wpis historyczny… o trenerach w tri
5 czerwca 2015
przed Brodnicą…
20 czerwca 2015
Pokaż wszystkie

Dawno nie pisałem w tym temacie a wiele się dzieje. Dzieje się również dlatego, że grono ludzi piszących „z prośbą” się stale powiększa. Ale tak jak to deklaruję – dopóki żona mi nie powie, że więcej czasu spędzam gadając z Wami niż z nią 😉 to walcie śmiało. Dzisiaj 2 kwestie – według mnie najciekawsze jakie się pojawiły w ostatnim czasie:

1. MKON – jeśli miałbyś zainwestować kasę to jakie elementy triathlonowe byś wybrał. Dopytałem ile tej kasy by miało być ale odpowiedź pokazała konieczność wskazania kierunku inwestycji vs. stopa zwrotu a nie kwoty. Myślę, że wybrałbym następujące (równoważne dla mnie) kierunki inwestowania: 

a) rower czasowy z ustawioną pozycją (bez bikefittingu to w ogóle nie ma sensu kupować czasówki, chyba że samemu się ma pojęcie)

b) inwestycja w masaż – nie bałbym się (a tak czasami robię) chodzić na masaże nawet i 2-3 razy w tygodniu. Nie dlatego, ze ręce Daniela jakoś przyjemnie masują – nie jest to przyjemne. Powiem więcej – czasami baaaaardzo bolesne. Ale często zdarza się, że znajdzie on podczas jakiegoś masażu nazwijmy to „prewencyjnego” jakiegoś głęboko ukrytego „doms’a”, którego nie czuję a który pewnie potem może zamienić się w coś kontuzjogennego.

c) pomiar mocy – genialny jak dla mnie gadżet, który daje możliwość solidnego i jednocześnie bezlitosnego trenowania na określonym poziomie. Ma też jedną kosmiczną zaletę – daje możliwość kontrolowania właściwie na każdym etapie wyścigu jak i co idzie.

d) pianka – dobra pianka. Firmy wiadomej 🙂 albo innej. Jak dla takiego słabego pływaka jak ja i większość z nas pianka to podstawa – i właśnie w tym roku ilość pracy na łapkach i pływania w piance na basenie pokazuje mi, ze im mniej techniki a więcej siły tym lepiej. A tak w ogóle to wiadomo -pływanie jest przereklamowane….

e) dysk – nie koła o wysokim profilu ale właśnie dysk. W 100% racja z tym co napisał Sutton na AT – tylko pod warunkiem, ze ma się nogę. Ale ja chyba mam bo naprawdę odczuwam ten moment jak się go rozpędzi to potem… jakoś idzie. Chociaż w Karkonoszmanie na dysku bym nie wystartował

I żeby było jasne – bez tego co powyżej można startować. Można wygrywać, można się ścigać. Jak pokazuje RETRO TRI nawet starocie dają radę 🙂 Także nie zaczynałbym od tych inwestycji dopiero zaczynając przygodę z tri. Ale jeśli żona daje zielone światło i jest cash flow w portfelu – czemu nie 😉

tasbike

2. MKON nie mam mocy, nie mam siły – za 3 dni start co robić…? He he. Tego typu kwestie trafiły mi się w ostatnim czasie przynajmniej kilka razy. Przyznaję sam mam z tym problem. Był czas, kiedy próbowałem dotrenować. Wiecie – sprawdzić się. zobaczyć na 2 dni przed zawodami gdzie jestem. Czy to biegowo, czy to rowerowo. Ale teraz… daję sobie siana. Na 4 -5 dni przed zawodami już jest posprzątane. Nic się nie da zrobić poza odpoczynkiem. Wiem, że roznosi. Wiadomo – mniej godzin treningowych. Ale co się zrobiło to zrobiło. Jaka forma jest taka jest. Mój sposób to zmusić się do odpoczynku. Potraktować odpoczynek jak jednostkę treningową. Kuba Bielecki kiedyś cytował mi książkę bodajże Wellington, która miała zakaz czytania w łóżku podczas drzemki. Ja tak nie mam ale jak sobie zadam zadanie spania 10 godzin, to choćby nie wiem co o 22 muszę być off. Z kolei nie eksperymentował bym też z jedzeniem. Żadnych nowych patentów, odżywek, energy boostow – no może poza kawą z colą czyli MKON ENERGY SHOT ale o tym w innym wpisie – o koksach 😉

3 Komentarze

  1. Wojslaw napisał(a):

    No i w końcu teraz widzę w jaki sposób można umieścić pompkę rowerową!

  2. Arkadiusz C napisał(a):

    Mkon, nie dodałeś istotnej rzeczy! Buuuuty do biegania! Dobre buty, najlepiej w specjalistycznym sklepie z badaniem stopy! Z zaznaczeniem, że niestety nie mogą one zbyt długo służyć….

    • mkon napisał(a):

      tutaj akurat mam inne zdanie… według mnie badania stopy to marketingowy zabieg (w większości przypadków) 🙂 a buty – mają być wygodne przede wszystkim. Ale zgadzam się, że nie na długo!