SAE Duatlon i po duatlonie
10 kwietnia 2016
MKON rozdaje czyli porządki wiosenne
16 kwietnia 2016
Pokaż wszystkie

Do maratonu 9 dni. Doświadczam coraz większej paniki przedstartowej a wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, ze ból będzie niemożebny. Doświadczyłem jednak wczoraj przecudnego kolejnego zresztą zbiegu zdarzeń pokazujących jak fascynujący jest sport jakim się zajmujemy. W planie 2*10km w prędkości okołostartowej. Potem jazda na kolejne szkolenie. Idzie więc najpierw research. Gdzie biegać taki trening. Maciek Żywek sugeruje Wilanów czyli od NIKE do Mrówki. I z powrotem. Tamtędy pobiegnę w maratonie. Tam też umarłem w 2011 r. Poza tym jak będzie wiało to warunki będą takie jak startowe.

20160413_13130920160413_133432

Potem drugi research: Mikołaj – masz prysznic u siebie na magazynie. Mam. Mogę wpaść po treningu – możesz. No to jadę. Szybka przebierka na sali szkoleniowej, dojazd na miejsce treningu, rozgrzewka. Pierwsza dycha w 36′ (jeszcze jest nieźle). Przećwiczyłem czy koncentrat ENERVITENE wchodzi do kieszonki w koszulce HUUB i jak się go tam wkłada z powrotem. 4′ przerwy – nie jest źle. Ale druga dycha w 35’20 i na 8km jak sobie uświadomiłem, że w następną niedzielę przede mną będą kolejne 22 km to lekko szczęka mi opadła. Ale dostałem motywującego sms-a od Trenera (zadbaj o rzeczy, o które możesz zadbać – dieta, odpoczynek, nastawienie. Nie ma co biadolić, ze będzie ciężko – bo wiadomo, ze będzie) he he. Lubię takie informacje motywacyjne ala sMentor – co nie Suchy? 

 

20160413_162125                                                                                                                     20160413_162614

 

Potem kąpiel i przebierka u Mikołaja. Wprawdzie nie ma argonów w tej swojej kanciapie ale za to ma dobrą kawę i super atmosferę! Podwójne espresso, elektrody na nogi i jazda dalej. Oczywiście na siedzeniu obok pełne pudło żarcia.

20160413_172142

 

Dzisiaj jak sobie myślę, że na treningu przebiegłem drugie 10km II w historii od mojego sportowego „zmartwychwstania” czasie (na razie najlepiej to z tegorocznego mikołajkowego 34 cośtam) to jest to budujące. Ale jak przypomnę sobie co mówiła mi moja wątroba i szczególnie czwórki to naprawdę mam respekt do 42km w tempie 3:33/km. Będzie ból. Ale co tam. Jest zakład z Piotrem C więc mam też cel minimum 🙂 A jak się nie złamie 2:30 to… zawalczymy za rok! Bo #niemaniemogę! 

#walczsońka!

 

3 Komentarze

  1. Michal napisał(a):

    Co to za elektrody?