współpraca między trenerami
11 listopada 2017
BEKOzMKONa – czyli magnesy po raz piąty
16 listopada 2017
Pokaż wszystkie

MKON, dostałem od Prezesa zadanie, aby przygotować cię do sezonu 2018. Kowalski swoją drogą ale Klub ma swoją strategię na twój rozwój. Takiego e-maila dostałem od Działacza ds. R&D kilka dni temu. Meldujesz się u mnie w sobotę wieczorem, a w niedzielę startujemy w Pruszczu Gdańskim w Biegu Niepodległości na 10km.

 

pół piwa i taki kaczor…

Zameldowałem się i pierwsze zadanie jakie zostało przede mną postawione to bateria browarów. Że niby muszę się przyzwyczajać, bo w tym sezonie będę miał dużo klubowych superwizji przed zawodami. Na osiem jakie, Działacz zabezpieczył na ten wieczór zmęczyłem pół, ale nie mam poczucia, aby strona coachująca miała z tego powodu jakieś zastrzeżenia. Przeciwnie, co butelka to słyszałem coraz to zmieniające się taktyczne rozwiązania jutrzejszego biegu. Zaczynaliśmy od, „poprowadzisz mnie”, a skończyliśmy na – „poprowadzisz mnie na 35minut”. Mnie to pasowało, bo przed wylądowaniem u Emila na pytanie trenera – czy chce ci się już trenować, bo minęły 4 tygodnie od KONA – udawałem, że zrywa połączenie.

Porannek na mega kacu Działacz postanowił uatrakcyjnić zawody doznaniami gastrycznymi.  Powiedział: dzisiaj startujemy na Podsiadłowskiego i zaserwował jajecznicę. Na szynce. Wsunąłem podaną mi porcję bez szemrania, bo w Klubie jak w budżetówce pod koniec roku – jak nie zjesz, na drugi raz dostaniesz mniej albo wcale.

W planie było bieganie na dystansie 10 km, czyli 2 x 5 km po pętlach na lotnisku. Płasko, wietrznie, zgubić się trudno. Rozgrzewka przebiegła kontrolnie, choć temperatura nie nastrajała pozytywnie. Ubrawszy rękawiczki, Działacz zapytał mnie czy mam i ja, a z mojej odpowiedzi wniósł, że trzeba będzie wyposażyć zawodnika na sezon zimowy, odwiedzając stację Orlenu.

Wreszcie start. Działacz ustawił się w I linii starając się kołczować mnie jak powinno wyglądać pierwsze 10 metrów promobiegu. Przyglądałem się uważnie, a potem zostałem zachęcony do wybiegnięcia przed, w celu ćwiczenia walki z wiatrem. Działacz na każdym kroku instruował mnie lepiej niż garmin (za szybko, nie tak szybko, zwolnij, nie przyspieszaj) za każdym razem pokazując, że lepiej zna się na aerodynamice niż ja. Z wiatrem leciał obok, pod wiatr z tyłu. Na zakończenie pierwszej pętli usłyszałem: MKON (to wyraźnie) GOŃ (mniej wyraźnie) i dalej już nic. Po zawodach okazało się, że Działacz powiedział MKON GOŃ SIĘ  ale ja usłyszałem tylko GOŃ, stąd pierwsze 2 km II pętli po 3:25/km. Wtedy dopadła mnie niespodzianka od Działacza – czyli szynka szwarcwaldzka w jajecznicy, jaką dostałem na śniadanie. Wtedy dopiero doceniłem co to znaczy trening na Podsiadłowskiego i jak wiele daje on psychice. Biegnąc na ostatniej prostej do mety zegarek garmin, jaki mam niespodziewanie kazał mi zawrócić i dokręcić 600m. Pierwszy raz spotkałem się z taką funkcjonalnością ale cóż – taki sprzęt. Przypadkowo powrót na trasę zawodów nastąpił w miejscu, w którym pojawił sie Działacz. Przypadek? Na pewno!

 

padło hasło: kto pierwszy ten chu… a, że nie lubie przegrywać 😉

 

Na metę wbiegłem tuż za działaczem, przeszczęśliwy z zajęcia I miejsca w kategorii Zawodnicy Klubu NIEMANIEMOGE. Myślę, że te zawody to dobry prognostyk przed sezonem 2018, a na pewno przed planem treningowym jaki szykują mi działacze. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *