rewanżMKONa
18 lutego 2018
MKON – prehistoria
21 lutego 2018
Pokaż wszystkie

ten tekst to nie tylko 100% mkonway, to również dowód ile ja się uczę w procesie sMentoringowym (albo raczej ile w sobie odkrywam)

Ależ trafiają mi się tematy w procesie sMentoringowym. Chociaż akurat w tym przypadku mówimy chyba po prostu o mocnym kumpelstwie, jeśli nie o telefonie do starszego brata ;). Dzwoni do mnie X (po raz kolejny w tym samym temacie) i mówi, że jest w dupie. Czarnej. Głęboko. Gadamy, gadamy, roaming mnie zabija House of Skills J, ale podrzuca mi za to zajebiaszczy temat do felietonu. Wykorzystując to, że dzisiaj wolne piszę.

Czego dotyczy problem? X nie może trenować tyle, ile by chciał. Jako tato, mąż i przedsiębiorca zna miejsce swojego hobby w szeregu. Mimo każdorazowych deklaracji: „wiem”, „rozumiem, nie mogę mieć wszystkiego” ambicja ciągle bierze u niego górę. Nikomu nie robi pretensji, nie odbija się to na jakości jego spraw domowych, tylko widzę, że się chłopak męczy.

Przekładając to na cyferki sytuacja wygląda mniej więcej tak:

Do swojego ulubionego dystansu 70,3 chciałbym trenować komfortowo. Przynajmniej 12-15h. Mam super trenera, który wyznaje filozofię, że dokładnie tyle potrzeba aby zrobić satysfakcjonującą mnie życiówkę. I jest ona w moim zasięgu. Jednak proza życia nie pozwala mi jednak trenować te 12-15h. 8 to maks ile mogę uciągnąć. A zdarzają się dni, kiedy jestem tak nieżywy, że i te 8 to jest ciężko naskrobać.

Podczas dzisiejszej rozmowy (kolejnej) olśniło mnie i jako wujek dobra rada dałem mu sugestię: PRZYSPAWAJ AMBICJĘ DO MOŻLIWOŚCI. I wtedy nakurwiaj na całego. Już tłumaczę co wymyśliłem.

Jak ludzie pytają mnie co będę robił jak nie będę mógł trenować (np. z powodu kontuzji, albo nie daj Boże wypadku) to mówię im: „będę mistrzem w innej dyscyplinie – takiej, którą będę mógł uprawiać”. I to jest sedno tej „porady”. Nie możesz trenować 12-15 to zadaj sobie pytanie w czym możesz być najlepszy trenując 8h. Poszukaj tego, co może nie będzie twoim spełnieniem marzeń (70,3 i/lub ironman) ale co jest obecnie realne i jednocześnie zaspokój swoje ambicje w tych „realnych” widełkach swoich możliwości. I bądź konsekwentny w realizacji tego celu. Jak to działa w przypadku kolegi?

  1. 8h przy jego predyspozycjach daje realne możliwości powalczenia w sprintach. Ale nie chodzi o powalczenie. Chodzi o spełnienie ambicji. No to proszę. Pojawia się więc cel: blacha w kategorii na sprincie w Suszu. Cel ambitny wystarczająco? TAK. Wymagający: jeszcze bardziej
  2. Bądź konsekwentny oznaczać będzie, ze siadam z trenerem i przeformatowujemy perspektywiczne trenowanie do 70,3 i całkowicie zmieniamy podejście. Trenujemy przecież na 100% do sprintu. Inny trening. Inne podejście. Inny cel.
  3. Bądź konsekwentny, oznacza również inny mindset. Zapomnij o rzeczach na jakie nie masz wpływu. Czyli nie wmawiaj sobie, że sprint to proteza i tak naprawdę chciałbyś trenować do połówki. Trudne do zastosowania? Ale tej połówki już nie ma. Jeśli o niej nie zapomnisz to będziesz jak mój drugi triathlonowy padawan. On ciągle marzy o złamaniu 9h z 8h treningu. I nawet się o to ze mną założył. Dawno się tak nie ubawiłem (chociaż serdecznie mu tego życzę).

Ja bym poszedł właśnie w tę stronę. Wielokrotnie jak coś traciłem to natychmiast przeformatowywałem swoje myślenia na osiągniecie celu w tym zmienionych (ograniczonych warunkach). Zresztą czasami to jest jedna z przyczyn, dla których dostaję po głowie. Mamy z Ewą kłopot – ja wymyślam rozwiązania a ona mówi: „dałbyś najpierw poprzeżywać ten kłopot”. Ale jak wiadomo – kobiety są z Wenus.

Myślę, że ten trzeci punkt będzie najtrudniejszy do zastosowania. Ale nie da rady poświęcić się nowemu zadaniu na 100% jeśli ciągle jesteśmy głową w starym. Nie myśl, że to jest częściowa atrakcja. To ma być zabawa na całego.

Zagryziesz się myśląc o tym co straciłeś… zamiast koncentrować się na tym co możesz zdobyć w tej zmienionej perspektywie.

Tak więc Panie i Panowie – jak się nie da przez drzwi to walimy oknami. A, ze do innego mieszkania… to już inna sprawa (nie gorsza)!

4 Komentarze

  1. Marek NEGU Pałysa napisał(a):

    Pamiętasz jak kiedyś pisałeś o tym, że jak niektórym nie idzie na krótkich dystansach, to przerzucają się na dłuższe i potem z „pogardą” patrzą na tych co startują w 1/8, 1/4, sprintach i olimpijkach bo przecież „połówka” to jest to!?! To dążenie do mitycznego wręcz pełnego IM lub nawet ultra (teraz po filmie o Jerzym każdy wie co to doubleIM) jest chyba strasznie silne w nas wszystkich.
    Zgadzam się, że możliwości należy przyspawać do celów i ambicji, ale czasem jest to po prostu marzenie i bardzo bardzo ciężko się z marzeń rezygnuje i chyba podświadomie się w nim zostaje, nawet jeśli zaakceptuje się logiczną argumentację dostępnego czasu treningu vs dystans do którego się przygotowujemy. I gdzieś tam w głowie będzie się kołatało, że ten sprint to jednak proteza na jakiś czas… Zmiana mindsetu – strasznie strasznie trudna rzecz…
    Pozdrowienia zza biurka niestety 🙁

  2. Andrzej Holub napisał(a):

    Rewelacja! To można stosowac wszedzie nie tylko w tri.
    A tak z ciekawosci to kolega padawan poszedl ta droga?