Prezes zleca, Daniel zaleca
Pokaż wszystkie

no i zabrał. I co, mam lecieć poprawiać ? ;)

Ostatnio Strava wyłączyła sporo swoich funkcjonalności w wersji darmowej. Jak piszę w tytule tego felietonu, mam do tego stosunek embiwalentny, choć decyzja ta kazała mi spojrzeć w lustro. Oto co tam zobaczyłem.

Za darmo to najdroższy model biznesowy.

Żyjemy w świecie przedawkowania treściami. Oczywiście 90% z tego to shit, albo popłuczyny będące kopiuj wklej treści już istniejących. Chcemy jakości – powinniśmy za to płacić. Takie jest moje zdanie. Nie chcę płacić – nie korzystam, lub godzę się z ograniczeniami. Nie dziwi mnie więc, ze chcąc wreszcie zarabiać właściciele aplikacji wyłączają najistotniejsze (dla mnie) elementy. Leaderboards – właściwie tylko z tego korzystałem patrząc na stravę. Patrzyłem jeszcze na dwie rzeczy, ale o tym potem. Teraz podobno widzieć będę tylko pierwsze miejsce. I co z tego? Nic. Może dzięki temu przestanę patrzeć na stravę jako na treninową masakrę komową filozofią. Dlaczego? Bo wstyd się przyznać, zdarzały mi się treningi, gdzie w planie była luźna jazda/bieganie, a w realu było ciśnięcie, bo wiedziałem, ze na tej trasie, na tym odcinku ostatnio tyle mi zabrakło. Znacie to? Na szczęście nie zwariowałem na tyle, żeby kupować sprzęt, który na nieznanym terenie sam podpowiada: zbliżasz się do segmentu… Ale analiza treningu po, looknięcie na leaderboards i plan na kolejny trening tamże – zdarzały mi się wielokrotnie. A przecież treningowo to kompletnie bez sensu. I wracając do śródtytułu tego akapitu, może mieć to swoje koszty.

Czy ja trenuję dla lajków czy dla siebie?

Takim kosztem jest niewątpliwie uznanie lajków za walutę. I tak jak kumam po co wrzucam posty na MKON’a, to śledzenie, ile osób obserwuje moje treningi, ile daje kudosy, a ile komentuje wydaje się świadectwem uzależnienia od nazwijmy to roboczo „egogłasków”. Co jest narcystycznie zrozumiałe, ale zdroworozsądkowo nie. W końcu chodzi o to, aby być najlepszym na zawodach, realizować swój cel. Czy ilość kudosów po danym treningu przeniesie się na wynik? Nie. Tym bardziej, że jeśli dobrze zanalizować tendencję, to najwięcej mają treningi gdzie pojawia się dużo km, a nie szybkie km. Pamiętam jak dzisiaj swoje rozczarowania, kiedy wykonałem bardzo wymagający trening i byłem z niego szalenie dumny. I co? I to, ze miał on mniejsze wzięcie niż np. 32km wybieganie, było elementem zmniejszającym to zadowolenie. Bezsens. Oczywiście nawet mi przez głowę nie przeszło, aby coś modyfikować (przyspieszać, wydłużać), ale mechanizm dezawuujący pozostał. Stąd też narzuciłem sobie ograniczenia w korzystaniu ze stravy. Co ciekawe, ilość lajków na FB czy na insta w ogóle mnie nie kręci. Decyzję stravy postanowiłem więc połączyć z odłączeniem się od niej. Od roku mniej więcej, nie oglądam treningów innych (słownie ZERO obserwowanych), nie analizuję treningów przed (gdzie pojechać, żeby ustrzelić koronę), narzucam sobie chomąto, aby nie analizować treningów po (wersja darmowa i tak mało tej analizy dawała). A, że teraz jeszcze dodatkowo i tak mało trenuję, to czas włączyć korzystanie stravapasywne 😊

 

poza tym i tak wszystkie komy dla NIEGO ;)

Dlaczego nie wyłączę w ogóle?

