triPAW
15 grudnia 2016
fartlek
28 grudnia 2016
Pokaż wszystkie

15666345_1181639998579377_563766382_n

 

Czelendż „ciacho za tysiaka” miał swoją inspirację w dwóch wydarzeniach. Najpierw Bo i Krasus zrobili akcję „Czipsy vs. Korsarze” i zbierali minuty na basenie, a potem, na początku tego roku, była akcja #zlotynakilometr dla Hani (o tym też będzie dalej). 

„Blacha” pomysł podchwyciła, no to zadziałaliśmy. Pardon: ZADZIAŁALIŚMY. Przypomnę tylko, że czelendż polegał na przebiegnięciu w ciągu 2 świątecznych dni 1000 km. W przypadku mniejszej ilości ciasto miałem robić ja. W przypadku złamania tysiaka – Ola. Zanim zarzucę Was cyferkami, to najpierw chciałbym kilka słów o swoich spostrzeżeniach.

Tysiąc kilometrów. Jednocześnie mało i dużo. Mało, bo mam ponad 3 tys. osób lajkujących stronę MKON, a Blacha miliardy, więc wystarczyłoby, żeby każdy przebiegł 1km i już mamy tysiaka. Dużo, bo to jednak święta. 2 dni przed świętami dzwoni do mnie Kasia z Gazety Olsztyńskiej i pyta o jakąś sportową anegdotę do weekendowej gazety. Chcę zabłysnąć, więc szukam w pamięci czy ktoś może zginął albo chociaż zaginął na treningu. A może dodatkowy karpik spowodował jakieś olśnienie i zmienił dyscyplinę? Nic nie znajduję w pamięci więc przytaczam jak to od 4 lat CAŁA moja rodzinka wstaje od stołu i…. idzie biegać (a teściowie na spacer). I jak pisałem to do Gazety to już byłem spokojny o czelendż, bo sam MKON gang wrzuci 80 kilosów…. Więc zostanie tylko 920…

Pierwsza wrzutka poleciała już o 8 rano. Tomek – ewidentnie nakręcony buffem niemaniemogę jaki dostał pod choinkę, poleciał na 10 km. Potem nagle ozdrowiały Waniek wrzuca 20 km, a jego zawodnik 19,48 ale w tempie 4’/km. Potem Trójmiejskie Dziki wrzucają ponad 40 i wtedy to już na 1000% byłem pewien, że tysiak pęknie. Na milion.

Wprawdzie zdarzały się cwaniaki, co pisali: MKON, wrzucaj ode mnie 10 a na zegarku 9,2 😉 ale byli też tacy, co wrzucali 20 mając na liczniku 20 i pół. Patrząc na wpisy (przejrzałem wszystkie i na wszystkie zareagowałem komentarzem – chyba) byłem cholernie dumny, że Wam się chciało. Wiem, że dla kilku osób było to pierwsze bieganie od miesięcy, dla jednej pierwsza 17-tka w życiu, dla Maćka – który przebiegł tyle co moja żona – oderwanie się od domowego szpitala 😉 – dla każdego było to coś. Nawet Blacha w pewnym momencie nie wytrzymała i mimo że te jej 5km przecież działały na jej niekorzyść – swoje przebiegła.

Bardzo Wam za to Wam dziękuję! To była fajna zabawa i mega motywacyjna PETARDA.

A zanim zapodam cyferki to jeszcze dwie bardzo ważne informacje.

  1. Ciacho robi Blacha. Jakie i w jakiej ilości to jeszcze ustalimy. Na pewno już dzisiaj zapraszamy wszystkich na EXPO podczas Ironman Gdynia 2017, gdzie to ciasto skonsumujemy.
  2. Jeśli bawiliście się dobrze to mam prośbę o dalszą zabawę – tym razem już w znacznie poważniejszym celu. Jak pisaliśmy w zaproszeniu do wydarzenia, chcemy Was namówić, aby potraktować bieganie w ramach #ciachozatysiaka jako rozgrzewkę przed akcją #złotynakilometr dla Hani. Tak poza bieganiem trzeba też za kilometry wysupłać parę groszy. Już tutaj się to działo. Jarek zadeklarował, że za każdy km, którego brakować mu będzie do 100km zapłaci zeta na Nidzicki Fundusz Lokalny. I 60 zeta poleciało. Dla Hanki fajnie jak poleci więcej. Ja wrzucę cały swój tygodniowy kilometrowy urobek – was również do tego zapraszam.
15784785_746969265454403_1616949758_o

jak nokaut to i pas mistrzowski!

No to cyferki:

Nabiegaliśmy 4899km.

Blacha sorry ale to NOKAUT 😉

Nawet przyznałem z sobie z tej okazji nagrodę 😉

 

 

Biegaliśmy 427 treningów (osobotreningów) – przy założeniu, że kilkanaście osób wychodziło w oba dni daje to prawie 400 osób biegających.

Największą grupę biegających stanowili Panowie (247 treningi) niż Panie (113 treningów) – z tego zestawienia wyłączona jest NAJWIĘKSZA GRUPA biorąca udział w czelendżu – Triathlon Bydgoszcz – ponad 60 osób i jeden tajemniczy Don Pedro, który wyniki podał incognito 🙂

Biegaliśmy pojedynczo – zdecydowana większość albo w parach kumplowskich lub kumpelskich (4 zestawy) albo małżeńskich lub konkubinackich (13 zestawów ;), w grupach mniejszych (7 osób MKON gang) albo większych 8 osób #drużynaJulki.

Biegaliśmy w Polsce ale tez na Sri Lance, w Norwegii, gdzieś na morzu (2 osoby).

Teraz same NAJ:

Najkrótszy bieg – 1km jako roztruchtanie Kamila po długim rowerze ale drugi w kolejności Przemysław przebiegł 1,6km.

Najbardziej zakręcony bieg – Darek – 350 kółek dookoła mostka na statku dało to 11,34km.

Najdłuższy bieg – Natalia (zapowiadała to już pierwszego dnia świąt) – 42,8km. W nagrodę lecą do Ciebie Natalia skarpety kompresyjne NB 🙂 . A co!

Najpiękniejszy bieg – Prezes Suchy. Przebiegł 21km (ponad) ale na śladzie Garmina widać wyraźnie, ze ostatnie 5km to to samo tempo ale tętno zanikowe więc albo było niesione na lektyce albo jechane na bagażniku roweru hehe.

78 osób zaaplikowało po bluzę, 19 po pakiet. Z wygranymi się skontaktowałem! Wygrani inaczej też coś dostaną 🙂

15748973_747013982116598_779638014_o

losowanie in progress

 

Podobało się? Joanna vel Koza proponuje za rok pobić ten rekord. A ja proponuję zawalczyć o dobry wynik już podczas Świat Wielkanocnych. Ready?

 

2 Komentarze

  1. Kuba M. napisał(a):

    A na jakie konto wpłacać dla Hani? Wrzucę podobnie jak Ty, tygodniowy kilometraż (nie tylko biegania, ale także rower i pływanie) x1zł.