia jak ty oceniasz swoje potrzeby. No wiem, że trener widzi, patrzy, analizuje, ale pewnie tez sam jako młody biegacz sporo dowiedziałeś się o sobie. W kolarstwie to była fajna zabawa. Po każdych zawodach zastanawiałem się z trenerem czego brakuje, co można poprawić i to była super przygoda, bo faktycznie można było na bieżąco sobie planować co warto poprawić. W bieganiu to tak się nie znam, wiec może cos podpowiesz.”

No to (p)odpowiadam 😉

Patrzeć można na to intuicyjnie albo naukowo. Intuicyjnie to zwróciłbym przede wszystkim uwagę na powtarzalność zjawiska. Tj. jeśli „trudność” treningowa się powtarza z treningu na trening to znaczy, ze coś się dzieje. Ile takich treningów. Szczególnie jeśli w niedalekiej przeszłości robiłeś takie treningi. Oczywiście nie potrafię powiedzieć co to znaczy powtarzalność. Ale jeśli nie udałoby mi się zrealizować treningu jaki zaplanowałem drugi raz z rzędu to bym się zastanowił nad dalszymi krokami. A jak nie wychodzi już 3 to już na pewno coś jest nie ok. Mam nadzieję, że nie trzeba podkreślać, ze treningi nie powinny się znacząco od siebie różnić pod względem jakościowym. Bo jeśli prędkość z akcentu na akcent ma narastać to szanse na to, ze jeśli poprzedniego nie ubiegłeś to następnego nie ubiegniesz – jest raczej duża.

No bo co byłoby kolejnym krokiem? Na pewno analiza tętna. Ono zapewne nie będzie nigdy w 100% wiarygodne bo i pora dnia i lekkie poddenerwowanie albo to czy walnąłeś „dwójkę” przed treningiem może zaburzyć wykres tętna. Ale chodzi raczej o dryf (jak to mawia kowalski.coach) albo o porównanie średniej (a moze mediany – tutaj sorry ale się nie znam) z poprzednimi treningami. Innymi słowy jeśli zwykle ten rodzaj treningu robiłem na tętnie 150 a teraz robię to ledwo ledwo (albo nie robię) i to na tętnie 155 to znaczy, ze coś jest nie tak. Przykładem dla mnie był jeden start w City Trial, który mi nie poszedł. Bardzo nie poszedł. Ale jak siadłem do analizy tętna na rozgrzewce i zauważyłem, że było ono o 10 (!) uderzeń wyższe niż zwykle mam – to znalazłem przyczynę słabszego wyniki. Znaczy ciągle nie wiedziałem co było tego źródłem ale jakbym przed startem spojrzał na zegarek to pewnie psychicznie bym się inaczej nastawił na sam start.

Kolejnym krokiem powinny być badania krwi. I tutaj pewnie Artur Pupka będzie lepszym znacznie lepszym ekspertem i walnie jakiś korygujący komentarz ale ja zawsze patrzę na hemoglobinę, poziom żelaza, kinazę. Oczywiście nie oznacza to, ze jeśli jeden trening nie wyjdzie to od razu trzeba lecieć robić badania. Ale jeśli sprawa się powtarza to bym się nad tym zastanowił.

Ale samopoczucie podczas treningu to wyłącznie jeden rodzaj „danych”. Bo racjonalizm i rozsądek to drugi. Jeśli przez ostatnie 3 dni nie dosypiałeś bo wstawałeś do dzieciaka kilka razy w nocy i na oparach robisz trening – nie spodziewaj się, że wyjdzie ci tak – jakby wyszedł ten z pełnego komfortu. Podobnie z żarciem. Jeśli niedojadałeś albo jadałeś tylko suche bułki i byłeś na wypasie treningowym (czyli jazda była na ostro) to nie bądź zdziwiony, że będąc lekko wyjałowionym nie masz „pary”. Wtedy „micha, kojo i spokój” tylko to może to odbudować. I ważne, żeby nie panikować 😉 Obserwować się, szukać wzoru a nie jednostkowych „zachowań” i się odbudowywać… Kilka dni wolnego jeszcze nikomu kariery zawodniczej nie złamało 

1 Komentarz

  1. Bogusław - ex smentee :-) napisał(a):

    sMentora, to zawsze warto poczytać. Do poduszki. Najważniejsze, że dobrze radzi :-).