„time” smentoring na życzenie
21 marca 2016
to się dzieje naprawdę
24 marca 2016
Pokaż wszystkie

Relacja trener – zawodnik odcinek nie wiem który (chyba 4)

Czy zdarzało Wam się kiedykolwiek zadać sobie pytanie pt. „co trener na to powie”? Mnie wielokrotnie. I czasami łapię się, że interesuje mnie, bardzo interesuje mnie co trener rzeczywiście na powie na moje propozycje.  

Przykład: mam ułożony plan na cały tydzień. Niby plan dopasowany do mojej pracy. Ale logistyka jest bezlitosna. A właściwie rozsądek zaczyna negocjować z wygodą. Czy nie zaszkodzi zamiana środy z czwartkiem? Bo niby w obydwa dni treningi tlenowe ale zamiana spowoduje skumulowanie się treningów biegowych i rowerowych dzień po dniu. Logistyka również mówi: zamień. No właśnie ale co trener na to powie? Inny przykład: jedziemy razem z kolegami w góry i każdy z nas ma inny trening. A chcemy kilka treningów zrobić razem. Zamieniamy? Jeśli tak to kto do kogo ma się dopasować? No i co powiedzą trenerzy?

Trenuję triathlon od 9 lat a bieganie od ponad 25. Mam trenera, który jest ode mnie kilkanaście lat młodszy – czym tu się przejmować? No właśnie. Chyba niczym. Ale skoro pracuję z kolesiem, zakontraktowałem się na zaufanie. Mam dowody jego kompetencji więc przynajmniej teoretycznie albo chociażby z przyzwoitości należałoby zapytać. Wprawdzie wielokrotnie dostaję informacje zwrotne, że moje propozycje są ok ale taka sytuacja jak opisane powyżej zdarzają się bardzo często.kowalski

To teraz poziom meta. Myślę, że zmiana jednego dnia z drugim albo przełożenie treningu porannego z popołudniowym nie zawali planu treningowego. Oczywiście są wyjątki. Poranny rower akcentowy i popołudniowe akcentowe bieganie idą w parze z myślą treningu pod tri. Odwrotnie trochę inaczej. Ale życie jest życiem. Mamy marzec, do sezonu tri jeszcze kilka miesięcy – powinno się udać przełożyć bez problemu. W końcu jak trener powie – nie jest to dobry pomysł bo to ja mam myśl szkoleniową zawsze można pozostać przy starym planie.

Ale ciekawa jest ta psychologiczna no właśnie: więź, relacja, podporządkowanie się? Nawet nie wiem jak to nazwać. Z jednej strony jej źródłem musi być chemia. Jak ona nie teges to pewnie nawet bym się nie pytał. Robiłbym swoje a potem raportowałbym tak jak byłoby w planie. Pamiętam, że kiedyś kolega opowiedział mi taką historię: „Trener pisze – trening w wodach otwartych 8km. Ja pytałem – jak w tym sens? Nie dostawałem odpowiedzi to robiłem 3 – tyle ile podpowiadał mi rozsądek a nie plan. Powiem więcej . Raportowałem 3 zamiast 8  i… nic się nie działo. Wtedy wiedziałem, że coś się wypaliło w tej relacji”. Mam porównanie pomiędzy Tomkiem Kowalskim a Piotrkiem Rostkowskim. Mimo, że dzieli ich ponad 15 lat mają dokładnie to samo podejście. Obaj wykonują „duże objętości” na pokazywaniu kontekstu planu i jednostek treningowych. Bo uważam, że jak wytłumaczysz zawodnikowi SENS treningu to po pierwsze zawodnik ma WIĘKSZE zaufanie do danej jednostki i łatwiej jest mu skoncentrować się na jej wykonaniu. Podobnie jest w zarządzaniu ludźmi. Powiedzenie DLACZEGO zwiększa prawdopodobieństwo jakości wykonania zadania – ale o tym na szkoleniach nie tutaj. Czasami tego tłumaczenia jest nawet za dużo bo ja raczej bezobsługowy jestem ale lepiej tego więcej niż nic.

Ciekawe w tej „a co powie trener” relacji jest też kwestia kary. A właściwie OPR-u. No bo czy czasami nie robimy treningów dokładnie tak jak one są rozpisane bo BOIMY się co powie trener. A może się obrazi? A może opieprzy? Wprawdzie mam 44 lata ale ciągle nie lubię jak się mnie sztorcuje. Wprawdzie nigdy jeszcze tego nie doświadczyłem ale już wyobrażenie sobie, ze trener może powiedzieć: jak to nie skończyłeś treningu? Jak mogłeś? – jest dość potężnym motywatorem. Chciałbym zauważyć, że wychowałem (z sukcesem) dwójkę dzieci i czekam na wnuki. Jestem codziennie oceniany w ankietach ewaluacyjnych a tego typu myśl i tak przychodzi mi do głowy. Ilu wam również?

Na koniec zapewniam wszystkich, że może poza bardzo silnymi dyrektywnymi trenerami ci, którzy trenują nas zadają TEŻ sobie pytanie: „a co powie… zawodnik”. I jakby nie patrzeć ta relacja bądź co bądź nie jest równoległa. My jesteśmy klientami 😉 hehe.

 

1 Komentarz

  1. wizz napisał(a):

    Ostatnio usłyszałem od trenerki, że jestem upierdliwy. Bo lubię (potrzebuję) wiedzieć dlaczego. Tak jak napisałeś, to mi pomaga się bardziej przyłożyć. Faktem jest, że dużo wiedzy zdobywam sam, ale mając na uwadze mnogość źródeł, czasami bywam upierdliwy i pytam. Z drugiej strony, ta moja potrzeba wiedzy może być upierdliwa, ale skoro przykładam się dzięki wiedzy bardziej, to czy ta dociekliwość nie jest ostatecznie czymś pozytywnym? 😉