Spalony telefon, nowy aparat, klonowanie, teoretycznie powinno spowodować, że wszystko będę miał po staremu. Ale właśnie jedyną aplikacją jakiej nie zainstalowałem jest strava. Na tym dla mnie polegać będzie pasywne korzystanie. Jak dostanę powiadomienie o komentarzu – odpowiem przez kompa. Jak będę chciał sprawdzić w nieznanej mi miejscówce tereny do biegania, albo heat maps – sprawdzę przez komputer. A pozostałych wyłączonych funkcji i tak nie znam, i nie korzystałem. Dlaczego nie zlikwiduję konta w ogóle? Bo trochę narcyzmu mam i mieć chcę 😉. Bo choć nie wiem jaki może być pożytek z tego śledzenia, to śledzi mnie ponad 1000 osób i może to też być pretekstem to role modelingu. Bo w końcu ujawnianie treningów, które są słabe (shameperformance) jest dla mnie bardzo silnym motywatorem. Świadomość (w trakcie), ze jak mi słabo pójdzie i automatycznie się to pojawi, jest mocnym drive, żeby nie odpuszczać w trakcie.

Kudos!

8 Comments

  1. Wbx says:

    Stravowe kudosy napędzane są też przez zdjęcia, a już najbardziej, jak jesteś dziewczyna i robisz zdjęcia 🙂
    A o tym, że ujawniony trening jest słaby, będziesz wiedział tylko Ty i trener, bo reszta faktycznie w ramach analizy spojrzy tylko na km (bo i przy darmowym koncie ciężko z dostępnych danych wyczytać jakoś dużo więcej).

    • mkon says:

      qwa wiedziałem, że coś robie źle 😉

  2. czekolada Paweł says:

    CYTUJĘ: “Olsztynskie Ustawki Szosowe
    20 maja o 14:47 ·
    Sobota 10:00 stacja BP przy serwisówce na wylocie z Olsztyna w stronę W-wy i lecimy na Olsztynek potem na Dylewskie Wzgórza i przez Łuktę wracamy. Pewnie będzie kilka mocniejszych akcentów po drodze ale kto ma “silną głowę” i się nie podda, to “konina” poczeka za zakrętem.
    P.S. Fotka ma na celu pokazanie “art’u” i nie ma nic wspólnego z sexizmem ani wyznawanymi przez OUS wartościami. Jeśli jednak uraża czyjeś wartości i uczucia, to przepraszamy i celem wyjaśnienia zapraszamy na priv. Sebastian Fewski”
    fotka oczywiście na stronie “ous”

    wiadomo do kogo tyczyło się:”Jeśli jednak uraża czyjeś wartości”…
    Jak się już nie może pewnych rzeczy to niestety tak to bywa.

  3. antoni says:

    CYTUJĘ: Sobota 10:00 stacja BP przy serwisówce na wylocie z Olsztyna w stronę W-wy i lecimy na Olsztynek potem na Dylewskie Wzgórza i przez Łuktę wracamy. Pewnie będzie kilka mocniejszych akcentów po drodze ale kto ma “silną głowę” i się nie podda, to “konina” poczeka za zakrętem.
    P.S. Fotka ma na celu pokazanie “art’u” i nie ma nic wspólnego z sexizmem ani wyznawanymi przez OUS wartościami. Jeśli jednak uraża czyjeś wartości i uczucia, to przepraszamy i celem wyjaśnienia zapraszamy na priv.

    A WIADOMO O KOGO CHODZIŁO Z TYM:”Jeśli jednak uraża czyjeś wartości i uczucia, to przepraszamy i celem wyjaśnienia zapraszamy na priv.”
    JAK KTOŚ JUŻ NIE MOŻE TEN TEGO TO TAK TO WYGLĄDA…

  4. Adam says:

    MKON, a może to takie “naturalne” spojrzenie na rzeczywisty świat treningowy z pozycji “średniego” amatora dało ci tyle refleksji???
    (przepraszam za “średniego” amatora, w obecnej sytuacji Twoje treningi można porównać do własnie takiego poziomu).
    Ja natomiast, jako “średni amator”, tak postrzegam wyniki na stravie, komy, itd… i wiesz co nadal idę Twoją maksymą że lobię trenować, dla trenowania. 🙂
    PS. Oczywiście że chciałoby się zdobyć KOMa, wygrać AG na Hawajach… mnie to tak nie boli 🙂
    powrotu do zdrowia życzę i powrotu do Twojego celu głównego. Pozdrawiam

    • mkon says:

      Może i tak jest. Nie patrzę na to w kategoriach bólu. W ogóle. Raczej uświadomiłem sobie, że wpadłem w pewną spiralę. Mnie ona nie pasuje. Stąd otrzeźwienie

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *