40cm szczęścia
12 lutego 2017
Zesrało się i co z tego …
21 lutego 2017
Pokaż wszystkie

Ten wpis jest pierwszym z serii #MKONa2017. Bo trzeba powiedzieć to wprost. Imprezą docelową roku 2017 jest dla mnie start w Mistrzostwach Świata Ironman. I wszystko, dosłownie wszystko jest pod to podporządkowane.

Plan i pomysł.

Chcę zostać mistrzem świata M-50. I to jest cel nadrzędny. Kwalifikacja 2017 jest jedynie drogą do celu. Ale w odróżnieniu od startu na KONA w 2012 tym razem to nie ma być przygoda. Tym razem chcę powiedzieć: SPRAWDZAM, żeby zobaczyć gdzie jestem i jak wyglądam na tle konkurentów. W 2012 zająłem 19 msce wśród 40 latków, w 2015 podczas MŚ w Zell am See na połówce byłem 7. Teraz? Sam nie wiem. 

Ale tutaj pojawia się Jacek Nowakowski wraz ze swoją propozycją zakładu. Podczas wspólnego treningu gadaliśmy z Jackiem o tym jak to szybko lecą lata i traci się formę. Ja, ciągle marząc o 2:29 w maratonie jakoś nie przyjmuję tego do wiadomości, z kolei Jacek – który jest ode mnie trochę starszy za chwilę walczyć będzie o rekord polski 50 latków na 800m. A, że człowiek ten jest mocno zadziorny to podczas któregoś ze zbiegów (bo pod górki to on raczej nie gada) zaproponował zakład „o piątaka”. SAE, której Jacek jest właścicielem wykłada 5 tysięcy złotych na moje przygotowania. To dużo pieniędzy. Nie chcąc traktować tego jak czystego sponsoringu zaproponowałem następujący układ. Jestem w pierwszej 3 na KONA w październiku – te 5000 staje się wkładem sponsorskim SAE w pierwsze polskie w historii podium na MŚ IRONMAN. Zajmuję miejsce niżej niż 3 – oddaję tę kasę. Zajmuję miejsce 1 – Jacek oraz ja wspólnie wpłacamy określoną kwotę na wybraną organizację społeczną. Dobre? Na pewno bardzo mobilizujące

Do SAE dołączyło New Balance (obecnie podpisuję umowę) a rolę partnera wspierającego mnie w formie in-kind zaproponowałem ARTNEO. Żeby domknąć budżet przygotowań szukam jeszcze jednej – dwóch firm, które będą na tyle zwariowane, żeby założyć się ze mną o piątaka.

Co się będzie działo?

Jaki związek ma z tym wszystkim #MKONa2017? Otóż chciałbym w ramach tego pod-projektu w całości #niemaniemoge pokazywać całą moją drogę przygotowań do tego sukcesu/porażki (bo komfortowe przygotowania nie oznaczają automatycznego szczęśliwego końca).

To czego możecie się spodziewać w tej podstronie to informację o celach pośrednich jakie zaplanowaliśmy wraz z kowalski.coach na drodze do KONA 2017. Chciałbym też, raz na 2 tygodnie wrzucać trening of the week. Taki, który mnie mocno zbliża do celu…

Pierwszym będzie maraton w Hamburgu. Potem solidne roztrenowanie i solidne przygotowania do sezonu triathlonowego. Nie zdecydowałem jeszcze ostatecznie w jakich zawodachh tri będę brał udział ale myślę o Gdyni, Malborku, Borównie. Pewnie z sentymentu pojawię się w Bydgoszczy na 1/4 i na pewno będę kibicował w Olsztynie podczas Elementala.

A na koniec tego wstępniaka o projekcie #MKONa2017 zapowiadam już pierwszy tekst, który będzie pokazywał jak bardzo priorytet wpływa na rewizję poglądów. Zaczynam biegać na bieżni elektrycznej (o tym mogliście już poczytać), planuję wrzucać treningi i pokazywać cyferki, a od 2 dni wygrzewam tyłek na południu Hiszpanii. A, że wyjazd organizowany jest przez Klub Sportowy NIEMANIEMOGĘ to w wyjeździe towarzyszy mi Prezes. Się dzieje…

 

5 Komentarze

  1. Boguś napisał(a):

    Marcin, super pomysł i super sprawa. Zarówno z zakładem (jego celem) jak i pokazaniem drogi (czasami wyboistej) do niego. Można rzec „od projektu do efektu” :-). Trzymam kciuki za cele pośrednie i mocno kibicuję 🙂

  2. Andrzej Kozlowski napisał(a):

    Od nawrotu w Hawi juz z gorki ! 😉 Powodzienia !!! 🙂

  3. M. napisał(a):

    What?! Mkona będzie biec w tym samym maratonie co ja:) super- moja motywacja urosła!;) Jeśli mogę coś doradzić , polecić – jak i co w Hamburgu to chętnie pomogę.
    Super sprawa z tym zakładem.popieram, pozdrawiam z Hamburga:) M

    • mkon napisał(a):

      No więc szybkie pytanie do Burgemeistra Hamburga – czy trasa maratonu już pomalowana na różowo czy zostawiają to na ostatnią chwilę 😉

  4. M. napisał(a):

    Na razie Olaf szydełkuje ciepłe, różowe pelerynki na finisz;)