dialogi (z fizjoterapeutą) na 4 nogi

…jutra może nie być
3 kwietnia 2017
motywacja zewnętrzna
12 kwietnia 2017
Pokaż wszystkie

No niestety „zepsułem” się po raz kolejny. Przeciążenia i kontuzje są naturalną konsekwencją dużej ilości treningu i małej (jak na mnie) wagi więc psychicznie byłem nastawiony na to, że coś się stanie. Ale na razie nie panikuję. Bo ostatnio napisałem do kolegi następującego sms:

„Daniel, nawet nie zdajesz sobie spray jak nasza współpraca wpływa na spokój mojej głowy w trenowaniu. Stopa mnie nak*rwia i kiedyś bym już panikował że to koniec mojej kariery zawodniczej”. **

A teraz? Po pierwsze mocne rozciągania, smarowanie i wizyta u kolegi Godlewskiego jak tylko wrócę ze szkolenia. Z konsultacji telefonicznych wychodzi na to, że „zapaliło” się ścięgno palucha więc dla mechaniki biegania kontuzja neutralna ale dająca bardzo duży dyskomfort podczas treningu. Bo to po prostu boli. Jestem świeżo po przeczytaniu „Wyścigu tajemnic” i za każdym razem wychodząc na trening myślę – można wygrać etap Tour de France ze złamanym obojczykiem to i można zrobić 42.195 z bolącym paluchem. Ale widzę wyraźnie to, przed czym przestrzega Daniel a ja kaskadując przestrzegam innych. Niby biegnę tak samo ale akurat w bolącej nodze zaczyna pojawiać się ból kolana. Skąd? Zapewne stąd, ze chcąc nie chcąc jednak podświadomie inaczej stawiam stopę, co powoduje inne napięcie mięśni podczas biegu co z kolei… dalej pewnie się domyślacie.

Nie panikuję bo do maratonu 2 tygodnie i teraz już będzie z górki z treningiem – muszę jeszcze tylko wytrzymać do niedzieli kiedy to mam polecieć 2*10km i to tak, żeby razem z kilometrowym rozbieganiem po półmaraton wyszedł w okolicach 1h15-16 ;).

Ale mam zamiar wesprzeć proces regeneracyjny działaniami, o których kiedyś bym za cholerę nie pomyślał. Czyli dzisiaj wczytując się w plan treningowy mam zamiar się do niego zastosować bo Tomek napisał WOLNE ;). No może lekkie basenik po południu ale to basen hotelowy więc będzie raczej regeneracja a nie pływanie. Szkolenie (zostały 2 dni) oczywiście na siedząco. Gotowym nawet odpuścić trening jutro i w sobotę bo są to luźne wybiegania a maks siły i wytrzymałości w tym tygodniu ma być w niedzielę. Smaruję, rozciągam – stosuję wszystkie możliwe zalecenia i… czekam. Ale to czekanie jest najgorsze w tym wszystkim.

A poza paluchem wczorajsze 30km (20 wybieganie + 10km BC2) weszło pięknie!

** na mojego sms kolega Godlewski odpowiedział klasycznym uspokajaczem: „Się ogarnie MKON”. I od razu przestało mnie boleć…

 

4 Komentarze

  1. Michał napisał(a):

    Marcin czyli LB zdrowia życzę

  2. Michał napisał(a):

    Marcin czy niska waga bardziej predysponuje do kontuzji, czy dobrze zrozumiałem?

    • mkon napisał(a):

      nie wiem czy generalnie ale u mnie tak. bo niestety chudnę po całości czyli nie tylko tłuszczyk ale też ścięgna i wtedy są one bardziej narażone na przeciążenia

  3. Marcin napisał(a):

    A jak ta waga teraz wyglada? Jesli mozna to wzrost bym prosil tez 😉 Schodze troche ze swojej i szukam punktow odniesienia 🙂